Reklama

Piotr Soroczyński, KIG: RPP może zareagować nerwowo na projekt budżetu na 2026 r.

– Kolejny rok z rzędu planujemy wydatki niemal o połowę wyższe od dochodów. Nie mamy pomysłu, żeby tę dysproporcję w jakikolwiek sposób zmniejszać– mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Publikacja: 29.08.2025 05:03

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej

Foto: mat. prasowe

Projekt budżetu na 2026 r. wydaje się niepokojący. Deficyt całego sektora finansów publicznych ma sięgnąć 6,5 proc. PKB, tymczasem dość powszechne było oczekiwanie, że wyniesie już poniżej 6 proc. Minister Domański mówi o konsolidacji fiskalnej w 2026 r., problem tylko w tym, że to konsolidacja względem podniesionej prognozy deficytu na 2025 r.– do 6,9 proc. PKB. Względem deficytu 6,4 proc. PKB w 2024 r. konsolidacji nie będzie wcale.

To zdecydowanie negatywne zaskoczenie. Skala wzrostu dochodów (647 mld zł) nie jest specjalnie wysoka względem tego, co było zaplanowane na 2025 r. Oczywiście minister Domański podkreśla, że to będzie dużo więcej niż wykonanie, z tym że to wykonanie będzie słabe.

Obecne prognozy Ministerstwa Finansów to dochody budżetowe w 2025 r. na poziomie około 603 mld zł, względem około 633 mld zł w budżecie na ten rok.

Parametry dla budżetu na 2025 r. były przeszacowane w górę zarówno w zakresie inflacji, jak i zapewne wzrostu gospodarczego. Z jednej strony widać, że w pewnych obszarach musimy wydawać sporo. Z drugiej, nie bardzo widać oszczędności w innych tak, aby skalę wzrostu wydatków w jakikolwiek sposób rozsądnie spłaszczyć. Wypadałoby też pamiętać, że w tegorocznym budżecie mieliśmy spore wydatki jednorazowe, związane choćby ze spłatą obligacji PFR. To kilkadziesiąt miliardów złotych, powinniśmy mieć więc nawet spory bufor.

Przyznam też, że przyjęte parametry makroekonomiczne nie wyglądają specjalnie dobrze od strony praktyki projektowania budżetu.

Dlaczego?

Kiedyś taką dobrą zasadą było to, że parametry w zakresie inflacji i wzrostu gospodarczego przyjmowało się mocno zaniżone. Bywało nawet 1-1,5 pkt proc. zapasu na wszelki wypadek. Tymczasem w tej chwili tego nie mamy. Prognozy wzrostu gospodarczego w 2026 r. 3,5 proc. i inflacji 3 proc. są bliskie rynkowym oczekiwaniom. To może nie są parametry przeszacowane, jak dla 2025 r., ale jednak „na styk”. Może się okazać w trakcie roku, że trzeba będzie kombinować i części wydatków nie zrealizować, albo nowelizować budżet.

Czytaj więcej

„Kolejny rząd może być w pułapce”. Ekonomiści komentują projekt budżetu na 2026 r.
Reklama
Reklama

Minister Domański mówił o koniecznych dużych wydatkach, m.in. na wojsko czy ochronę zdrowia. Jednak inne sfery powinny być „przycinane”. Nie jestem zwolennikiem radykalnych cięć, ale wydaje się, że moglibyśmy się chociaż nominalnie zatrzymać na jakimś poziomie wydatków.

Kolejny rok z rzędu planujemy wydatki niemal o połowę wyższe od dochodów. To najbardziej do mnie przemawia. Gdyby ktoś robił tak w domu, że na przykład zarabia 6 tys. zł na miesiąc, a wydaje 9 tys. zł, i to kolejny rok – to wszyscy by widzieli, że to ma krótkie nogi. To jest dla mnie przerażające: nie mamy pomysłu, jak tę dysproporcję w jakikolwiek sposób zmniejszać.

