Reklama
Rozwiń
Reklama

Tomahawki dla Ukrainy, czyli polityczna gra Stanów Zjednoczonych z Kremlem

Donald Trump cały czas sugeruje, że przekaże ukraińskiej armii pociski dalekiego zasięgu. Eksperci uważają, że będzie ich zbyt mało, by wpłynąć na sytuację wojskową, choć mogą na polityczną.

Publikacja: 15.10.2025 09:00

Prezydenci USA i Ukrainy, Donald Trump i Wołodymyr Zełenski

Prezydenci USA i Ukrainy, Donald Trump i Wołodymyr Zełenski

Foto: EPA/YURI GRIPAS / POOL

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie byłyby konsekwencje przekazania Ukrainie Tomahawków dla stosunków USA-Rosja?
  • Ile Tomahawków ma amerykańska armia i ile USA są w stanie wyprodukować?
  • Jakie wyzwania i ograniczenia techniczne mają Tomahawki?
  • Do ataku jakich celów w Rosji mogłaby wykorzystać Tomahawki Ukraina?

– Czy Rosjanie chcą, by Tomahawki poleciały w ich stronę? Nie sądzę – mówił niedawno amerykański prezydent.

„Broń, której przekazania Waszyngton odmawia, wcześniej czy później i tak wysyłał do Ukrainy (…).  Ale w takiej ilości, przy której nie mogła ona odegrać znaczącej roli na wojnie” – amerykańskie media podsumowują dotychczasową politykę Białego Domu (przede wszystkim za czasów prezydenta Joe Bidena).

To pod koniec jego prezydentury Kijów poprosił o Tomahawki, by móc sięgnąć rosyjskiego zaplecza. Biały Dom oczywiście kategorycznie odmówił. Ale temat tych pocisków powrócił po roku. – Możliwe, że porozmawiam z Putinem. Możliwe, że powiem: słuchaj, jeśli tej wojny nie da się uregulować, to wyślę im Tomahawki – powiedział już w październiku Trump.

Moskwa boi się amerykańskich Tomahawków

– (Przekazanie Tomahawków) doprowadzi do zniszczenia relacji między naszymi państwami – odpowiadał mu zaocznie Władimir Putin.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Dlaczego Władimir Putin tak boi się pocisków Tomahawk?

Kreml co najmniej od półtorej dekady publicznie pokazuje, że boi się Tomahawków. Jego gwałtowny sprzeciw wobec budowania w Rumunii i Polsce elementów amerykańskiej obrony przeciwrakietowej formalnie uzasadniany był tym, że z umieszczanych u nas wyrzutni teoretycznie można wystrzeliwać też pociski kierowane (choć nikt tego nie próbował i nie do tego zostały zaprojektowane).

Kijów mógłby otrzymać 20-50 Tomahawków, co starczyłoby na 1-2 salwy

Od czasu wojny w Iraku w 1991 roku Tomahawki powszechnie uznawane są za bardzo groźną broń. Część tej opinii zawdzięczają amerykańskiemu sposobowi ich użycia w masowych salwach.  Wystrzelone naraz kilkadziesiąt pocisków bardzo trudno zniszczyć, a same powodują ogromne straty. Podobną taktykę stosują Rosjanie przeciw Ukrainie. Ze względu na skromniejsze możliwości ich analogiczne pociski Iskandery i Kalibry wystrzeliwane są najwyżej po kilka, za to lecą na Ukrainę w tłumie dronów – przeciążających obronę przeciwlotniczą i dających im ochronę.

Tymczasem „Financial Times” informuje, że Kijów mógłby otrzymać 20-50 Tomahawków, co starczyłoby na 1-2 salwy. Ich skutki byłyby niszczące, ale w perspektywie wojny bez zasadniczego znaczenia.  – Taka broń nie wpływa na sytuację na froncie, bo nikt nimi nie strzela po okopach. Te pociski służą do atakowania zaplecza przeciwnika, i to głębokiego. Tam mają rolę do odegrania – mówi jeden z ukraińskich byłych wojskowych.

Ile pocisków ma USA, a ile mogłaby dostać Ukraina i w co wycelować

Według różnych źródeł amerykański pocisk ma zasięg 1300-2500 km. Bez problemu mógłby dolecieć do kompleksu fabryk zbrojeniowych w rosyjskim Tatarstanie, gdzie produkowane są drony Gerań (modyfikacja irańskich Szahidów). Groźny byłby również dla lotnisk rosyjskich Su-34 (z których wystrzeliwane są hipersoniczne Kindżały i „bomby kierowane” niszczące umocnienia na froncie). Teoretycznie znajdują się one w zasięgu ukraińskich dronów, ale te mają zbyt małe głowice bojowe, by przebić betonowe schrony dla samolotów, zbudowane po pierwszych atakach na lotniska. Tomahawk zaś przenosi prawie pół tony ładunku wybuchowego i zniszczyłby je.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jak daleko w głąb Rosji mogą sięgnąć Ukraińcy?

