Kilka dni temu, gdy jechaliśmy całą rodziną samochodem i zbliżaliśmy
się do przejścia dla pieszych, do którego podchodziło dziecko, zarówno my, jak i
kierowca z naprzeciwka, zwolniliśmy, by ustąpić pieszemu dziecku pierwszeństwa. – Ależ czasy się zmieniły, na lepsze – zauważyła żona i odetchnęła z ulgą, myśląc o
bezpieczeństwie naszych dzieci, które same chodzą do szkoły. I za tę zmianę,
którą uważam za wręcz cywilizacyjną, jestem gotów chwalić rząd Mateusza Morawieckiego,
który pierwszeństwo pieszych na pasach ogłosił w swym exposé po ostatnich
wyborach w 2019 roku. Choć jednocześnie nie zrealizował złożonej wówczas obietnicy dopuszczenia
samochodów z minimum czterema pasażerami do możliwości korzystania z buspasów,
co jako członek wielodzietnej rodziny również odebrałem pozytywnie, ale to była sprawa
mniejszej wagi.