Reklama

Tusk zmierza ku porażce. Jaki byłby koszt koalicji jego obozu z Konfederacją?

Obóz Donalda Tuska nie przypomina Platformy sprzed 15 lat. Jest w intelektualnej niewoli globalnych tendencji progresywnych. Kreowanie Radosława Sikorskiego na eleganckiego brytyjskiego lorda raczej tego nie zmieni.
Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: ALEKSANDER KALKA/AFP

Wtraktowanie tak zwanej rekonstrukcji rządu jako recepty na nowe otwarcie wpisany jest paradoks. Pomińmy propagandowy efekt samego zmniejszenia liczebności jego członków. Ale jeśli trzeba zmieniać, czy to oznacza, że wcześniej było niedobrze? Donald Tusk zasypał niektórych odchodzących ministrów komplementami, więc wrażenie braku logiki samo się nasuwało.

Nie spróbował przy tym wiązać tych zmian z nowymi celami. To by dawało jakieś objaśnienie: skoro nowe zadania, to i nowi ludzie. Ale Tusk ani nie lubi, ani nie umie przedstawiać się jako człowiek od bardziej dalekosiężnych programów, nie daj Boże idei. Kiedy ogłaszał nowy skład rządu, położył nacisk na swoistą terapię dla swojego obozu: nie czas na narzekania, trzeba się brać do roboty. Niektóre z tych formułek powtarzał do znudzenia już wcześniej.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama