Wprowadzenie nowych przepisów technicznych zamieszało w stawce, wywracając utarty w ostatnich latach porządek.

Sensacyjny, podwójny triumf w pierwszej rundzie sezonu 2022 odniosła ekipa Ferrari. Faworyci z Red Bulla opuszczają Bahrajn z pustymi rękami, a obrońcy tytułu wśród konstruktorów, czyli Mercedes, są dopiero trzecią siłą w stawce. Za plecami ścisłej czołówki finiszowali kierowcy dwóch najsłabszych zespołów w ubiegłorocznych zmaganiach – Kevin Magnussen z Haasa i Valtteri Bottas z Alfy Romeo.

Formuła 1
Wyniki Grand Prix Bahrajnu

1. Charles Leclerc (Monako, Ferrari) 1:37.33,584; 2. Carlos Sainz (Hiszpania, Ferrari) strata 5,598 s; 3. Lewis Hamilton (Wielka Brytania, Mercedes) strata 9,675 s.

Przebieg weekendu w pustynnym królestwie generalnie potwierdził wnioski z zimowych testów: Ferrari i Red Bull przygotowały szybkie samochody, a Mercedes nie odrobił lekcji u progu nowej epoki. Ośmiokrotni mistrzowie świata w kategorii konstruktorów przygotowali samochód, którym Lewis Hamilton i nowy w ekipie George Russell nie są w stanie walczyć o czołowe lokaty. Najniższy stopień podium dla Hamiltona i czwarta lokata jego młodszego rodaka są efektem awarii w maszynach Red Bulla.

Broniący tytułu Max Verstappen przez niemal cały wyścig walczył ze startującym z pole position Charlesem Leclerkiem w Ferrari – parokrotnie zamieniali się miejscami, tocząc efektowny pojedynek o prowadzenie. Nowe przepisy sprawdziły się, nie tylko jeśli chodzi o odświeżenie układu sił w stawce, ale także przy walce koło w koło na torze.

Pasjonujący finisz zmagań w Bahrajnie mimowolnie przygotował Pierre Gasly z AlphaTauri, który zatrzymał swój płonący samochód na poboczu toru. Jeszcze podczas neutralizacji jadący na drugiej pozycji Verstappen informował swój zespół o problemach z układem kierowniczym, a po restarcie – broniąc się przed Carlosem Sainzem w drugim Ferrari – skarżył się na spadek mocy w swoim Red Bullu. Hiszpan wyprowadził skuteczny atak, a chwilę później samochód z mistrzowskim nr 1 na nosie raptownie zwolnił i resztkami sił dotoczył się do alei serwisowej.

Leclerc i Sainz popędzili po zwycięstwo i dublet dla Ferrari, a trzeciej lokaty przed Hamiltonem bronił Sergio Pérez w drugim Red Bullu. Na początku ostatniego okrążenia w jego samochodzie doszło do zablokowania tylnych kół i Meksykanin obrócił się w pierwszym zakręcie. Gdyby nie problemy Red Bulla, kierowcy Mercedesa mogliby zdobyć najwyżej piątą i szóstą lokatę. Dominujący w całej hybrydowej erze zespół ma kłopoty ze zjawiskiem typowym dla nowych, wyposażonych w wyprofilowaną, generującą docisk podłogą – przy dużych prędkościach Mercedesy podskakują na prostych, podczas gdy rywale szybko uporali się z tym wyzwaniem.

Podskakiwanie to jeden z pięciu czy sześciu naszych problemów – twierdzi Toto Wolff, szef zespołu. – Łatwiej byłoby chyba powiedzieć, co działa dobrze. Ta lista jest znacznie krótsza. Musimy przyjrzeć się wszystkiemu w naszym samochodzie: aerodynamice, masie, jednostce napędowej.

Nikt jednak nie będzie czekał, aż Mercedes upora się ze swoimi problemami. Już w najbliższy weekend kierowcy ścigają się w Arabii Saudyjskiej i trudno się spodziewać, by kłopoty zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zwłaszcza że w skomplikowanych samochodach nie wystarczy zmiana pojedynczego elementu.

Ból głowy ma także Red Bull – nawet mając najszybszy samochód w stawce, trzeba dojechać do mety. Inauguracja sezonu 2022 boleśnie przypomniała o tym ekipie, która razem z Verstappenem zakończyła w zeszłym roku mistrzowski monopol Hamiltona.

Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sports.