Sala klubu została specjalnie przygotowana na ten wieczór. Powieszono subtelne przepierzenia dające wrażenie bardziej kameralnej atmosfery, ustawiono więcej stolików spodziewając się, i słusznie, licznych zaproszonych gości ciekawych nowego miejsca.
Założeniem gospodarzy - Hotelu InterContinental oraz organizatorów - Fundacji Bednarska i nowego właściciela marki Calisia - firmy Vershold, było stworzenie miejsca ekskluzywnego, a jednocześnie przyjaznego muzyce i muzykom.
Na poczesnym miejscu stanął największy model fortepianu Calisia w barwach narodowych Fryderyka Chopina: z białą klapą i czerwonym pudłem. Jaskrawa czerwień obudowy mogła wydać się szokująca, ale w tym nowoczesnym wnętrzu wręcz idealnie pasuje do tła. Jak się upewniłem, fortepian Calisia zostanie tu na stałe. A ponieważ Andrzejowi Jagodzińskiemu przyszło grać na zupełnie nowym instrumencie, ten z każdym koncertem będzie brzmiał lepiej.
Początkowo trio pianisty musiało zmagać się z hałaśliwymi rozmowami, których intensywność, po uwadze organizatora, nieco osłabła.
Rozmowy w klubach przeszkadzające tym, którzy przyszli posłuchać muzyki, a rozmawiać wolą w przerwach, zniechęcają co wrażliwszych melomanów do takich miejsc. Tak było podczas koncertów na Letniej Scenie Złotych Tarasów, tak jest i w Tygmoncie. Sądzę, że na następne koncerty będą przychodzić do Hemisphere prawdziwi fani jazzu i utworzą dominującą większość.
Kiedy po koncercie spytałem Andrzeja Jagodzińskiego, jak mu się grało, powiedział, że nie było tak źle. Rzeczywiście, pianista i jego koledzy z tria potrafili się skupić na tym, co istotne - na muzyce. Koncert zaczął się od standardu „Beautiful Love" zagranego w szybkim tempie, tak, żeby przebić się przez hałas rozentuzjazmowanej publiczności.
Następnie Andrzej Jagodziński zaprezentował to, z czego słynie - swojego Chopina. W nastrojowym Preludium e-moll op. 28 nr 4 podkreślił chwytliwa, rzewną melodię, by nagle przyspieszyć i zupełnie zmienić jego charakter. W tych warunkach było to nawet pożądane. Ukłonem w kierunku publiczności była oryginalna interpretacja kołysanki „Sleep Safe and Warm" z filmu „Dziecko Rosemary" Romana Polańskiego. Cechą pianistyki Jagodzińskiego są wyrafinowane harmonie i zdolność odejścia od tematu tak daleko, że możemy zapomnieć o jego linii melodycznej. Ale wtedy pianista kilkoma akordami powraca z dalekiej wycieczki i osadza słuchaczy bezpiecznie w znanej melodii.
Koncert miał dwie części. Było już dość późno, kiedy do klubu zaczęli schodzić goście hotelowi. Nawet jeśli w ekskluzywnych hotelach instytucja piano-baru jest rozpowszechniona, to w Hemisphere mogli posłuchać jednego z najlepszych pianistów w tym kraju. A to gratka nie lada. Jagodziński zakończył występ Preludium e-moll op. 28 nr 20 w wielkim chopinowsko-jazzowym stylu.
Za dwa tygodnie 7 października wystąpią: kontrabasista Piotr Rodowicz, trębacz Robert Majewski i perkusista Kazimierz Jonkisz w programie Mingus Mingus. A kolejne koncerty będą się odbywać w piątki co tydzień. 2 grudnia zaśpiewa tu Aga Zaryan. Ceny biletów są, jak na takie miejsce, przystępne: 30 zł i 15 zł dla studentów. Rezerwacja: tel. 22 328 8772.