Zagraniczne fundusze wybrały się na zakupy do Polski. Kupują całe bloki, a nierzadko nawet całe osiedla. Zakupione mieszkania przeznaczają na wynajem – pisze Business Insider Polska. Polska jest dla nich łakomym kąskiem. W porównaniu do innych krajów europejskich ceny mieszkań są u nas dość atrakcyjne, nawet jeśli z naszego punktu widzenia przekraczają akceptowalne granice. Przy tym najem daje zadowalające stopy zwrotu, oscylujące wokół 4 proc. rocznie netto.

W maju szwedzki fundusz Heimstaden Bostad dokonał zakupu 2,5 tys. mieszkań z przeznaczeniem na wynajem. Zapłacił za nie 1,4 mld zł. Ten sam fundusz wcześniej kupił od Marvipolu 707 mieszkań w Warszawie.

Pod koniec czerwca głośno było o zakupie dokonanym przez duński fundusz Nordic Real Estate Partners. NREP za 100 mln euro nabył ponad tysiąc mieszkań na warszawskich Bemowie i Służewcu i zapowiada dalsze transakcje. Do wydania w Polsce ma łącznie 500 mln euro i to do końca tego roku. Do 2025 roku NREP chce mieć w Polsce aż 10 tysięcy mieszkań na wynajem – pisze Business Insider Polska.

Według analityków już teraz w rękach zagranicznych funduszy jest ok. 6,3 tys. nowych mieszkań. Przykład z Berlina pokazuje, że fundusze mogą mieć duży wpływ na ceny na rynku nieruchomości. W Niemczech mocno wywindowały stawki najmu. Tylko w ciągu roku urosły o około 13 proc.

Czytaj więcej

Czerwony Ratusz w Berlinie, w którym urzęduje rządzący burmistrz, czyli szef rządu landowego i zaraz
Berlińczycy zatęsknili za socjalizmem

Zdaniem Pawła Czerwińskiego, eksperta rynku nieruchomości i współzałożyciela Stowarzyszenia właścicieli nieruchomości na wynajem "Mieszkanicznik", sytuacja w Polsce nie jest na razie niepokojąca, ale pewne jest, że apetyt funduszy będzie rósł.

Sytuację obserwuje rząd. Przynajmniej tak twierdzi. O sytuację w Berlinie zapytany został w Sejmie Piotr Uściński, wiceminister rozwoju i technologii. - Faktycznie takie transakcje na rynku się zdarzają. My to obserwujemy. Widzimy i obserwujemy to, co dzieje się w Berlinie. Zastanawiamy się, jak to rozwiązać. Intensywnie pracujemy nad tym, żeby zapobiec tego typu problemom, jakie teraz są w Berlinie – mówił.

Dotąd żadne konkretne rozwiązania nie zostały zaproponowane – pisze Business Insider Polska.