Sześć rekomendacji na temat polityki gospodarczej przedstawił Europejski Kongres Finansowy pod koniec zeszłego roku. Wszystkie są aktualne. Nie ma już zasady, że najważniejsze reformy przeprowadza się w pierwszych 100 dniach rządów. Zastanawiam się, na ile wyzwania gospodarcze są możliwe do realizacji w ciągu pół roku, najdalej roku.
Niektóre są możliwe, a inne nie. Za kilka dni będziemy je aktualizowali. To będą rekomendacje 36 makroekonomistów, których EKF prosi, by powiedzieli, jak przewidują najbliższe trzy lata w gospodarce. Na tej podstawie przedstawiamy konsensus prognostyczny. Prosimy ich też, by przedstawili największe zagrożenia dla zrównoważonego rozwoju. Na ich podstawie przedstawiamy rekomendacje. Oczywiście robimy to po coś, by coś się zmieniło, a nie dlatego, by je pokazać.
Wszystkie są aktualne: konsolidacja finansów publicznych oraz zwiększenie ich przejrzystości, skuteczna polityka antyinflacyjna, pobudzenie inwestycji, przyspieszenie transformacji energetycznej, działania na rzecz samodzielności samorządów, wsparcie zrównoważonego rozwoju mieszkalnictwa. Powtórzycie je państwo, czy będą nowe?
Zmienią się, ale w jakim stopniu, tego nie wiem. Prawdopodobnie zostaną uzupełnione. Ostatnia rekomendacja, którą uważamy za możliwą do szybkiej realizacji, na pewno się nie zmieni. Ona dotyczy polityki mieszkaniowej, pomysłu sprzed trzech lat: lokal za grunt. Mamy przyjętą ustawę, wzory umów, przetargów. Ale tylko jedna gmina, Warka, korzysta z tego programu. Rozmawialiśmy z dyrektorami w resorcie rozwoju, ale nikogo nie interesuje, dlaczego ten program nie działa. Moim zdaniem jest ważny. Politycy jako obietnice wyborcze wymyślili najpierw kredyt 2 proc., potem 0 proc. Realizacja tych pomysłów pobudza popyt, szczególnie na mieszkania, na które były udzielane kredyty preferencyjne. Mieliśmy gwałtowny wzrost cen mieszkań, szczególnie w segmencie około 500 tysięcy złotych. Następował taki rodzaj interwencjonizmu, w którym podatnicy dopłacali młodym ludziom biorącym kredyt, żeby mogli drożej kupić mieszkania. Postulat dotyczący mieszkalnictwa, tak samo jak wymóg przejrzystości finansów publicznych – się nie zmieni.
Czytaj więcej
Ponieważ fundusze pozabudżetowe pożyczają na rynkach drożej niż Skarb Państwa, wyższe są też kosz...
Czy pana zdaniem możemy wskazać jeden podstawowy problem naszej gospodarki?
Moim zdaniem taki problem istnieje, niestety nikt z naszych ekspertów go nie podnosi. A dla mnie jest istotny. Martwi mnie to, co się wydarzyło w ciągu ostatnich dziesięciu lat z mechanizmem racjonalnej alokacji kapitału, W naszej gospodarce sektor bankowy jest dominującym mechanizmem alokacji kapitału, bo rynek kapitałowy w Polsce prawie się nie liczy. Ludzie składają oszczędności, depozyty, a banki powinny udzielać kredytów choćby tym, którzy prowadzą biznes. A tymczasem sytuacja wygląda tak, że banki zbierają oszczędności i lokują je w NBP na 5,75 proc., bo taka jest obecnie stopa referencyjna. To jest ogromny rząd wielkości (ponad 400 mld zł, z tego 250 mld to depozyty, a 180 mld to bony pieniężne). Relacja kredytów do depozytów to tylko 78 proc. To oznacza, że część zebranych oszczędności nie jest wykorzystywana do wsparcia rozwoju gospodarczego. Mamy też spory udział obligacji państwowych, które mają banki w swoich aktywach (ok. 445 mld zł). To się szybko nie zmieni, bo państwo zamiast z podatków finansować ochronę zdrowia, obronę i inne dziedziny polityki publicznej, finansuje je w dużej części z kredytu, czyli z obligacji skarbowych. Udział obligacji skarbowych jest w bankach, powiedzmy, ponadprzeciętny. Tego się nie zmieni w najbliższym czasie. Ale lokowanie oszczędności banków w NBP? Dla mnie to jest makroekonomiczna irracjonalność. Tyle oszczędności krajowych nie jest wykorzystywanych dla wsparcia rozwoju gospodarczego, np. transformacji energetycznej.
Co moglibyśmy zrobić, by ta sytuacja się zmieniła?
Trzeba zachęcić banki do tego, żeby zamiast lokować pieniądze w NBP, przeznaczały je na sensowne cele. Banki zachowują się racjonalnie, natomiast system jest nieracjonalny. Jak zachęcić banki? Każdy kredyt obłożony jest podatkiem bankowym z wyjątkiem kredytu dla państwa. Kiedy bank kupuje obligacje skarbowe, to państwo podpowiada bankom: to jest legalny sposób, jak możecie ominąć podatek bankowy. Ten mechanizm niestety trwa od momentu wprowadzenia tego podatku. I dlatego banki kupują obligacje skarbowe.