Wsparcie dla Polaka wynalazcy w sporze z Cambrigde

Renomowane instytucje stają po stronie Lucjana Łągiewki w sporze z Cambridge University o rewolucyjne odkrycie

Publikacja: 05.12.2011 00:01

Lucjan Łągiewka zapewnia, że pierwszy wpadł na pomysł nowej technologii

Lucjan Łągiewka zapewnia, że pierwszy wpadł na pomysł nowej technologii

Foto: Gazeta Wrocławska, Marcin Oliva Soto Marcin Oliva Soto

Wsparcie szwedzkiego Królewskiego Instytutu Technologicznego oraz polskiego Narodowego Centrum Badań i Rozwoju dla wynalazcy z Kowar na Dolnym Śląsku zwiększa jego szanse na zwycięstwo w sporze z Uniwersytetem w Cambridge. Lucjan Łągiewka walczy o prawa do swego odkrycia i jeśli wygra, to Polska będzie wyłącznym dysponentem rewolucyjnej technologii, którą NCBR chce szybko skomercjalizować.

Przetwornik energii w gigantyczne zyski

Wynalazek 62-letniego Lucjana Łągiewki to energetyczny przetwornik akumulacyjno-rozpraszający (EPAR). W niewytłumaczalny z punktu widzenia fizyki sposób pochłania on energię kinetyczną i przetwarza w elektryczną. Może też wygenerować gigantyczne zyski, bo według Ministerstwa Nauki powinien znaleźć zastosowanie w przemyśle kolejowym, stoczniowym, lotniczym, górniczym i maszynowym. Albo poprawić bezpieczeństwo na drogach, gdyby montować przy nich pochłaniające energię barierki.

W Polsce przez lata odkrycie traktowano po macoszemu. Tymczasem patent prof. Malcolma Smitha z Cambridge University – oparty według Łągiewki na jego ustaleniach – stosowany jest od 2008 r. w bolidach McLarena w F1. Prof. Smith zgłosił wynalazek jako swój w 2002 r. w brytyjskim Urzędzie Patentowym, zastrzegając tzw. pierwszeństwo ze zgłoszenia.

Cztery lata wcześniej polskie stacje telewizyjne pokazywały pierwszy crash test z zastosowaniem wynalazku Łągiewki. Jego syn Przemysław, rozpędziwszy do 50 km/h małego fiata ze specjalnym zderzakiem, uderzył w przeszkodę. Maluch nie miał nawet zadraśnięcia na karoserii.

– Test demonstrował działanie tych samych elementów, który potem zgłosił naukowiec z Cambridge – podkreśla Przemysław Łągiewka, od 2009 r. menedżer swego ojca wynalazcy.

W 1995 i 1996 r. Łągiewka chciał opatentować wynalazek. Zgłoszenia opublikowano, ale patenty odrzucono ze względu na nieprawidłowości w opisie.

W 2005 r. McLaren rozpoczął pierwsze testy z amortyzatorem opracowanym na podstawie koncepcji Smitha. Łągiewka nie miał o tym pojęcia. Jego największym zmartwieniem był fakt, że w Polsce właśnie zlikwidowano Wojskowe Służby Informacyjne i wynalazca stracił nadzieję, że odzyska zarekwirowaną mu dokumentację, prototypy, które WSI uznały za istotne dla obronności. – Po rozwiązaniu WSI dokumentacja po prostu zaginęła. Zaczęliśmy kontynuować badania za granicą – wspomina Przemysław Łągiewka, który w 2009 r. stworzył Centrum Badawczo-Rozwojowe EPAR popularyzujące odkrycia ojca.

Niespodziewanie pojawiła się jednak konieczność udowodnienia, że konstrukcja przetwarzająca energię to dzieło Łągiewki. – W 2010 r. dowiedzieliśmy się przypadkowo, że naukowiec z Cambridge opatentował wynalazek w USA, a potem w Japonii i Europejskim Urzędzie Patentowym – mówi syn odkrywcy.

Być może dwóch naukowców wpadło na ten sam pomysł niezależnie od siebie? – Rozwiązanie z Cambridge jest tożsame z naszymi pierwotnymi prototypami, a opracowujący je zespół znajduje się w miejscu, w którym my byliśmy przed dziesięcioma laty – mówi Łągiewka. Dwukrotnie zwracał na to uwagę Smithowi, sugerując, że powinien przyznać się co najmniej do inspiracji polskimi rozwiązaniami. Prawnicy Anglika odpisali, że ponieważ rozwiązania Łągiewki nie otrzymały ochrony patentowej, sprawę uznają za zamkniętą.

