Reklama

Marek Kozubal: Instytut Pileckiego to szczyt góry lodowej. Rząd źle zarządza kulturą

Odwołanie Krzysztofa Ruchniewicza to dobra decyzja, ale sytuacja w Instytucie Pileckiego to niejedyny problem, jaki toczy polską kulturę. Po zmianie władzy nadal na porządku dziennym jest wykorzystywanie instytucji kultury do realizacji politycznych celów i ręczne nimi sterowanie.

Publikacja: 29.08.2025 16:47

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska podczas briefingu prasowego w siedzibie M

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska podczas briefingu prasowego w siedzibie MKiDN w Warszawie. Konferencja dotyczyła odwołania Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego

Foto: PAP/Piotr Nowak

Minister Marta Cienkowska odwołała z pełnionej funkcji prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Decyzja jest przełomowa, bo zdymisjonowany został nominat obecnej władzy, a w ostatnich dwóch latach masowo stanowiska tracili szefowie instytucji kultury, których powoływał jeszcze Piotr Gliński (PiS).

Reklama
Reklama

Atmosfera wokół Instytutu nabrzmiewała od wielu miesięcy. Wielokrotnie pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”. Nie mam wątpliwości, że rolą nowego dyrektora Karola Madaja będzie uspokojenie sytuacji wokół Instytutu Pileckiego i naprawa mimowolnie nadszarpniętego wizerunku wyjątkowego patrona. Przed nim też niepopularne decyzje. Nie wyobrażam sobie, aby utrzymał na stanowisku nową szefową oddziału berlińskiego IP. Powinien też jakoś rozwiązać sprawę wyrzuconych przez poprzednika Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, ale też odmrozić realizowane w poprzednich latach programy, jak np. Zawołani po imieniu, którego zresztą nowy dyrektor był jednym z twórców. Ale też ustalić nowy plan działania zdemolowanego przez decydentów Centrum Lemkina, którego pracownicy powinni nadal zbierać świadectwa rosyjskich zbrodni w Ukrainie.

Trudna sytuacja w oddziałach Instytutu Pileckiego

Karol Madaj wchodzi do stajni Augiasza – z zabagnioną sytuacją w oddziałach w Nowym Jorku i Szwajcarii. Nie zdziwiłbym się, gdyby na poziomie politycznym zapadła decyzja o ich likwidacji, pomimo olbrzymich kosztów finansowych.

Czytaj więcej

Krzysztof Ruchniewicz odwołany z Instytutu Pileckiego po publikacji „Rzeczpospolitej”

Sytuacja w Instytucie Pileckiego to jednak tylko szczyt góry lodowej. Podobne rzeczy dzieją się także w innych instytucjach kultury. Pisaliśmy i nadal będziemy pisać o wątpliwościach dotyczących rzetelności przeprowadzonych konkursów na szefów tych instytucji – za wiedzą urzędników Ministerstwa Kultury. Pomimo złotoustych zapowiedzi polityków koalicji konkursy nie są przeprowadzane w sposób transparentny, a na stanowiskach sadza się swoich. Ujawniamy np., jakie cuda działy się w konkursie na szefa Muzeum Getta Warszawskiego.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kolejna instytucja kultury budzi duże kontrowersje. Konkurs na dyrektora był ustawiony?

Rząd Donalda Tuska nie radzi sobie z zarządzaniem kulturą

Wnioski z zamieszania wokół Instytutu Pileckiego są takie, że politycy koalicji rządowej po przejęciu władzy nie radzą sobie z zarządzaniem kulturą. Mogę postawić tezę, że nie byli do tego absolutnie przygotowani, jakby wyborcy 15 października 2023 r. ich zaskoczyli. Ograniczyli zatem swoje działania do przestawienia wajchy i działali na oślep.

