Jesteś z zawodu aktorem. Na ile typowym?
Zastrzeliłeś mnie tym pytaniem. Nie, chyba nie mam się za typowego aktora. Choć widzę w sobie takie cechy, chęć grania jest w każdym z aktorów. Nietypowa jest u mnie chyba hierarchia celów. Widziałem u wielu kolegów, jeszcze w szkole, że priorytetem jest dla nich sam udział w widowisku. Bez względu na to, co ze sceny mówią. Ja im tej pasji nawet zazdroszczę. Mnie stanie na scenie nie wystarczy, a bez powodu nawet żenuje. Choć długo trwało, nim to sobie uzmysłowiłem. To mi nawet przeszkadzało. Ale kiedy to sobie uświadomiłem, zacząłem z tego korzystać.