Ks. Isakowicz-Zaleski: Kard. Wojtyła jednak pobłądził. Po prostu źle ocenił całą sytuację

- To, czego jednak ewidentnie mi zabrakło w działaniach i postawie kardynała Wojtyły, to tego zmierzenia się z faktem, że księża Surgent czy Saduś skrzywdzili konkretne osoby - ocenił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Publikacja: 11.03.2023 09:03

Ks. Isakowicz-Zaleski: Kard. Wojtyła jednak pobłądził. Po prostu źle ocenił całą sytuację

Foto: PAP/Paweł Supernak

W poniedziałek w TVN24 wyemitowany został dokument Marcina Gutowskiego „Franciszkańska 3”, w ramach serii reportaży „Bielmo”. Padła w nim teza, że św. Jan Paweł II, gdy był krakowskim metropolitą, wiedział o przypadkach molestowania seksualnego przez księży, ale ukrywał te informacje. Autor reportażu Marcin Gutowski rozmawiał ze znajomymi i ofiarami księży: Bolesława Sadusia, Eugeniusza Surgenta i Józefa Loranca - wszyscy trzej podlegali w latach 60. kardynałowi Wojtyle. „Dziennikarz dotarł też do ludzi, którzy o przestępstwach popełnianych przez duchownych osobiście Wojtyłę informowali, oraz do kościelnych dokumentów potwierdzających jego działania i zaniechania” - czytamy na stronach TVN24.

Reportaż wywołał medialną burzę, a temat podchwycili politycy Prawa i Sprawiedliwości. Głosami przede wszystkim posłów PiS i PSL Sejm przyjął specjalną uchwalę w sprawie obrony dobrego imienia Jana Pawła II. Spot o papieżu nagrał też premier Mateusz Morawiecki. - Te ataki na papieża Polaka wpisują się w szerszy kontekst cywilizacyjny. Wychodzą bowiem ze środowisk, które w miejsce tradycji, kultury i normalności chcą zaaplikować nam rewolucję wywracającą do góry nogami dotychczasowe życie większości społeczeństwa - przekonywał premier w klipie.

Czytaj więcej

Sondaż: Co trzeci Polak ocenia dziś gorzej Jana Pawła II

Zdaniem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który od lat zajmuje się przypadkami pedofilii w Kościele, w reportażu zabrakło „kompetentnego głosu historyków, którzy zgłębiają i znają tę problematykę, bo od dawna w sposób profesjonalny się nią zajmują”. - Natomiast było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że p. Gutowski dotarł do ofiar. Po prostu udało mu się to zrobić. I powstaje tu od razu kluczowe pytanie: dlaczego do tych samych ofiar nie potrafił dotrzeć Kościół? - zastanawiał się w rozmowie z fronda.pl.

Duchowny podkreślił, że „to nie jest więc kwestia tylko tego czy kard. Karol Wojtyła podejmował dobre czy złe decyzje”. - Moim zdaniem jednak tutaj pobłądził. A pobłądził nie z powodu złej woli czy chęci zakłamywania rzeczywistości. Po prostu źle ocenił całą sytuację. Ale to już jest kwestia dalszych badań, bo pamiętajmy przecież, że istnieją nie tylko archiwa IPN, ale również archiwa kościelne, które wciąż pozostają zamknięte. Dopiero korzystając z obu tych zasobów moglibyśmy pewne kwestie porównać i starać się ustalić w miarę niepodważalne fakty - mówił duchowny.

- Natomiast to czego jednak ewidentnie mi zabrakło w działaniach i postawie kard. Wojtyły to tego zmierzenia się z faktem, że księża Surgent czy Saduś skrzywdzili konkretne osoby. A kościół krakowski, którym abp Karol Wojtyła wówczas kierował, nie podjął niestety jakichkolwiek działań, żeby do tych osób trafić czy wykazać jakąkolwiek troskę w stosunku do nich. Nie stało się to nawet wówczas, gdy po 1990 roku opresyjnego reżimu komunistycznego już w Polsce przy władzy nie było - tłumaczył ks. Isakowicz-Zaleski. 

Czytaj więcej

Czarnecki: Ataki na papieża traktuję jako ataki na Polskę i na polskość

- W reportażu Marcina Gutowskiego szczególnie wstrząsająca wydaje mi się relacja skrzywdzonej dziewczynki, dziś już oczywiście bardzo dojrzałej kobiety, która mówi o tym, że przez 50 lat nikt się jej krzywdą wcześniej nie zainteresował, a Gutowski odnalazł ją jako pierwszy i jako pierwszy był zainteresowany jej relacją o tamtych zdarzeniach. Jest to niewątpliwie świadectwo ogromnego grzechu zaniechania ze strony Kościoła - zwrócił uwagę rozmówca fronda.pl, według którego zabrakło „takiego zwyczajnego, ludzkiego wręcz kontaktu ze strony kościelnej w stosunku do pokrzywdzonych”. - I to jest moim zdaniem zarzut nawet nie tyle w stosunku do Karola Wojtyły, co do całego kościelnego środowiska krakowskiego, które tego nie rozwiązało, choć przez lata miało świadomość, że te ofiary istnieją i niejednokrotnie zmagają się z prawdziwymi traumami ze względu na doznane krzywdy - mówił. - Nikt nie zadośćuczynił tym ofiarom. I moim zdaniem tu wcale nie chodzi o pieniądze, czy wypłatę jakichś odszkodowań. Brakuje po prostu okazania zwyczajnej empatii - dodał.

Ksiądz zaznaczył, że „w wypadku Karola Wojtyły konieczne jest rzetelne i wnikliwe przebadanie archiwów kościelnych”. - Dopiero one mogłyby pokazać czy Kościół podejmował jeszcze jakiekolwiek inne działania w stosunku do tych księży dopuszczających się tego rodzaju zgorszeń, przestępstw i wykroczeń. Natomiast oparcie się wyłącznie na archiwach IPN zawsze będzie tu niewystarczające, niepełne i niewyczerpujące tej złożonej problematyki - ocenił ks. Isakowicz-Zaleski.

Kościół
Arcybiskup Ryś o pedofilii w Kościele: Pierwsza jest zazwyczaj reakcja obronna
Kościół
Media: Abp Sławoj Leszek Głódź w szpitalu. "Jest w ciężkim stanie"
Kościół
Episkopat ustala wysokość kar pieniężnych dla polskich księży
Kościół
Pedofilia w Kościele. Ks. Isakowicz-Zaleski: Interwencja Watykanu albo będą kolejne afery
Kościół
Apel Państwowej Komisji ds. osób wykorzystanych seksualnie