Ilu młodych zagłosowało i na kogo? Jak wieśniacy, a jak oświecone mieszczaństwo? Frekwencja w województwach i wyniki na ścianie wschodniej.

Z wielu tych wyliczanek niewiele w istocie wynika. Bo np. Janusz Palikot cieszy się, że młodzież masowo na niego głosowała. Co z tego, skoro wiadomo, że wyborcy z tego przedziału wiekowego co wybory głosują na kogo innego. A na dodatek często zmieniają  preferencje wraz z tym, jak przybywa im lat.

Inne wyliczanki to oczywistość - np. to, że województwa wschodnie głosują na PiS. Tu zmiana polega na tym, że partia Jarosława Kaczyńskiego traci wraz z kolejnymi kampaniami tereny położone bardziej na zachód.

Za to bardzo ciekawa jest statystyka dotycząca kobiet. Wyraźnie więcej pań głosowało na PO niż na PiS. Pewna ważna polityk (polityczka, jak kto woli) Platformy była tym zaskoczona. Twierdzi, że w poprzednich latach nie było takiej dysproporcji.

Dlaczego tak się stało? W końcu PiS na jedynkach miało niewiele mniej kobiet niż PO. Może ma to związek z tym, że i na Ruch Poparcia Palikota głosowało dużo więcej mężczyzn niż kobiet. Mimo "postępowych" haseł głoszonych przez świeżo upieczonego orędownika ideałów lewicy i tego, że jedną z niewielu znanych kandydatów Ruchu była Wanda Nowicka.

Ruch Palikota kojarzy się dość powszechnie z agresją, a także chamskimi zagraniami typu penis czy świński ryj. Czyli z czymś, co nie podoba się dużej części kobiecego elektoratu.

Partia Kaczyńskiego przez całą kampanię bardzo starała się zachować wizerunek ugrupowania spokojnego. To ona była raczej obiektem ataków, niż sama atakowała. Wystarczy wspomnieć spot PO z kibolami i "moherami" z Krakowskiego Przedmieścia. Udawało się do ostatniego tygodnia. Dzięki "Merkelgate" można było przedstawić Kaczyńskiego jako polityka agresywnego. Takiego, który wyda wojnę Niemcom i Rosji, gdy tylko dojdzie do władzy. A widać, że duża część kobiecego elektoratu reaguje alergicznie na agresję i wywoływanie konfliktów. Zwłaszcza, gdy się jej skutecznie wskaże prawdziwego lub rzekomego agresora.