Warsaw Summer Jazz Days. Wielcy jazzu w stolicy

Marcus Miller i John Zorn to największe gwiazdy Warsaw Summer Jazz Days. Festiwal rozpocznie się 4 lipca w klubie Stodoła i potrwa do 7 lipca.

Publikacja: 04.07.2024 04:30

John Zorn będzie gwiazdą 5 lipca

John Zorn będzie gwiazdą 5 lipca

Foto: Marek Dusza

Wydarzeniem festiwalu będzie piątkowy (5 lipca) „Dzień Johna Zorna”, amerykańskiego kompozytora, saksofonisty i producenta, którego występy w Europie są rzadkie, ale dzięki licznym albumom wydawanym przez jego wytwórnię Tzadik, możemy nieustannie słuchać bogatej twórczości nowojorskiego artysty.

Legenda festiwalu

Jednak Zorn na żywo będzie przeżyciem jedynym w swoim rodzaju, bo dla wielu to postać numer jeden muzyki improwizowanej. Jego koncerty są tak atrakcyjne, że bilety sprzedały się najwcześniej. Wieczór wypełni jazz radykalny, ekspresyjny, oryginalny, po prostu ekscytujący. Rozpocznie trio pianisty Briana Marselli, które będzie wykonywać kompozycje swojego mentora.

– To wybór samego Zorna, a pianista, choć w Polsce raczej mało znany, to prawdziwy wymiatacz, wielki talent – powiedział „Rzeczpospolitej” Mariusz Adamiak, pomysłodawca i szef festiwalu. – Od dawna chciałem zaprosić Zorna na koncerty, ale na przeszkodzie stawał brak pieniędzy. Przed laty udało mi się zorganizować na WSJD dzień Zorna z pięcioma projektami w Sali Kongresowej. To było najdroższe wydarzenie w historii festiwalu. Te czasy już nie wrócą.

Sam John Zorn zagra ze swoim sztandarowym zespołem New Masada Quartet w składzie: lider – kompozycje i saksofon altowy, Julian Lage – gitara, Jorge Roeder – kontrabas i Kenny Wollesen – perkusja. Lage uznawany jest za jednego z najwybitniejszych gitarzystów jazzowych, a jego autorskie albumy wydawane przez prestiżową wytwórnię Blue Note Records cieszą się dużą popularnością. Sam Zorn uważa, że to jeden z najlepszych zespołów, jakie kiedykolwiek miał. Możemy się spodziewać muzyki naprawdę odlotowej, a jej zapowiedzią są dwa albumy kwartetu wydane w 2021 i 2023 r. Warto podkreślić, że jak na Zorna, jest to muzyka dość przystępna, zagrana z pasją i ogniem, który od lat trawi jego artystyczną duszę. W melodiach usłyszymy żydowskie motywy, a pulsujący rytm poruszy każdego słuchacza.

Guru Miller

Mistrzem rytmu, tego wywodzącego się z amerykańskich korzeni, czyli funkowego, jest niewątpliwie Marcus Miller, basista, który w latach 80. XX w. współpracował blisko z legendarnym Milesem Davisem, a nawet komponował dla niego utwory. Dziś jest wyrocznią w dziedzinie produkcji albumów, a każdy jego występ przyciąga miłośników jazzu oraz tych wszystkich, którzy lubią żywiołową muzykę i są skorzy do zabawy. Jego koncert zakończy festiwal w późny, niedzielny wieczór 7 lipca, a publiczności na pewno nie będzie łatwo rozstać się z muzyką Millera.

Marcus Miller zagra na finał 7 lipca

Marcus Miller zagra na finał 7 lipca

Marek Dusza

W niedzielę ciekawostką będzie występ szwajcarsko-francuskiego kwartetu The Big Tusk, prezentującego skrzyżowanie muzyki elektronicznej z improwizowanym jazzem. Zagra także młody i popularny saksofonista Kuba Więcek ze swoim nowym kwartetem Hoshii, w którym na fortepianie gra znakomity Grzegorz Tarwid. Polskie formacje wypełnią pierwszy dzień WSJD 4 lipca. Choć trzy z czterech zespołów – Jutra, Ńoko i Immortal Onion – nie są jeszcze powszechnie rozpoznawalne, to rekomendacja Mariusza Adamiaka jest wystarczająca, by na otwarcie festiwalu nie zabrakło publiczności. Natomiast Tomek Wendt Daily Things to już dobrze znany zespół saksofonisty i doktora wrocławskiej Akademii Muzycznej. W jego składzie znalazł się perkusista Michał Miśkiewicz (z Tria Marcina Wasilewskiego) i świetny gitarzysta Szymon Mika.

Ayeva, poetka i raperka

Trzy zespoły, które mogą sprawić największe niespodzianki, zgrupowały się w sobotni wieczór. To jedna z najwyżej cenionych, ambitnych formacji „czarnego” jazzu Irreversible Entanglements z poetką, raperką i wokalistką Camae Ayewą. Grupa Void Patrol to formacja gwiazd z gitarzystą Elliotem Sharpem i saksofonistą Colinem Stetsonem. Moim czarnym koniem na festiwalu będzie saksofonista Isaiah Collier ze swoją grupą The Chosen Few. Rzadko spotyka się dziś muzyków o tak urzekającym, chwytającym za serce tonie, a nadto trzymających rękę na pulsie współczesnego jazzu. Ba, nawet wyznaczającego jego kierunki, choć wielu europejskich muzyków o nim nie słyszało.

Po latach, kiedy Mariusz Adamiak zapraszał licznych artystów brytyjskich lub eksplorował jazz tworzony przez kobiety, tegoroczny festiwal powraca do wartkiego nurtu jazzu amerykańskiego. Czy amerykańscy jazzmani rozsadzą Stodołę swoimi pomysłami? Czy nadal przewodzą światowej falandze odważnych eksperymentatorów – przekonamy się podczas tegorocznej odsłony Warsaw Jazz Summer Days, których pierwsza edycja odbyła się w 1992 r.

Wydarzeniem festiwalu będzie piątkowy (5 lipca) „Dzień Johna Zorna”, amerykańskiego kompozytora, saksofonisty i producenta, którego występy w Europie są rzadkie, ale dzięki licznym albumom wydawanym przez jego wytwórnię Tzadik, możemy nieustannie słuchać bogatej twórczości nowojorskiego artysty.

Legenda festiwalu

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Muzyka popularna
Nawet Iga Świątek musi mieć imienny bilet i dowód tożsamości na show Swift w Polsce
Muzyka popularna
"Rzecz w tym". Tadeusz Woźniak – wspomnienie o przyjacielu
Muzyka popularna
Palaye Royale zagrają w Progresji. W konkursie MTV pokonali Linkin Park
Muzyka popularna
Tadeusz Woźniak, kompozytor „Zegarmistrza światła”, nie żyje
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Muzyka popularna
Metallica zagrała „Kocham Cię kochanie moje”
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą