Zdaniem rzecznika okoliczności zatrzymania i przymusowego doprowadzenia mogą naruszać prawa i wolności obywatelskie.

- Z wypowiedzi oficera wynika, że został zatrzymany przed przedszkolem, do którego odprowadził syna, na oczach wychowawców i innych rodziców. Według rzecznika prasowego ŻW płk. Artura Karpienko zatrzymanie odbyło się zaś w pełnej dyskrecji w terenie ustronnym, bez świadków - relacjonuje RPO.

Bodnar podkreśla, że zatrzymanie powinno być jak najmniej dolegliwe dla zatrzymanego, co dotyczy również przypadków niecierpiących zwłoki. - Nie chodzi bowiem o ujmowanie sprawcy na gorącym uczynku czy w pościgu, lecz o zatrzymanie w celu doprowadzenia - co może i powinno następować przy minimalizacji uszczerbku godności obywatela - pisze rzecznik.

Czytaj także: RPO pyta CBA o podstawy zatrzymania adw. Romana Giertycha

- Odrębną kwestią, podlegającą ocenie sądu, w przypadku złożenia zażalenia na zatrzymanie przez zainteresowanego, pozostaje sprawa ewentualnego nadużycia prawa przez prokuratora zarządzającego przymusowe zatrzymanie i doprowadzenie - dodał. Bodnar jest zdania, że nawet potencjalne opóźnienia podejrzanego w zakresie poddania się zleconym badaniom psychiatrycznym nie mogą usprawiedliwiać nadużycia prawa po stronie prokuratora.

Rzecznik krytycznie odniósł się również do wątku pozostawienia oficera bez pomocy w miejscu znacznie oddalonym do miejsca zatrzymania o 420 km, zwłaszcza gdy cel doprowadzenia nie został zrealizowany.

W opinii RPO pozostawienie zatrzymanego praktycznie bez środków finansowych w miejscu znacznie oddalonym od miejsca zamieszkania jest niedopuszczalne i narusza podstawowe zasady współżycia społecznego.

Rzecznik podkreślił, że choć zdaje sobie sprawę, iż  Żandarmeria Wojskowa wykonywała polecenie prokuratora i nie miała wpływu na wybór miejsca doprowadzenia zatrzymanego, to mogła przewidzieć skutki takiego postępowania. - Trudno nie odnieść wrażenia, że instytucja przymusowego doprowadzenia mogła zostać wykorzystana przez prokuratora niezgodnie z przeznaczeniem - pisze Bodnar. - To zaś wywołuje obawy o nadużycie prawa, szczególnie że w okolicach Warszawy jest wiele wyspecjalizowanych szpitali mogących zrealizować cel zastosowanego środka - podsumowuje.