Minister Marta Cienkowska odwołała z pełnionej funkcji prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Decyzja jest przełomowa, bo zdymisjonowany został nominat obecnej władzy, a w ostatnich dwóch latach masowo stanowiska tracili szefowie instytucji kultury, których powoływał jeszcze Piotr Gliński (PiS).
Atmosfera wokół Instytutu nabrzmiewała od wielu miesięcy. Wielokrotnie pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej”. Nie mam wątpliwości, że rolą nowego dyrektora Karola Madaja będzie uspokojenie sytuacji wokół Instytutu Pileckiego i naprawa mimowolnie nadszarpniętego wizerunku wyjątkowego patrona. Przed nim też niepopularne decyzje. Nie wyobrażam sobie, aby utrzymał na stanowisku nową szefową oddziału berlińskiego IP. Powinien też jakoś rozwiązać sprawę wyrzuconych przez poprzednika Hanny Radziejowskiej i Mateusza Fałkowskiego, ale też odmrozić realizowane w poprzednich latach programy, jak np. Zawołani po imieniu, którego zresztą nowy dyrektor był jednym z twórców. Ale też ustalić nowy plan działania zdemolowanego przez decydentów Centrum Lemkina, którego pracownicy powinni nadal zbierać świadectwa rosyjskich zbrodni w Ukrainie.
Trudna sytuacja w oddziałach Instytutu Pileckiego
Karol Madaj wchodzi do stajni Augiasza – z zabagnioną sytuacją w oddziałach w Nowym Jorku i Szwajcarii. Nie zdziwiłbym się, gdyby na poziomie politycznym zapadła decyzja o ich likwidacji, pomimo olbrzymich kosztów finansowych.
Czytaj więcej
Marta Cienkowska, szefowa Ministerstwa Kultury, odwołała w piątek z pełnionej funkcji prof. Krzys...
Sytuacja w Instytucie Pileckiego to jednak tylko szczyt góry lodowej. Podobne rzeczy dzieją się także w innych instytucjach kultury. Pisaliśmy i nadal będziemy pisać o wątpliwościach dotyczących rzetelności przeprowadzonych konkursów na szefów tych instytucji – za wiedzą urzędników Ministerstwa Kultury. Pomimo złotoustych zapowiedzi polityków koalicji konkursy nie są przeprowadzane w sposób transparentny, a na stanowiskach sadza się swoich. Ujawniamy np., jakie cuda działy się w konkursie na szefa Muzeum Getta Warszawskiego.