Ale pocisków musiałoby być dużo, a tak nie będzie. Nie wiadomo, ile ich obecnie ma sama armia amerykańska – prawdopodobnie ok. 4,1 tys. Choć analitycy nie mogą doliczyć się ok. 2,5 tys. wyprodukowanych wcześniej pocisków. „Tomahawki są drogie i dlatego nie są masowo produkowane” – wyjaśnia w internecie jeden z europejskich ekspertów.

Wiadomo, że w ostatnich latach amerykańska armia zamawiała ich coraz mniej (w 2024 – 34, w 2025 – 22), dopiero w przyszłym roku dostanie więcej.

Nie wiadomo, ile pocisków może dostać Ukraina, jak i nie wiadomo, z czego mogłaby wystrzeliwać te, które otrzyma. Obecnie odpalane są one przede wszystkim z okrętów, co oczywiście uniemożliwia ich wykorzystanie przez ukraińską armię, która nie ma takich jednostek. Naziemnych wyrzutni jest nie więcej niż dziesięć i wszystkie rozmieszczone są w amerykańskich bazach na Pacyfiku w obawie przed konfliktem z Chinami. Z tego też powodu Pentagon nie chce oddawać Kijowowi zbyt wielu pocisków.

Amerykanie coraz mocniej pomagają Ukrainie. Kreml milczy

Nadzieją dla Ukrainy jest jednak amerykański Korpus Piechoty Morskiej, który ma własne, nieduże wyrzutnie Tomahawków o nazwie LRF (można z nich wystrzeliwać tylko po jednym pocisku), a który właśnie postanowił zrezygnować z nich.

„Marines” nie chcą jednak oddać pojazdów, na których są zamontowane wyrzutnie. „Nie ma problemu, system startowy pocisku można zamontować praktycznie na każdym podwoziu na kółkach” – pisze w internecie jeden z ukraińskich ekspertów wojskowych.

Reklama
Reklama

Dodatkowo właśnie w tych dniach na wystawie sprzętu wojskowego w USA amerykańska korporacja Oshkosh zaprezentowała nowy pojazd, na którym można zamontować cztery wyrzutnie Tomahawk. Nie wiadomo jednak, kiedy i ile mogłaby ich wyprodukować i czy Kijów mógłby je dostać.

Gdyby Kijów otrzymał w końcu i pociski, i coś, z czego można je wystrzelić, pojawia się kolejny problem: jak i w co celować. – Nigdy nie dostawaliśmy od Amerykanów danych wywiadowczych dotyczących tyłowych jednostek rosyjskich. Zaczęliśmy otrzymywać je latem, jakoś w lipcu-sierpniu – mówi ukraiński ekspert wojskowy Roman Switan.

Pentagon zaczął je przekazywać po zaostrzeniu przez prezydenta Trumpa jego retoryki wobec Putina, właśnie na przełomie lipca i sierpnia. Wtedy też rozpoczęła się ukraińska kampania powietrznych ataków na rosyjskie rafinerie, która doprowadziła do wyłączenia ok. 1/4-1/3 ich zdolności produkcyjnych.

Czytaj więcej

Władimir Putin podjął decyzję: wojna będzie trwała jeszcze co najmniej pół roku

– (Teraz Amerykanie) pokazują Kremlowi, że możemy dostać zarówno dane wywiadowcze, jak i jeszcze Tomahawki. A co USA chcą tym osiągnąć w Moskwie, to wie pewnie tylko Trump – dodaje Switan.

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie byłyby konsekwencje przekazania Ukrainie Tomahawków dla stosunków USA-Rosja?
  • Ile Tomahawków ma amerykańska armia i ile USA są w stanie wyprodukować?
  • Jakie wyzwania i ograniczenia techniczne mają Tomahawki?
  • Do ataku jakich celów w Rosji mogłaby wykorzystać Tomahawki Ukraina?
Pozostało jeszcze 95% artykułu

– Czy Rosjanie chcą, by Tomahawki poleciały w ich stronę? Nie sądzę – mówił niedawno amerykański prezydent.

„Broń, której przekazania Waszyngton odmawia, wcześniej czy później i tak wysyłał do Ukrainy (…).  Ale w takiej ilości, przy której nie mogła ona odegrać znaczącej roli na wojnie” – amerykańskie media podsumowują dotychczasową politykę Białego Domu (przede wszystkim za czasów prezydenta Joe Bidena).

Pozostało jeszcze 94% artykułu
/
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Reklama
Konflikty zbrojne
Komitet ONZ: Codzienne narzucanie izraelskiej polityki Palestynie „może być równoznaczne z torturami”
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Konflikty zbrojne
Delegacja Ukrainy leci do USA na rozmowy ws. planu pokojowego
Konflikty zbrojne
Czechy wstrzymują się z zakupem rakiet dla Ukrainy. W tle afera korupcyjna
Konflikty zbrojne
Starcie w Bajt Dżinn. Izrael mówi o „zasadzce”
Konflikty zbrojne
Jaka jest sytuacja na froncie? Władimir Putin znów kłamie o swych zwycięstwach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama