Każdy samochód przejeżdżający przez takie miasta jak Gdynia czy Wałbrzych będzie mógł zostać zarejestrowany przez system Straży Granicznej. Dane o rejestracji i nagranie z kamer trafiłoby do bazy tej służby. Takie rozwiązania przewiduje projekt nowelizacji ustawy o Straży Granicznej i innych ustaw opracowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Wywołuje on jednak wątpliwości.
Z kamerą na obywatela
Przedstawiony w środę projekt miał kompleksowo zmienić unormowania dotyczące zadań i służby pograniczników. Oprócz regulacji dotyczących np. uprawnienia do ścigania przez SG fałszerstw przeciwko dokumentom przewiduje on także zmiany w ustawie o drogach publicznych.
Umożliwią one zainstalowanie przez SG przy drogach w strefie nadgranicznej swojego własnego systemu monitoringu, który odczytywałby rejestracje przejeżdżających pojazdów. Dane te trafiałyby do elektronicznej bazy. Tam byłyby weryfikowane pod kątem występowania w bazach samochodów poszukiwanych, a następnie przechowywane.
W jakim celu? Według projektu byłaby to „realizacja ustawowych zadań Straży Granicznej". A należą do nich sprawy związane nie tylko z przekraczaniem granicy, ale także ze ściganiem wykroczeń, m.in. w ruchu drogowym. W 2012 r. Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie, w której pogranicznicy wystawili mężczyźnie mandat za wyrzucenie podczas kontroli drogowej niedopałka na jezdnię. SN stwierdził, że takie postępowanie było uprawnione. Nowy system mógłby więc umożliwić maszynowe wystawianie mandatów, np. za jazdę bez świateł.
– Zarejestrowane materiały nie będą wykorzystywane do ścigania i karania sprawców wykroczeń drogowych – deklarują MSW i Komenda Główna Straży Granicznej.