Problem uzależnień od leków wśród osób starszych coraz częściej pojawia się w debacie publicznej – głównie za sprawą sygnałów płynących od lekarzy, psychologów i rodzin seniorów. Mimo to system ochrony zdrowia wciąż opiera się niemal wyłącznie na danych dotyczących osób, które już trafiły do leczenia. A to – podkreślono podczas posiedzenia podkomisji stałej ds. organizacji ochrony zdrowia – daje skrajnie niepełny obraz problemu.
Skala problemu większa niż w oficjalnych statystykach
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że pacjentów w wieku 65+, którym w 2023 r. (od stycznia do września) udzielono świadczeń z rozpoznaniem uzależnienia od substancji psychoaktywnych innych niż alkohol (ICD-10 F13 – m.in. leki nasenne i uspokajające) było 365. Jak tłumaczyła Magdalena Kramska, wicedyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, dane obejmują m.in. leczenie ambulatoryjne uzależnień, terapię stacjonarną oraz detoksykację i leczenie zespołów abstynencyjnych.
Na podstawie tych danych resort zdrowia uznał, że nie ma potrzeby tworzenia osobnych, przeznaczonych specjalnie dla seniorów ośrodków leczenia uzależnień od leków przeciwbólowych i nasennych. – Biorąc pod uwagę, jak nieliczna jest ta grupa, nie widzimy zasadności tworzenia dedykowanych narzędzi czy ścieżek w systemie dla tej grupy pacjentów – powiedziała wicedyrektor Kramska.
Zupełnie inny obraz wyłania się z danych Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Dyrektor KCPU Bogusława Bukowska podkreśliła, że statystyki NFZ pokazują wyłącznie osoby już leczone – a nie rzeczywistą skalę zjawiska w populacji. W przypadku seniorów problem jest dodatkowo trudny do uchwycenia, bo często dotyczy leków przepisywanych na receptę przez lekarzy. – W przeprowadzonych badaniach populacyjnych oszacowaliśmy, że około 156 tysięcy seniorów używało leków nasennych lub uspokajających bez zalecenia lekarza przynajmniej raz w życiu – mówiła Bukowska. Jak dodała, prawie 14 proc. osób 60+ deklaruje stosowanie takich leków na receptę regularnie.