Tak rozumiemy zresztą w „Rzeczpospolitej" wolność słowa. Nie tylko jako upowszechnianie na zasadzie wyłączności bliskich nam poglądów, ale również jako przekaz treści trudnych, niepopularnych czy kontrowersyjnych, o ile są ważne dla naszego czytelnika. Sprawa przyszłości Hongkongu niewątpliwie do nich należy, a z perspektywy „Rzeczpospolitej" stanowi wyjątkowe wyzwanie. Trudno bowiem ludziom z naszym doświadczeniem, wychowanym w tradycji solidarnościowej, w kulcie wolności nie popierać motywowanej idealizmem walki o standardy demokratyczne w kraju, w którym wciąż do nich daleko. Trudno nie opowiadać się po stronie wolności słowa i innych praw oraz swobód obywatelskich.