Bez względu na plany polityczne Radosława Sikorskiego czynienie sobie z opinii publicznej wroga nie jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza że jego zachowanie jest wyjątkowo zaskakujące. I to z kilku względów.
Po pierwsze, na poinformowanie opinii publicznej o niezwykle istotnym wydarzeniu, czyli zadziwiającej ofercie Władimira Putina złożonej Donaldowi Tuskowi, marszałek wybrał amerykański portal Politico. Przez sześć lat Polacy nie znali więc prawdy o spotkaniu Donalda Tuska z Putinem. I po drugie – gdy sprawą zainteresowali się dziennikarze, marszałek oznajmił beztrosko, że niejasności związane z publikacją wyjaśnił w wywiadzie dla jednego z polskich portali. Dziennikarzy, którzy na konferencji prasowej chcieli zadać mu szczegółowe pytania, brutalnie odepchnęli funkcjonariusze straży marszałkowskiej.