Przełom w głośnym śledztwie dotyczącym zabójstwa kibica Wisły Kraków pod krakowskim Multikinem. Jak dowiedziała się „Rz", w grupie 27 podejrzanych, którzy brali udział w krwawej bijatyce i usłyszeli zarzuty, jest Radosław R. ksywa Radson, kierujący dopingiem Cracovii. Wszyscy mają zarzuty udziału w bójce, w której zginął człowiek. Grozi za to 10 lat więzienia.

R. jest synem byłego szefa małopolskiej policji i ówczesnego wiceszefa Komendy Głównej Policji. – Radosław R. nie przyznaje się do winy. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Areszt przedłużono mu o kolejne trzy miesiące, do maja – potwierdza Lucyna Salawa, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej w Nowej Hucie, która prowadzi śledztwo w sprawie śmiertelnego pobicia 32-letniego Dariusza D., kibica Wisły Kraków i ciężkiego uszkodzenia ciała (rany cięte brzucha) 40-letniego Piotra Ż.

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2012 r. Z nieoficjalnych informacji „Rz" wynika, że śledczy są coraz bliżej rozwiązania zagadki, kto podczas bójki zadał śmiertelny cios.

R. został zatrzymany 12 grudnia, ale ani policja, ani prokuratura nie ujawniała tej informacji. – Dla dobra śledztwa i w związku z  zaplanowanymi czynnościami nie możemy na tym etapie zdradzić, jakimi dowodami w śledztwie dysponujemy i jakie ustalenia spowodowały przełom – mówi Salawa. Nie wszyscy z grupy podejrzanych są zatrzymani w areszcie. Część przebywa na wolności.

Bójkę pod kinem wywołała banalna sprzeczka jednego z kiboli, który pokłócił się ze znajomym z pracy. Prowodyr esemesami zaczął wzywać stadionowych kolegów do rozprawienia się z nim na tzw. ustawce. Późnym wieczorem doszło do starcia dwóch grup. Śledztwo jest żmudne, ponieważ środowisko kiboli jest bardzo hermetyczne, każdy, kto zacząłby współpracować z policją, uznany zostałby za zdrajcę. „Rz" już w marcu ubiegłego roku miała nieoficjalne informacje, że policja krakowska zdobyła operacyjne dowody, że Radson miał uczestniczyć w bójce. Sprawa była niezwykle delikatna, gdyż dotyczyła znanego w Krakowie szefa policji, twórcy wydziału do walki z bandytyzmem stadionowym.

Kiedy w kwietniu 2013 r. ojciec Radosława R., wówczas odpowiedzialny za pion kryminalny zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Andrzej Rokita zrezygnował ze stanowiska, wywołało to serię domysłów i spekulacji. Jako oficjalny powód podano względy zdrowotne. Dziś jest na emeryturze. – Komendant złożył raport o odejście ze stanowiska i umotywował to względami osobistymi i zdrowotnymi – mówił wtedy rzecznik KGP Mariusz Sokołowski. – Dymisja ma związek wyłącznie z pogarszającym się stanem zdrowia komendanta, który przechodzi badania i w najbliższych dniach ma trafić do szpitala – zapewniało MSW.

Jednak już wtedy pojawiały się spekulacje, że tło nagłej rezygnacji może być inne, a kłopoty zdrowotne wiceszefa policji mogły być spowodowane problemami z dorosłym już synem z pierwszego małżeństwa, Radosławem. Już wtedy – jak wynika z informacji „Rz" – śledczy badający zabójstwo pod Multikinem zebrali materiały, z których wynikało, że w sprawie przewijał się Radosław R. Dla badających sprawę policjantów sprawa była mocno niekomfortowa.

Według informacji „Rz" w samej KGP uznano, że o sprawie należy poinformować ówczesnego szefa MSW Jacka Cichockiego. W grudniu 2012 r. – jak twierdzą rozmówcy „Rz" – w ministerstwie miało dojść do spotkania z udziałem kierownictwa KGP, podczas którego o trwającym śledztwie poinformowano ministra. Jednak wówczas nie było mocnych dowodów na udział w bójce Radosława R. Pojawiły się po koniec 2013 r.