W internecie coraz częściej można natrafić na oferty sprzedaży zmumifikowanych ludzkich szczątków – od dłoni i stóp po całe głowy. Naukowcy ostrzegają, że takie pozostałości mogą kryć niebezpieczne dla zdrowia mikroorganizmy oraz toksyczne substancje używane przed laty do konserwacji ciał. Ryzyko dotyczy nie tylko kolekcjonerów i handlarzy, ale również osób, które mają kontakt z przesyłkami zawierającymi szczątki, w tym pracowników poczty, firm kurierskich i służb celnych.

„Prawdziwa klątwa mumii”. Czarny rynek kwitnie w sieci

Rosnący na świecie handel zmumifikowanymi ludzkimi szczątkami może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia – wynika z analizy naukowców, którzy określili to zjawisko mianem „prawdziwej klątwy mumii”. Szczególnie niebezpieczne mogą być zarówno uśpione mikroorganizmy znajdujące się w wielowiekowych szczątkach, jak i toksyczne substancje wykorzystywane w przeszłości do ich konserwacji.

Badacze przyjrzeli się słabo kontrolowanemu rynkowi, na którym sprzedawane są między innymi ludzkie dłonie, stopy i głowy mające niekiedy setki lat. Eksperci wskazują, że osoby zajmujące się ich kolekcjonowaniem lub handlem mogą nie zdawać sobie sprawy z potencjalnego zagrożenia.

Wyniki badania przedstawiono w artykule naukowym „The Real Mummy’s Curse: Health Risks Associated With the Sale and Trade of Mummified Remains”, opublikowanym w „International Journal of Cultural Property”. Autorzy publikacji oceniają, że z przeprowadzonej analizy wyłania się „ponury obraz”.

Czytaj więcej

W brzuchu mumii znaleziono dzieło Homera. To pierwszy taki przypadek w historii

Zmumifikowane głowy, dłonie i stopy sprzedawane w internecie

Jak wskazują autorzy badania, „półtajny, często nielegalny” handel ludzkimi szczątkami w ostatnich latach rozwinął się między innymi dzięki mediom społecznościowym, prywatnym stronom internetowym, platformom handlu elektronicznego oraz domom aukcyjnym. Jednocześnie osoby uczestniczące w tym rynku wydają się mieć niewielką świadomość zagrożeń, na jakie narażają siebie oraz innych.

Naukowcy przeanalizowali 128 internetowych wpisów i ofert zamieszczonych na platformach należących do Meta, stronach e-commerce, w sklepach internetowych oraz domach aukcyjnych. W wielu przypadkach wystawione na sprzedaż zmumifikowane szczątki wykazywały wyraźne oznaki biodeterioracji, czyli biologicznego niszczenia materiału. Mimo to sprzedawcy nie zamieszczali wskazówek dotyczących tego, jak bezpiecznie się z nimi obchodzić. Części ludzkich ciał były też nierzadko wysyłane kupującym za pośrednictwem poczty lub firm kurierskich.

„Najczęściej identyfikowano oddzielone części ciała, takie jak dłonie i stopy, a także całe zmumifikowane głowy” – napisali autorzy publikacji.

Ponad połowę analizowanych przypadków – 51,6 proc. – stanowiły właśnie różnego rodzaju głowy. Były wśród nich całe lub fragmentarycznie zachowane zmumifikowane czaszki z zachowanymi tkankami miękkimi lub włosami, a także tsantsa, czyli tzw. skurczone głowy wytwarzane przez lud Shuar zamieszkujący północne Peru i wschodni Ekwador.

Czytaj więcej

Mumia ciężarnej. Przełomowe odkrycie polskich naukowców

Arszenik, ołów i zarodniki zabójczych grzybów

Naukowcy zwracają uwagę, że proces mumifikacji – zarówno naturalnej, jak i celowo przeprowadzanej przez człowieka – obejmuje skomplikowane przemiany chemiczne i fizyczne, których efektem jest spowolnienie rozkładu tkanek.

Na przestrzeni dziejów do konserwowania ludzkich szczątków wykorzystywano wiele potencjalnie toksycznych materiałów i substancji. Wśród nich znajdowały się metale ciężkie, między innymi arsen, rtęć i ołów.

Nie jest to jednak jedyne zagrożenie. Zmumifikowane szczątki mogą – mimo wielowiekowego wysuszenia – zawierać też wiele uśpionych mikroorganizmów. Szczególne ryzyko mogą stanowić zarodniki grzybów. Kiedy szczątki są przenoszone lub w inny sposób naruszane, zarodniki mogą przedostawać się do powietrza i być wdychane przez znajdujących się w pobliżu ludzi.

Autorzy publikacji przypominają przypadki, w których kontakt ze szczątkami wiązano z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Wdychanie zarodników grzybów z rodzaju Aspergillus uznano za przyczynę śmierci 10 z 12 specjalistów zajmujących się konserwacją, którzy w latach 70. XX wieku otworzyli grobowiec króla Kazimierza IV w Krakowie.

Naukowcy wskazują także, że ciężka postać aspergilozy, która rozwinęła się prawdopodobnie po wdychaniu zarodników, mogła przyczynić się do śmierci lorda Carnarvona, głównego sponsora badań grobowca Tutanchamona w egipskiej Dolinie Królów. Śmierć Carnarvona w 1923 r. była później przywoływana jako jeden z argumentów mających potwierdzać mit „klątwy mumii”. Według tej legendy osoby otwierające starożytne grobowce miały być skazane na pecha, chorobę lub śmierć.

Czytaj więcej

Peru. Mumia w torbie termoizolacyjnej. "Juanita. Moja duchowa dziewczyna"

„To może być naprawdę niebezpieczne”. Zagrożeni są nie tylko handlarze i kolekcjonerzy

Prof. Kirsty Squires – specjalistka w dziedzinie bioarcheologii z University of Staffordshire – zwróciła w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Guardian” uwagę, że handlarze zdają się mieć niewielką świadomość ryzyka. – W niektórych komentarzach wspominają o zapachu mumii, przypominającym zapach rozkładu. Na części zdjęć widać jednak zmumifikowane głowy, które nie są przechowywane w gablotach, lecz stoją na otwartej przestrzeni, na przykład w salonie czy innym pomieszczeniu mieszkalnym. To może być naprawdę niebezpieczne – powiedziała.  Badaczka zaznaczyła również, że podczas przygotowywania publikacji naukowcy natrafili również na fotografie bardzo mocno zniszczonych szczątków ustawionych po prostu na stojaku, bez szklanej osłony. – Nie wyglądało na to, aby znajdowały się w pomieszczeniu o kontrolowanej temperaturze ani żeby zapewniono im odpowiednie warunki przechowywania wymagane w przypadku ludzkich szczątków – dodała prof. Squires.

Co niepokojące, ryzyko nie ogranicza się jedynie do kolekcjonerów i osób handlujących ludzkimi szczątkami. Potencjalnie narażeni mogą być również ludzie, którzy nie wiedzą, co znajduje się w obsługiwanych przez nich przesyłkach.

„Ponieważ poczta i firmy kurierskie są wykorzystywane do transportowania zmumifikowanych ludzkich szczątków, zagrożeni są pracownicy magazynów, kierowcy, pracownicy centrów transportowych oraz funkcjonariusze służb celnych” – wskazali autorzy badania.

Jak wyjaśniają, osoby te przy pierwszym kontakcie z przesyłką prawdopodobnie nie korzystają ze środków ochrony indywidualnej, które byłyby potrzebne przy obchodzeniu się z potencjalnie niebezpiecznymi szczątkami.