Do niecodziennej sytuacji doszło w piątek, 7 sierpnia przy ul. Rybackiej w Gliwicach. Nagranie, na którym widać, jak ciągnik z przyczepionym do niego pługiem niszczy świeżo wylany asfalt, na swoim profilu na portalu Facebook udostępniła prezydentka Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka.

„Rolnik z Ostropy zniszczył kładziony dzisiaj asfalt na ulicy Rybackiej. Nie po raz pierwszy zniszczył publiczną własność. A na ten remont mieszkańcy czekali wiele lat. Cała droga należy do miasta, co potwierdzają dokumenty, w tym zapisy księgi wieczystej. Na miejscu był również geodeta, który potwierdził własność gminy. Trwa postępowanie policji w tej sprawie, a rolnik został zatrzymany. Zarząd Dróg Miejskich wstępnie oszacował straty na około 300 tys. zł, bo zniszczona jest i warstwa asfaltu, i podbudowa drogi” – czytamy na profilu Kuczyńskiej-Budki.

Czytaj więcej

Prawnik: Państwo nie odpowiada za zniszczenia spowodowane rosyjską rakietą

Sprawca trafił na trzy miesiące do aresztu. Za zniszczenie mienia o znacznej wartości grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Najprawdopodobniej poniesie również odpowiedzialność cywilną.

– Gmina Gliwice jest właścicielem gruntu, na którym jest zlokalizowana droga, od 2001 r. Nieruchomość przeszła na własność gminy na podstawie art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Postępowanie co do zasady zostaje wszczęte na wniosek właściciela nieruchomości – tego samego, który obecnie zaorał fragment świeżo wykonanej nawierzchni. To on wystąpił o wydzielenie z dwóch działek gruntu przeznaczonego pod drogę, który następnie przeszedł z mocy prawa na własność gminy. Powyższe potwierdzają wpisy w księdze wieczystej. Twierdzenia, że teren drogi nadal stanowi jego własność, nie znajdują więc podstaw prawnych – mówi „Rzeczpospolitej” Mariusz Kopeć, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Odpowiedzialność za zniszczenie drogi zależy od prawa własności

Sam zainteresowany twierdzi, że wciąż jest właścicielem połowy terenu, na którym wylano asfalt. W ten sposób uzasadnia swoje prawo zniszczenia efektu prac drogowców. Zapytaliśmy prawników o to, czy odpowiedzialność cywilna rolnika zależy od tego, do kogo należy sporny teren.

– Zakładam, że skoro gmina zleciła wylanie asfaltu, to figuruje w księdze wieczystej jako właściciel tego terenu. Jeśli rolnik kwestionował ten stan, to powinien skorzystać z odpowiednich procedur administracyjnych albo cywilnych i wykazać, że nadal jest właścicielem gruntu. Do wyjaśniania tego typu sporów służą stosowne procedury, a nie samowolna działalność polegająca na niszczeniu publicznego mienia. Nie widzę podstaw do zwolnienia rolnika z konieczności zapłaty na rzecz gminy odszkodowania za dokonane zniszczenia – mówi Piotr Jarzyński, wiceprzewodniczący Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej, wspólnik w Kancelarii Prawnej Jarzyński & Wspólnicy.

Czytaj więcej

Prawo bezsilne wobec Brauna w Jedwabnem i przeciwników miesięcznic smoleńskich

Sprawę niuansuje prof. dr hab. Maciej Gutowski, adwokat i ekspert ds. prawa cywilnego z UAM w Poznaniu. Według niego, to, czy rolnik ponosi odpowiedzialność cywilną za zniszczenia, zależy od tego, kto jest właścicielem drogi. – Zgodnie z zasadą superficies solo cedit (właściciel nieruchomości jest również właścicielem posadowionych na niej obiektów), właściciel drogi może ją rozjechać pługiem – mówi.

Dwa alternatywne scenariusze

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Gutowski rozważa dwa hipotetyczne scenariusze. W pierwszym z nich grunt jest własnością rolnika, a gmina wylewa na nim asfalt.

– Wówczas znajdują zastosowanie rozmaite sposoby rozliczenia nakładów unormowane w art. 226 i n. k.c. Asfaltowa droga jest nakładem na cudzym gruncie. Nakłady mogą być czynione w dobrej lub złej wierze (czyli za zgodą lub bez), przez osobę uprawnioną albo nieuprawnioną. Nakłady mogą być konieczne, użyteczne albo zbytkowe. Jeśliby uznać, że nakłady były poczynione w dobrej wierze i konieczne, to gminie przysługuje zwrot poniesionych kosztów. W innych przypadkach już nie zawsze – wyjaśnia prof. Gutowski.

Czytaj więcej:

Prawo w firmie Triumf władz lotniska Chopina. Jest decyzja w sprawie parkometrów za miliony

Pro

W drugim wariancie właścicielem gruntu jest gmina Gliwice. Wówczas rolnik będzie musiał zapłacić odszkodowanie.

– Najprawdopodobniej poniesie również odpowiedzialność karną. Nie rozumiem jednak powodów, dla których postanowiono umieścić go w areszcie. Skoro rolnik nie wypiera się swojego czynu, a spór dotyczy własności, przy czym wszystkie inne fakty dotyczące tego zdarzenia są jasne i znane, to czemu służy areszt? W Polsce niestety nadużywanie tymczasowego aresztowania stało się niestety systemowym problemem wymiaru sprawiedliwości – ubolewa Maciej Gutowski.

Czytaj więcej

Pantak: Populizm w dobrej wierze? Prof. Marcin Matczak głęboko się myli

Z kolei Piotr Jarzyński zwraca uwagę, że przy tego typu sprawach wiele zależy od tego, w jaki sposób rolnik traci prawo do gruntu, na którym następnie wyznacza się drogę.

– Mógł zostać wywłaszczony bardzo dawno temu, a dziś nie zdawać sobie sprawy z tego faktu i myśleć, że droga wciąż należy do niego. Mógł też zostać wywłaszczony tuż przed budową drogi, wówczas należy mu się odszkodowanie za utratę tego majątku. Niezależnie jednak od procedury, w ramach której rolnik utracił swoją własność, nie ma podstaw do tego, by bezprawnie niszczyć gminną drogę, zbudowaną z pieniędzy publicznych – konkluduje Jarzyński.