Reklama
Rozwiń
Reklama

Jesień rockowych dinozaurów

„Jestem dinozaurem/ Ktoś dokopał się do moich kości” – śpiewał prześmiewczo Adrian Belew, wokalista King Crimson, a do tej anegdotycznej piosenki można dołączyć w imieniu dinozaurów rocka nieśmiertelny cytat z Marka Twaina – „Plotki o mojej śmierci są przedwczesne”.

Publikacja: 30.09.2014 10:00

R-Kive Genesis

R-Kive Genesis

Foto: materiały prasowe

Tak może powiedzieć prawie każdy wielki rockowy zespół wysyłany wielokrotnie na rockowy cmentarz. Młode grupy dostają bowiem zadyszki po drugiej, a nawet pierwszej płycie. Tymczasem, co pokazuje i pokaże tegoroczna jesień i zima – przyszłość rocka należy do tych, których niesłusznie kojarzono z przeszłością.

Koronnym dowodem na to jest Pink Floyd. Najnowszy album zespołu nosi wręcz prowokujący młodych wykonawców tytuł „Niekończąca się rzeka". To może być aluzja, na przykład, do punkowców i Sex Pistols, którzy pogrzebali Pink Floyd pod koniec lat 70-tych. Żeby było śmiesznie – zanim nagrali „The Wall". Dziś można zapytać, gdzie jest Sex Pistols? Jeśli ktoś pyta, gdzie jest Pink Floyd – odpowiedź brzmi, że 10 listopada będzie na szczytach list przebojów, bo właśnie wtedy ukaże się nowa płyta inspirowana sesjami z udziałem nieżyjącego już pianisty Ricka Wrighta.

Pamiętam dobrze jak zwolennicy punk rocka i nowej fali wysyłali na śmietnik historii rock and rollowców z AC/DC. To był początek lat 80-tych. Angus Young i jego koledzy bronią się jednak przed upływem czasu, co potwierdziły wyniki poprzedniego albumu „Black Ice" – a konkretnie 8 mln sprzedanych egzemplarzy. „Staruszkowie" z AC/DC sprzedawali album szybciej niż Coldplay, a stadiony zapełniali zdecydowanie większe. Heavy metal nie rdzewieje!

Dzieje się tak dlatego, że elektorat starszych gwiazd jest stateczny, tradycyjny, kupuje płyty i nie szuka okazji do ściąganie darmowych plików. Kocha swoich idoli i zawsze wybierze się na ich koncert ze starymi kumplami, by wypić z nimi piwo na pohybel upływającemu czasowi.

Dotyczy to również fanów U2. Bono i jego koledzy to kolejny przykład na to, że stara gwardia nie poddaje się. Nie tylko nie poddaje się, ale toczy bój o przyszłość na polu nowoczesnych technologii. A choćby rozdając muzykę za darmo – poprzez sklep iTunes.

Reklama
Reklama

Nie mam żadnych wątpliwości, że to właśnie w gronie „starych gwiazd" rozegra się pod koniec 2014 roku bój o palmę pierwszeństwa na rynku fonograficznym, zaś w przyszłym – na rynku koncertowym. Miejmy nadzieję, że na tym drugim nie zabraknie Genesis, do którego powrót rozważa obecnie Phil Collins, a także The Who, który nagra nową piosenkę na pięćdziesięciolecie działalności. Jak się okazuje jesień - w tym jesień życia, może być bardzo piękna. Tak jakby gwiazdy szły za przykładem tegorocznej złotej polskiej jesieni. Oby jeszcze wszystkie do nas w przyszłym roku zawitały ze swoją nową muzyką. Włącznie z King Crimson, które po latach przerwy zaplanowało koncerty w Stanach Zjednoczonych.

Komentarze
Bogusław Chrabota: W kręgu Donalda Trumpa wreszcie zrozumiano, dlaczego USA potrzebują Europy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Konferencja w Monachium i presja zmian
Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS, SAFE i Niemcy. Czy interes Berlina musi być sprzeczny z interesem Warszawy?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Ambasadorowie, SAFE i rozbiór Polski. O co chodzi w kolejnej wojnie PiS
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama