Stare powiedzenie mówi, że dobrymi chęciami wybrukowane jest
piekło. I byłoby rzeczywiście niezwykłym paradoksem, gdyby PiS zapłacił dziś polityczną
cenę z głosów swojego najważniejszego elektoratu, jakim są rolnicy, z powodu
szczerej chęci pomocy Ukrainie. Tak się jednak składa, że nawet pomagać trzeba umieć
z głową. Ale jak się okazuje, to zbyt wysokie wymaganie wobec partii rządzącej.
Bo
sama idea, by pomóc blokowanej przez Rosję Ukrainie eksportować zboża w świat
przez Polskę, wydaje się szczytna. Jednak od początku kryło się tu ryzyko związane z niekontrolowanym wypływem tych surowców rolnych na polski rynek.
Przypomnijmy, że zboże miało trafiać m.in. do krajów Afryki i uratować
miliony ludzi przed głodem.