To jedno z zasadniczych pytań, przed którymi stoją świat, Europa, Ukraina i sami Rosjanie. Od odpowiedzi na nie zależy bardzo wiele. Gdyby bowiem była kaprysem kremlowskich elit, można by sobie wyobrazić jakąś formę obywatelskiego czy bardziej społecznego buntu przeciwko obłędowi, który na dłuższą metę bardziej szkodzi Moskwie niż Kijowowi. Jeśli jednak jest inaczej – wojna z Ukrainą to kwestia idei (powtarza to wielokrotnie na ujawnionym kilka dni temu filmie trzymający czaszkę żołnierza ukraińskiego rosyjski najemnik), święta sprawa Wielkiej Rusi – to musimy liczyć się perspektywą wieloletniego konfliktu na wyniszczenie.