Czy bardziej pesymistyczny od oczekiwań projekt budżetu na przyszły rok może wstrzymać kolejną obniżkę stóp procentowych na posiedzeniu RPP 2-3 września? Cięcia o 25 punktów bazowych oczekiwała większość analityków, pojawiały się też z Rady głosy wspierające takie prognozy. Jednocześnie Ludwik Kotecki w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” zaznaczał, że projekt budżetu na 2026 r. nie będzie miał dla niego istotnego znaczenia w kontekście decyzji w sprawie stóp, o ile nie rozminie się z jego oczekiwaniami. Tymczasem tak się stało: Kotecki oczekiwał deficytu lekko powyżej 6 proc. w tym roku, a Ministerstwo Finansów zrewidowało prognozę na 6,9 proc. Członek RPP liczył też, że w 2026 r. deficyt spadnie poniżej 6 proc., zaś resort finansów zaplanował 6,5 proc.

Rzeczywiście może się okazać, że w RPP odbędzie się poważna dyskusja, nie mamy bowiem nawet próby konsolidacji fiskalnej. Można powiedzieć, że przy roku czy dwóch z takimi parametrami budżetowymi nic strasznego się nie dzieje, ale jeżeli co roku będziemy mówić „nic się nie stało”, to będzie źle. Boję się, że to zacznie się powtarzać w kolejnych latach.

Rada Polityki Pieniężnej może na to zareagować nerwowo: może jeszcze nie tym razem, ale może się okazać, że kolejnych obniżek stóp procentowych szybko nie zobaczymy.

5 września decyzję w sprawie ratingu Polski podejmie agencja Fitch, dwa tygodnie później Moody's. Czy projekt ustawy budżetowej na 2026 r. wzmaga zagrożenie na przykład obniżenia perspektywy ratingu?

Mam nadzieję, że nie. Polska ma w zasadzie niezmienne ratingi od kilkunastu lat, choć jesteśmy gospodarczo już w zupełnie innym miejscu. Liczę więc, że drugi z rzędu słabszy wynik budżetu nie spowoduje, że agencje spróbują obniżać nam rating czy jego perspektywę. To byłoby według mnie bardzo asymetryczne: nie podnosili nam ratingów w trakcie wielu dobrych lat, a teraz by je obniżyli? To byłby skandal.

Agencje ratingowe liczyły, że konsolidacja fiskalna rozpocznie się już w 2025 r., tymczasem według planów rządu dojdzie do tego rok później, i to z dużo wyższego poziomu.

Większość analityków na to liczyła i zapewne był nawet taki zamiar w Ministerstwie Finansów. Przyjęte parametry na 2025 r. tak się jednak rozminęły z rzeczywistością, że to, co widzimy w projekcie na 2026 r. to już jest konsolidacja. Ale to trochę śmiech przez łzy.

Projekt budżetu na 2026 r. wydaje się niepokojący. Deficyt całego sektora finansów publicznych ma sięgnąć 6,5 proc. PKB, tymczasem dość powszechne było oczekiwanie, że wyniesie już poniżej 6 proc. Minister Domański mówi o konsolidacji fiskalnej w 2026 r., problem tylko w tym, że to konsolidacja względem podniesionej prognozy deficytu na 2025 r.– do 6,9 proc. PKB. Względem deficytu 6,4 proc. PKB w 2024 r. konsolidacji nie będzie wcale.

To zdecydowanie negatywne zaskoczenie. Skala wzrostu dochodów (647 mld zł) nie jest specjalnie wysoka względem tego, co było zaplanowane na 2025 r. Oczywiście minister Domański podkreśla, że to będzie dużo więcej niż wykonanie, z tym że to wykonanie będzie słabe.

Pozostało jeszcze 87% artykułu
/
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Reklama
Budżet i podatki
Jakub Borowski: Rząd w najtrudniejszej sytuacji od początku transformacji
Budżet i podatki
Projekt budżetu na 2026 r. Więcej na obronność i zdrowie, ale też ogromny deficyt
Budżet i podatki
Jaki budżet państwa na przyszły rok. Rząd pokazał plany
Budżet i podatki
„Kolejny rząd może być w pułapce”. Ekonomiści komentują projekt budżetu na 2026 r.
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Budżet i podatki
Równowartość 2,14 mld zł dziennie. Tyle kosztuje wojna Putina. Nowy antyrekord
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama