Reprezentacja Polski jest spora – 81 osób, wśród nich trójka, która zdobyła medale mistrzostw świata w Eugene: młociarze Paweł Fajdek (złoto) i Wojciech Nowicki (srebro) oraz podwójnie srebrna chodziarka Katarzyna Zdziebło (w Monachium wystartuje jedynie na 20 km).

Rośnie forma Natalii Kaczmarek, która przebiegła 400 m poniżej 50 sekund i Pii Skrzyszowskiej, która w Diamentowej Lidze pokonała 100 m ppł. w czasie 12,51 s, co jest młodzieżowym rekordem Europy. Może bez kilku mocnych rywalek łatwiej będzie Sofii Ennaoui zdobyć medal na 1500 m, podobnie jak kobiecej sztafecie 4x400 m (już z Igą Baumgart-Witan w składzie) albo Adriannie Sułek w siedmioboju.

Czytaj więcej

Mokry Duplantis show

Wciąż mają coś do udowodnienia kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk, Patryk Dobek na 800 m i Piotr Lisek w skoku o tyczce.

Nie wystartuje mistrz olimpijski w chodzie Dawid Tomala (leczy kolano), zakończyła trudny sezon oszczepniczka Maria Andrejczyk, nie wiadomo, czy po zakażeniu Covid-19 pojawi się na starcie 100 m Ewa Swoboda, lecz do Monachium pojedzie też więcej młodzieży, która zobaczy, czym jest start w imprezie mistrzowskiej.

Stadion Olimpijski z 1972 roku i Park Olimpijski to dobre miejsca na takie doświadczenia. Poprzednie lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Monachium odbyły się w 2002 roku, wtedy chód na 50 km wygrywał Robert Korzeniowski, Kamila Skolimowska była druga w rzucie młotem, w sumie reprezentacja zdobyła siedem krążków. Choć był sierpień, to w pobliskich wielkich namiotach każdego medalistę fetowano już wedle tradycji Oktoberfest, przy piwie, białej kiełbasie i preclach oraz tańcach bawarskich.

Połączone mistrzostwa Europy miały większą widownię przed ekranami niż wtedy, gdy dyscypliny występowały oddzielnie.

Obecne lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Monachium są częścią połączonych mistrzostw Starego Kontynentu w dziewięciu sportach. Stolica Bawarii gości od 11 do 21 sierpnia jeszcze siatkówkę plażową, sprinty kajakowe, kolarstwo szosowe, gimnastykę, wioślarstwo, wspinaczkę sportową, tenis stołowy i triatlon. Czwartkowe otwarcie na Stadionie Olimpijskim dotyczyło całości wydarzenia.

Takie skumulowane zawody miały pierwszą edycję cztery lata temu, ze stolicami w Berlinie (lekkoatletyka) oraz w Glasgow i okolicach (pływanie, kolarstwo szosowe i górskie, wioślarstwo, triatlon, gimnastyka artystyczna i golf).

Nowatorski koncept tej hybrydowej imprezy, mimo początkowych wątpliwości, sprawdził się przede wszystkim dzięki udanej realizacji telewizyjnej. Połączone mistrzostwa Europy miały większą widownię przed ekranami niż wtedy, gdy dyscypliny występowały oddzielnie.

Pomysł ten jest również alternatywą dla igrzysk europejskich, których organizacja w Baku (2015) i Mińsku (2019) nie spotkała się ze szczególnie pozytywnym odbiorem. Może Kraków w 2023 roku coś zmieni, ale pewności w tej kwestii mieć nie można.