Zmiany szefów niektórych instytucji powodowały, że traciły one prestiż, wygasały, bo nikt się nie zajmował niektórymi projektami – jak chociażby ujawnionymi przez nas, dotyczącymi upamiętnienia polityków II Rzeczpospolitej. Dymisje dyrektorów w trakcie kadencji naruszały zasadę niezależności instytucji kultury i ich autonomii programowej. Wielokrotnie były niezrozumiałe i niesprawiedliwe – przypomnę chociażby wyrzucenie ze stanowiska Roberta Kostro (Muzeum Historii Polski) czy Doroty Janiszewskiej-Jakubiak (Instytut Polonika), którzy zresztą wygrali w sądach sprawy o bezprawne dymisje. Ale jednocześnie w jasny sposób nie przeprowadzono rozliczenia nadużyć poprzedniej władzy np. w Instytucie Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Dmowskiego i Paderewskiego. W niektórych przypadkach, np. w Instytucie Adama Mickiewicza, odwołania były związane z połączeniem z Biurem Niepodległa, co spowodowało, że dzisiaj nie mamy instytucji, która zajmuje się promowaniem ważnych w naszej historii wydarzeń. Zadaniami tymi zostało obarczone Muzeum Historii Polski.

Euforia po odwołaniu Krzysztofa Ruchniewicza nie na miejscu

Odwołanie Krzysztofa Ruchniewicza to dobra decyzja, ale błędem byłoby teraz wpadanie w euforię. Bo to tak, jakby niezdrowo się ekscytować chwilową poprawą pacjenta, który dogorywa. To nie przystoi, jeżeli mamy myśleć o silnym państwie, sprawnie działających instytucjach realizujących spójną politykę historyczną. Osobiście mnie jednak cieszy, że kontrowersje wokół seminarium o restytucji dóbr kultury pokazały, że opinia publiczna jest głodna wiedzy na temat reparacji i zwrotu utraconych dzieł sztuki. Ministerstwo Kultury oraz MSZ widzą więc kierunek, jaki powinny wytyczać.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Krzysztof Ruchniewicz odwołany z Instytutu Pileckiego. Nieoczekiwany efekt rekonstrukcji rządu Donalda Tuska
Reklama
Reklama

Moim zdaniem słuszne zaś są oskarżenia kierowane zarówno wobec obecnego rządu, jak i poprzedniego – o wykorzystywanie instytucji kultury do realizacji politycznych celów i ręczne nimi sterowanie. W tym zakresie ministrowie rządu Donalda Tuska niestety niczym nie różnią się od ministrów ekipy PiS.

Minister Marta Cienkowska odwołała z pełnionej funkcji prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Decyzja jest przełomowa, bo zdymisjonowany został nominat obecnej władzy, a w ostatnich dwóch latach masowo stanowiska tracili szefowie instytucji kultury, których powoływał jeszcze Piotr Gliński (PiS).

Atmosfera wokół Instytutu nabrzmiewała od wielu miesięcy. Wielokrotnie pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”. Nie mam wątpliwości, że rolą nowego dyrektora Karola Madaja będzie uspokojenie sytuacji wokół Instytutu Pileckiego i naprawa mimowolnie nadszarpniętego wizerunku wyjątkowego patrona. Przed nim też niepopularne decyzje. Nie wyobrażam sobie, aby utrzymał na stanowisku nową szefową oddziału berlińskiego IP. Powinien też jakoś rozwiązać sprawę wyrzuconych przez poprzednika Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, ale też odmrozić realizowane w poprzednich latach programy, jak np. Zawołani po imieniu, którego zresztą nowy dyrektor był jednym z twórców. Ale też ustalić nowy plan działania zdemolowanego przez decydentów Centrum Lemkina, którego pracownicy powinni nadal zbierać świadectwa rosyjskich zbrodni w Ukrainie.

/
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Reklama
Polityka
Krzysztof Ruchniewicz odwołany z Instytutu Pileckiego po publikacji „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Polityka
Kolejna instytucja kultury budzi duże kontrowersje. Konkurs na dyrektora był ustawiony?
Polityka
Muzeum Getta Warszawskiego zwalnia wybitnego historyka. Obawia się porównań do Gazy?
Historia Polski
Znaleziono skarb strajkujących stoczniowców
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Konflikty zbrojne
Analityk wojskowy: Rosjanie osiągają dziś sukcesy na froncie tylko dzięki słabości Ukraińców
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama