Prezes UODO postanowił z urzędu przedstawić uwagi do niego Ministrowi Rolnictwa, który zaprojektował ustawę o KROPiK. W ocenie PUODO projekt wymaga pogłębionej analizy skutków zmiany prawa dla ochrony danych osobowych (tzw. testu prywatności). Organ nadzorczy wskazał już konieczne zmiany.
Dane 12 mln osób do pobrania na spacerze
Projektowany Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów byłby rejestrem publicznym prowadzonym w systemie teleinformatycznym przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Jego celem ma być ograniczenie bezdomności zwierząt.
PUODO podkreśla wyjątkowo szeroki zakres rejestru. Właścicieli kotów i psów może być w Polsce 12 mln. W rejestrze miałyby być przetwarzane ich dane osobowe, w tym numery telefonów, a każda osoba dysponująca numerem czipa (transpondera) mogłaby te dane pozyskać. Potrzebne byłoby do tego proste urządzenie, które nie musi dotykać czipa – może pobrać dane na niewielką odległość. To ryzyko pobierania danych od zwierzaka, który jest na spacerze w parku ze swoim opiekunem.
Czytaj więcej
Rząd pracuje nad wprowadzeniem Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), który ma pomóc w identyfikowaniu domowych zwierząt i ich właś...
- Projektodawca nie wyjaśnia, jaki jest cel tak szerokiego dostępu do danych osobowych – wskazuje PUODO i przywołuje wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 22 listopada 2022 r. (sygn. C-37/20), dotyczący uzyskiwania danych z krajowych rejestrów beneficjentów rzeczywistych.
TSUE zauważył, że publiczny dostęp do informacji z rejestru może stanowić poważną ingerencję w prawa podstawowe do ochrony prywatności oraz danych osobowych (art. 7 i art. 8 ust. 1 i 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej). W takim przypadku „informacje te są wówczas dostępne dla potencjalnie nieograniczonej liczby osób tak, że takie przetwarzanie danych osobowych może umożliwić swobodny dostęp do tych informacji również osobom, które ze względów niezwiązanych z celem realizowanym przez ten środek dążą do uzyskania informacji (...). Potencjalnie poważne konsekwencje dla zainteresowanych osób wynikające z ewentualnego niewłaściwego wykorzystania ich danych osobowych powoduje fakt, że po ich publicznym udostępnieniu dane te mogą być nie tylko swobodnie przeglądane, ale także przechowywane i rozpowszechniane, a w przypadku takiego kolejnego przetwarzania trudniejsza, a nawet iluzoryczna staje się dla tych osób skuteczna obrona przed niewłaściwym wykorzystaniem”.
Aby uniknąć takiego ryzyka – twierdzi PUODO – osoba, która chce otrzymać dostęp do danych kontaktowych właściciela zwierzęcia, powinna co najmniej wykazać uzasadniony interes prawny lub faktyczny i racjonalną potrzebę uzyskania dostępu do określonych danych kontaktowych konkretnej osoby.
Kto przypilnuje dostępu do rejestru pupili
Projektowane przepisy nie określają żadnych środków kontroli dostępu do rejestru. Nie zostało określone chociażby, czy sprawdzenie danych właściciela zwierzęcia w trybie art. 18 ust. 1 wymagałoby rejestracji i uwierzytelnienia, czy też odbywałoby się z poziomu wyszukiwarki na stronie internetowej (podobnie jak w przypadku np. wyszukiwarki bazy REGON). Uwierzytelnienie byłoby wymagane w przypadku organów czy lekarzy weterynarii (art. 18 ust. 2 oraz ust. 3 pkt 1 projektu), z czego wnioskować należy, że w przypadku osoby trzeciej takiego wymogu projektodawca nie przewidział.
Niemniejsze obawy budzi przepis, który zapewnia gminom, policji, straży gminnej/miejskiej, prokuraturze, sądom, inspekcji weterynaryjnej, podmiotom prowadzącym schroniska bardzo szeroki dostęp do Rejestru, uwzględniając również możliwość jego „przeszukiwania” (art. 18 ust. 2). Tymczasem zawierać on może dane nawet 1/3 polskich obywateli.
Czytaj więcej
Rejestracja psów i kotów oraz mniej okrucieństwa wobec zwierząt – takie cele mają dwa projekty ustaw, którymi wkrótce zajmą się rząd i parlament.
PUODO: KROPiK narzędziem zbierania informacji o obywatelach i to bez ich wiedzy
Dla Prezesa UUDO niepokojący jest sposób sformułowania celów ustawy (w art. 2 ust. 5 projektu).
- PUODO nie neguje celu głównego, jakim jest ograniczanie zjawiska bezdomności psów i kotów. Niezrozumiałe jest jednak wprowadzenie niezdefiniowanego pojęcia – powiązanego z danymi osobowymi właściciela - „śledzenia” przemieszczania się psów i kotów. Projektodawca w żaden sposób nie wyjaśnia, do czego „śledzenie” zwierząt jest potrzebne. Nie jest wykluczone, że to blankietowe pojęcia, mogłyby się stać podstawą do stałego monitorowania, czy ciągłego zbierania informacji o właścicielach zwierząt bez ich wiedzy i kontroli, z użyciem danych lokalizacyjnych – podkreśla PUODO.
Jego zdaniem, dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie w projektowanych przepisach zasad przechowywania (retencji) danych, ale tak, by okres retencji nie był ustalany arbitralnie, ale na podstawie odpowiedniego uzasadnienia.
Ale to nie wszystko. Z problemem retencji danych wiąże się też brak regulacji dotyczących historii zmian właścicieli (po jakim czasie dane o poprzednim właścicielu znikają z Rejestru). Zdaniem PUODO niedoskonałe są też propozycje dotyczące zapewniania aktualności i prawidłowości danych.
- Do Rejestru zmiany wprowadzałby lekarz weterynarii (z urzędu lub na wniosek właściciela), ale tylko w określonych przypadkach. Właściciel mógłby złożyć wniosek o zmianę danych w przypadku nabycia psa czy kota, ale związku z jego zbyciem – już nie. Gdyby więc nowy właściciel zwierzęcia nie dopełnił obowiązku zmiany danych, w Rejestrze widniałyby dane starego właściciela. Mimo, że byłyby nieaktualne, a więc nieprzydatne – zauważa PUODO.
Prezes UODO prosi Ministra Rolnictwa o zmiany i uzupełnienia w projekcie usuwających w celu poszanowania ochrony danych osobowych obywateli.