Rozstrzygnięcie za rok

W czerwcu przed Europejskim Urzędem Patentowym pełnomocnicy Łągiewki złożyli sprzeciw wobec ochrony patentowej wynalazku prof. Smitha.

Według prawników z kancelarii Europejskiego Prawa Patentowego reprezentujących Polaka przepisy są po jego stronie. – Urząd będzie badał zbieżność rozwiązań, a fakt, że to należące do skarżącego nie było objęte ochroną patentową, nie ma znaczenia – mówią. Tłumaczenia prof. Smitha, że nie miał pojęcia o wynalazku Łągiewki, też są bez znaczenia. Liczy się fakt, że takie rozwiązanie techniczne opublikowano wcześniej gdziekolwiek. Sedno sprawy to ustalenie, czy oba wynalazki są identyczne i cofnięcie ochrony patentowej. – To częste przypadki – twierdzą prawnicy. – W 2010 r. na ok. 60 tys. patentów było ok. 3 tys. sprzeciwów. I tylko jedną trzecią z nich oddalono.

Orzeczenie europejskiego urzędu zapadnie nie wcześniej niż za rok. Zdaniem ekspertów, których opinie poznała "Rz", na korzyść Polaka przemawiają prestiżowe nagrody (np. w tym roku Międzynarodowa Federacja Organizacji Wynalazczych przyznała technologii EPAR tytuł najlepszego wynalazku pierwszej dekady XXI w.).

Pomóc może też współpraca badawcza z Królewskim Instytutem Technologicznym. Z tą jedną z najbardziej cenionych w Europie uczelni technicznych Łągiewka podpisze umowę w grudniu. Zanim Instytut zdecydował się na współpracę z Polakiem, przeanalizował, czy nie narazi go to na zarzuty o kradzież intelektualną. Uznał, że takiej groźby nie ma.

Do sporu z Cambridge przystąpi też podległe resortowi nauki NCBR. Właśnie kupiło od  Łągiewki jedną piątą praw do  wynalazku. – Po spełnieniu formalności staniemy się oficjalnie stroną postępowania – mówi Leszek Grabarczyk, wicedyrektor NCBR. – Wnikliwie przestudiowaliśmy sprawę, kluczowa była też decyzja Królewskiego Instytutu Technologicznego.

Firma Łągiewki od 2009 r. nabrała wiatru w żagle. Jest jedynym zagranicznym partnerem programu Vision Zero szwedzkiego Ministerstwa Komunikacji, które chce montować przy  drogach specjalne energochłonne bariery. Kontrakt podpisała z nim Europejska Agencja Kosmiczna (konstruktor opracuje dla niej specjalne amortyzatory lądowników rakiet). Odbojniki EPAR będą wkrótce zabezpieczać nabrzeża portowe w Kuwejcie.

– Z zainteresowaniem będziemy obserwować starania o przyznanie praw do tej technologii jej polskim twórcom, co pozwoli sukces naukowy przełożyć także na sukces komercyjny w skali międzynarodowej – mówi minister nauki Barbara Kudrycka. Jej resort już zapewnił pieniądze (do 10 mln zł) na pokrycie kosztów postępowania przed Europejskim Urzędem Patentowym.

– Wystarczyłby jeden milion złotych na badania, ale dziesięć lat temu, a dziś w ogóle nie byłoby sprawy – zauważa Przemysław Łągiewka.

Wsparcie szwedzkiego Królewskiego Instytutu Technologicznego oraz polskiego Narodowego Centrum Badań i Rozwoju dla wynalazcy z Kowar na Dolnym Śląsku zwiększa jego szanse na zwycięstwo w sporze z Uniwersytetem w Cambridge. Lucjan Łągiewka walczy o prawa do swego odkrycia i jeśli wygra, to Polska będzie wyłącznym dysponentem rewolucyjnej technologii, którą NCBR chce szybko skomercjalizować.

Przetwornik energii w gigantyczne zyski

Pozostało 93% artykułu
Nauka
Kto przetrwa wojnę atomową? Mocarstwa budują swoje "Arki Noego"
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Nauka
Czy wojna nuklearna zniszczy cała cywilizację?
Nauka
Niesporczaki pomogą nam zachować młodość? „Klucz do zahamowania procesu starzenia”
Nauka
W Australii odkryto nowy gatunek chrząszcza. Odkrywca pomylił go z ptasią kupą
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Nauka
Sensacyjne ustalenia naukowców. Sfotografowano homoseksualny akt humbaków