Reklama

Przegraną PiS przypieczętowała posłanka Sawicka

PiS przegrało te wybory. Choć partia Jarosława Kaczyńskiego poprawiła swój wynik z poprzednich wyborów, to jest to porażka bolesna.

Aktualizacja: 22.10.2007 07:51 Publikacja: 22.10.2007 07:34

To skutek przyjęcia w pewnym momencie agresywnej „antysalonowej” linii partii. Pozbycie się z partii takich ludzi jak były premier Kazimierz Marcinkiewicz czy były szef MON Radosław Sikorski, marginalizowanie szefa Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Zalewskiego, utrzymywanie i odnawianie koalicji z Giertychem i Lepperem było trudne do strawienia nawet dla wielu zwolenników radykalnych zmian w Polsce.

Ta część elektoratu „popisowego”, która głosowała na PiS z nadzieją, że utworzy koalicję z PO, pożegnała się z partią Kaczyńskiego. Agresywna antyinteligencka retoryka i nieporadność w polityce zagranicznej okazała się nie do zaakceptowania. Ale ten język i zachowanie szefa PiS znakomicie przyjęły inne grupy społeczne, zwłaszcza dawny elektorat LPR i częściowo Samoobrony.

Dwa tygodnie temu większość komentatorów i opinii publicznej przepowiadała zwycięstwo PiS. Początkowa nieporadność kampanii Platformy, a także sprawność marketingowa PiS doprowadziły do przysłonięcia niechęci dużej części wyborców do partii rządzącej.Losy wyborów przechyliły się podczas debaty Tusk – Kaczyński. Antypisowscy wyborcy ponownie uwierzyli, że Donald Tusk jest politykiem, który coś może. Tą debatą Tusk obalił powszechne przekonanie, że Kaczyński jest jedynym skutecznym politykiem.

Wtedy PiS się pogubiło. Strzał, który miał zabić Platformę, czyli konferencja szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego, nie został dobrze przyjęty. Ta historia była dla wielu ludzi potwierdzeniem (słusznych albo nie) podejrzeń, że Prawo i Sprawiedliwość używa służb do uprawiania polityki. Ostatecznie szalę przechyliła zapłakana posłanka Beata Sawicka. Czy ta konferencja była wyreżyserowana przez speców z Platformy czy nie, odegrała kluczową rolę. W oczach wielu wyborców pozostał obraz skrzywdzonej kobiety i rozbitej rodziny przez „złe PiS”. Ten obraz poruszył ich bardziej niż ujawnienie faktu, że ta kobieta wzięła łapówkę.

Czy przegrana z PO oznacza polityczny koniec braci Kaczyńskich? W żadnym wypadku. PiS przegrało, ale dalej jest w nie najgorszej sytuacji. Stworzy zapewne silną opozycję. Razem z prezydentem będzie mieć duży wpływ na bieg zdarzeń, choć wetowanie ustaw przez głowę państwa prawdopodobnie będzie mogło być obalane przez prorządową większość. Niemniej Lech Kaczyński będzie mógł wreszcie wyraziście się różnić, odgrywać aktywną rolę w polityce wewnętrznej. Ułatwi mu to walkę o reelekcję.

Reklama
Reklama

Los Prawa i Sprawiedliwości w dużej mierze zależeć będzie od tego, jaką politykę będzie uprawiał rząd Platformy. Jeśli Donald Tusk wróci do założeń sprzed dwóch lat i, nie nazywając tego tak samo, będzie realizował postulaty projektu IV Rzeczypospolitej bez błędów popełnianych przez PiS, to ma szansę bardzo utrudnić życie braciom Kaczyńskim. Jeśli jednak jego rząd będzie restaurował to, co było złe w III Rzeczypospolitej, wtedy Prawu i Sprawiedliwości wiatr znowu może zacząć wiać w żagle.

Komentarze
Łukaszenko upokorzony przez Trumpa. Wcześniej uległ Putinowi?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Rada Pokoju Trumpa na razie skupiona na niekontrowersyjnym celu, na Strefie Gazy
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Czy Polska jest skazana na wybór między suwerennością a bezpieczeństwem?
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Bez przeszłości i bez idei, czyli rozłam w Polsce 2050
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama