Reklama

Demokracja to nie prawo silniejszego

Chadecy, socjaliści i liberałowie postanowili wyświadczyć procesowi integracji europejskiej iście niedźwiedzią przysługę.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa

Dotąd w Parlamencie Europejskim, jak żartowano, rządziła nie lewica, nie prawica, lecz d'Hondt – metoda dzielenia stanowisk, wpływów, a nawet czasów wystąpień proporcjonalnie do wielkości frakcji. Choć więksi mieli i tak więcej szans, mniejsze grupy miały przynajmniej zarezerwowany pewien parytet.

Od tej zasady odeszła właśnie koalicja chadecko-socjalliberalna, która nie zgodziła się na to, by włoska posłanka z Ruchu Pięciu Gwiazd została szefową komisji petycji. Tylko dlatego, że należy do eurosceptycznej Europy Wolności ?i Bezpośredniej Demokracji kierowanej przez Nigela Farage'a. Mimo że zgodnie z zasadą d'Hondta frakcji przysługiwało jedno krzesło szefa komisji.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama