Przemówienie było jakby z innego świata, nie tego znanego nam z codziennej polskiej praktyki, zgodnie z którą wszystko musi być skierowane przeciw wrogom politycznym. Było pełne patosu i wzruszające. Bardzo ludzkie. Oddawało cześć bohaterom powstańczego zrywu polskich Żydów w 1943 roku. Ale się do tego nie ograniczyło.
Ronald Lauder potraktował rocznicę kluczowego dla społeczności żydowskiej i dla Izraela wydarzenia sprzed 75 lat jako okazję do przedstawienia manifestu dotyczącego przyszłości stosunków żydowsko-polskich.