Prokuratura łatwo może ustalić, kto wydał rozkaz żołnierzom, którzy w połowie sierpnia ostrzelali afgańską wioskę. Wszystkie informacje na ten temat są w dzienniku działań bojowych.

Dokument jest w dowództwie polskiego kontyngentu w Afganistanie w bazie Bagram.

– Dziennik działań bojowych jest tajny, ale prokuratura może przecież wystąpić o wgląd do niego – mówi „Rz” polski oficer, który brał udział w przygotowywaniu misji w Afganistanie.

„Rz” zapytała, czy śledczy badają zapisy z dziennika, w którym odnotowane są wszystkie operacje polskich żołnierzy w Afganistanie oraz zapisy wydawanych rozkazów. – Na razie nie mogę odpowiedzieć na to pytanie – stwierdził prokurator Karol Frankowski z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu.

Rozmówcy „Rz” twierdzą, że informacje o tym, kto wydał rozkaz, może mieć tylko jeden z zatrzymanych kilka dni temu żołnierzy – mjr Olgierd C., dowódca bazy Wazi-Kwa, szef oddziału bojowego. „Rz” jako pierwsza poinformowała, że znalazł się on wśród zatrzymanych.

– Przekazał rozkaz swoim podwładnym, którzy go wykonali. Żołnierze nie znają szczegółów, nawet o nie nie pytają – mówi informator „Rz”.Jak podała wczoraj „Gazeta Wyborcza”, rozkaz ostrzelania trzech afgańskich wiosek żołnierze dostali jeszcze przed wyjazdem z bazy Wazi-Kwa.

Natomiast mjr Olgierd C. miał zeznać, że ostrzelanie wioski to był wypadek.

Skoro pojawiają się rozbieżności w zeznaniach zatrzymanych, prokuratorzy powinni sięgnąć do dokumentów wojskowych, zwłaszcza do dziennika działań bojowych.

– Mam wrażenie, że tego nie zrobili. Nie mam co prawda wiedzy, ale na podstawie informacji z uzasadnienia sądu o zatrzymaniu żołnierzy, to jasno wynika. Uzasadnienie oparte jest tylko na zeznaniach zatrzymanych – mówi rozmówca „Rz”.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Zastanawiające jest też, dlaczego prokuratorzy nie przesłuchali najważniejszych polskich dowódców: gen. Marka Tomaszyckiego, dowódcy naszego kontyngentu w Afganistanie, płk. Adama Stęka, dowódcy grupy bojowej, gen. Bronisława Kwiatkowskiego, dowódcy Dowództwa Operacyjnego, które nadzoruje misje wojskowe z kraju. „Rz” ujawniła ten fakt kilka dni temu.

W związku z ostrzelaniem wioski i śmiercią cywilów przed tygodniem zatrzymano siedmiu żołnierzy.

Sześciu prokuratura zarzuciła zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi od 12 lat więzienia do dożywocia.

Siódmemu postawiono zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny, zagrożony karą 25 lat więzienia.