Sygnałów, że amerykański przywódca chce w sposób wyjątkowy wyróżnić swojego gościa, jest wiele. W środę wieczorem (po zamknięciu tego wydania gazety) prezydenci mieli wraz z małżonkami spotkać się w jednej z włoskich restauracji, dzień później o tej samej porze wezmą udział w uroczystej kolacji w Białym Domu. Wcześniej Macron przed siedzibą prezydenta USA zostanie powitany podczas ceremonii, a na jego cześć ma zostać oddanych 21 salw armatnich. Poleci też do Nowego Orleanu, gdzie mimo wciąż żywych wpływów francuskich prezydenta republiki nie było od blisko pół wieku.

– Ta wizyta pokazuje, że dla amerykańskiej administracji stosunki transatlantyckie znów odgrywają absolutnie centralną rolę. Ale po stronie europejskiej głównym partnerem w tej wizji mają być nie Brytyjczycy czy Niemcy, ale Francuzi – wskazuje Charles Kupchan, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Georgetown.

Znaczenie Wielkiej Brytanii osłabiło wyjście kraju z Unii, a kanclerz Olaf Scholz wciąż jest daleki od zbudowania tak silnej pozycji, jaką miała Angela Merkel. W chwili, gdy demokracja na świecie jest zagrożona nie tylko z powodu działań Rosji i Chin, ale też populistów w Europie i USA, Biden potrzebuje Francuza, który dwukrotnie pokonał liderkę skrajnej prawicy Marine Le Pen. I to nawet, jeśli Francja pozostaje sojusznikiem niesfornym („allie non-alligne”, jak to ujął „Le Monde”), który wciąż marzy o budowie bardziej niezależnej od USA, unijnej polityki obronnej. Dlatego Biden chce ostatecznie przekreślić doświadczenie sprzed 14 miesięcy, gdy pod naciskiem Waszyngtonu Australia zerwała „umowę stulecia” na zakup francuskich okrętów podwodnych na rzecz ich brytyjskich odpowiedników, doprowadzając nawet do wezwania na konsultacje do Paryża francuskiego ambasadora w Waszyngtonie.

Czytaj więcej

Elon Musk: Zablokowanie Trumpa na Twitterze było poważnym błędem

Za tym pokazem jedności kryje się jednak wiele problemów. Macron, który wierzy bezgranicznie w swój polityczny geniusz, próbował już grać rzekomą przyjaźnią z Donaldem Trumpem (został przez niego zaproszony do złożenia oficjalnej wizyty w 2018 r: żaden francuski prezydent nie dostąpił dwukrotnie takiego zaszczytu). Jednak mimo to poprzedni prezydent USA jednostronnie wyprowadził kraj z paryskich umów klimatycznych czy irańskich rokowań atomowych i wypowiedział wojnę handlową Unii.

Teraz zarówno Macron jak i Biden muszą rządzić bez większości w izbie niższej parlamentu, a sukces Francuza w starciu z Le Pen jest relatywny: z każdymi wyborami liderka Zjednoczenia Narodowego ma większe poparcie.

Obu prezydentów dzielą różnice, gdy idzie o wojnę na Ukrainie. Macron powtarza, że musi się ona zakończyć negocjacjami pokojowymi i zapowiada, że znów podejmie próbę rozmów z Władimirem Putinem. Biden, przynajmniej na razie, stawia na zwycięstwo Ukraińców na polu walki.

Czytaj więcej

Francja. Rząd na kroplówce, gospodarka na zakręcie

Narasta też ryzyko protekcjonizmu po obu stronach Atlantyku, i to o skali, która była nieznana za Trumpa. Biden wprowadził ustawę o zwalczaniu inflacji, która przekłada się na gigantyczne subwencje dla amerykańskich firm. A to oznacza, że równa konkurencja w wymienię między USA i UE przestaje być możliwa.

– Amerykanie stawiają na zakup swoich produktów, Chińczycy swoich. Może Europejczycy powinni zrobić to samo? – pyta francuski minister gospodarki Bruno Le Maire.