Reklama
Rozwiń
Reklama

Menedżerska choroba w Radiu Katowice

Ucieczka w L-4? Od siedmiu miesięcy nie można wręczyć wypowiedzenia redaktorowi naczelnemu i byłemu prezesowi

Publikacja: 07.10.2008 05:11

Prezesa Wojciecha Poczachowskiego rada nadzorcza radia odwołała 28 lutego. Poczachowski równocześnie piastował drugą funkcję – redaktora naczelnego. Następnego dnia po odwołaniu zachorował. Na zwolnieniu jest już siódmy miesiąc.

Choruje także jego najbliższy współpracownik Aleksander Gaczek. Prezes utworzył dla niego stanowisko dyrektora rozgłośni, bo Gaczek nie ma wyższego wykształcenia i nie mógł być członkiem zarządu. Gaczek poszedł na zwolnienie tego samego dnia co Poczachowski.

Obecnie publiczną rozgłośnią zarządza dwóch członków zarządu i zastępców redaktora naczelnego Jacek Filus i Tomasz Heryszek. Poczachowski zarabiał „kominowo”, sześć średnich pensji krajowych – ok. 18 tys. zł, Gaczek – o 3 tys. zł mniej.

Przez pierwszy miesiąc pensje wypłacało im radio, od pół roku ZUS. Po sześciu miesiącach chorobowego Poczachowski i Gaczek stanęli przed komisją lekarską ZUS. Ta uznała, że wymagają rehabilitacji. Na początku września otrzymali kolejne trzymiesięczne zwolnienia.

Wojciech Gumułka, szef rady nadzorczej Radia Katowice: – Jesteśmy bezradni.

Reklama
Reklama

Poczachowski został odwołany „ze względu na dobro spółki jako nadawcy publicznego o dużym znaczeniu dla regionu”. Jak napisano w oświadczeniu tuż po jego odwołaniu, „było to efektem oceny pracy prezesa oraz narastających od wielu miesięcy problemów w relacjach między organami spółki, które zdaniem rady nadzorczej nie mogły już być dłużej tolerowane”.

Poczachowski został prezesem Radia Katowice z rekomendacji PiS, kiedy nie dostał się do parlamentu. Był nim półtora roku. Skłócił się z częścią zespołu, zatrudnił znajomych na kierowniczych stanowiskach. Poza Gaczkiem, z którym pracował dla wojewody śląskiego Marka Kempskiego, zatrudnił Jędrzeja Lipskiego na stanowisku kierownika agencji informacyjnej. Razem działali w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów.

Radio traciło słuchaczy. Nie pomogły zmiany programowe ani nowy serwis internetowy.

Jacek Filus, członek zarządu i jeden z trzech zastępców redaktora naczelnego, przyznaje, że sytuacja jest kuriozalna. – Chcielibyśmy sprawę redaktora naczelnego definitywnie rozwiązać, a tak trwamy bez sensu, choć radzimy sobie bez pana Poczachowskiego o wiele lepiej.

Poczachowski ma nadzieję na szybki powrót do pracy, bo jak mówi, w radiu panuje chaos. – Środki rehabilitacyjne ZUS kończą się pod koniec listopada. Wtedy będzie następna komisja – mówi „Rz”. Dodaje, że dwa tygodnie temu wyszedł ze szpitala. Posądzenia o symulowanie choroby uważa za bezpodstawne: – Miałem stan przedzawałowy. Jeśli ktoś takie zarzuty formułuje, musi je stawiać komisji ZUS.

[wyimek]18 tys. zł miesięcznie zarabiał prezes Wojciech Poczachowski[/wyimek]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama