Reklama

Michał Szułdrzyński: Nawet pomagać trzeba umieć

PiS dziś zrobi wszystko, by nie stracić głosów wsi. Źle by się jednak stało, gdyby sytuacja ze zbożem ze wschodu stała się pożywką do wzrostu antyukraińskich nastrojów. W roku wyborczym może to mieć fatalne konsekwencje.
Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Stare powiedzenie mówi, że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło. I byłoby rzeczywiście niezwykłym paradoksem, gdyby PiS zapłacił dziś polityczną cenę z głosów swojego najważniejszego elektoratu, jakim są rolnicy, z powodu szczerej chęci pomocy Ukrainie. Tak się jednak składa, że nawet pomagać trzeba umieć z głową. Ale jak się okazuje, to zbyt wysokie wymaganie wobec partii rządzącej.

Bo sama idea, by pomóc blokowanej przez Rosję Ukrainie eksportować zboża w świat przez Polskę, wydaje się szczytna. Jednak od początku kryło się tu ryzyko związane z niekontrolowanym wypływem tych surowców rolnych na polski rynek. Przypomnijmy, że zboże miało trafiać m.in. do krajów Afryki i uratować miliony ludzi przed głodem.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama