Amerykańskie obligacje skarbowe są właściwie wycenianie zważywszy perspektywy inflacji i wzrostu gospodarczego, argumentują eksperci Bank of America. Z kolei Goldman Sachs ostrzega, że państwowy dług wciąż jest drogi, ale coraz więcej inwestorów dostrzega w nim wartość po ostatnim nurkowaniu cen.
Robert Tipp z Prudential Financial kupuje amerykańskie papiery rządowy, gdyż jest przekonany, iż niemrawe tempo wzrostu gospodarki powstrzyma bank centralny przed podniesieniem kosztu kredytu, a kondycja Europy jest zbyt kiepska by poradziła sobie z wyższymi rentownościami. Jako czynniki stabilizujące sytuację wskazuje banki centralne w Europie i Japonii, które każdego miesiąca miliardy dolarów inwestują w papiery dłużne.
- Jest szansa, że inwestorzy obecną sytuację uznają za dobrą okazję do kupna - wyraził nadzieję Tipp, który jest głównym strategiem w dziale instrumentów o stały dochodzie w Prudential Financial, mającym w zarządzaniu aktywa o wartości 560 miliardów dolarów.
W minionym tygodniu dziesięcioletnie obligacje amerykańskie podrożały po raz pierwszy od 17 kwietnia, a niemieckie bundy ograniczały straty. Zmniejszyło to ból spowodowany przez wyprzedaż, która zmiotła z rynku długu państw rozwiniętych gospodarczo setki miliardów dolarów.
Rejterada zaczęła się w Europie, gdzie pojawiły się symptomy inflacji, a później wyprzedaż szybko przeniosła się na inne rynki. Swój udział w tym mieli Jeffrey Gundlach, zarządzający DoubleLine Capital jak i Janet Yellen, szefowa Fedu, sugerujący, że obligacje stały się zbyt drogie.
W rezultacie rentowności dziesięcioletnich obligacji rządu USA, które w kwietniu wynosiły 1,82 proc. 12 maja podskoczyły do 2,36 proc., a obecnie jest to 2,22 proc. W Niemczech, gdzie w kwietniu średnia rentowność po raz pierwszy spadła poniżej zera w wyniku wyprzedaży podskoczyła do 0,78 proc.
Jednak szybkość i skala tego załamania blednie w porównaniu z tym co działo się w przeszłości, zwłaszcza w maju 2013 roku, kiedy ówczesny szef Fedu Ben Bernanke wskazał, że zagrożenia w amerykańskiej gospodarce maleją, co uzasadniałoby stopniowe ograniczanie skupu obligacji. Skłoniło to wielu inwestorów do wyprzedaży obligacji.
Ryzyko powtórki tej sytuacji jest niewielkie, nawet jeśli w bliskiej perspektywie rentowności jeszcze pójdą w górę - twierdzi Priya Misra odpowiadająca za strategię Bank of America na amerykańskim rynku obligacji. Przekonuje ona, że rynkowi byka może zaszkodzić tylko silny wzrost gospodarczy na świecie oraz inflacja.