Droższa ropa będąca skutkiem napięć na Krymie przysporzy liniom lotniczym w tym roku dodatkowych kosztów w wysokości ok. 3 mld dolarów, które zostaną częściowo złagodzone przychodami z przewozu frachtu, większymi o 2 mld od zakładanych wcześniej.
Transport frachtu ożywił się w większości regionów po długim zastoju od czasu kryzysu w 2008-9 r. Pojawił się wzrost popytu na przewozy towarów takich jak np. półprzewodniki. Szefowie działów cargo pytani o oceny w styczniu byli optymistycznie nastawieni, spodziewali się poprawy ruchu i stałej rentowności.
Na wyniki tej działalności ma głównie wpływ zaufanie firm do ogólnej poprawy gospodarczej i zaufanie konsumentów. Oba rosną, zwłaszcza w Europie, gdzie są najwyższe od 3 lat. Poprawie sprzyja też większe zaufanie konsumentów w USA i stały popyt konsumpcyjny w Chinach.
Łączny roczny zysk przewoźników wyniesie zatem 18,7 mld dolarów wobec 19,7 mld przewidywanych w grudniu przez organizację z Genewy.
- Sytuacja na Ukrainie powoduje destabilizację, co wpływa na ceny ropy i był to główny czynnik, który zadecydował ujemnie na korektę prognozy - stwierdził na konferencji prasowej dyrektor generalny IATA, Tony Tyler.
Słaba sytuacja gospodarcza Argentyny i Brazylii ma także wpływ na wysokość zysków. Latynoscy przewoźnicy osiągną w tym roku zysk miliarda dolarów, o jedną trzecią mniejszy od wcześniej prognozowanego.
IATA uprzedziła, że niektórzy jej członkowie mogą przestać latać do Wenezueli z powodu sporu o zamrożenie 3,7 mld dolarów gotówki, należnej zagranicznym liniom lotniczym. Tyler powiedział, że napisał do prezydenta Nicolasa Maduro po braku postępów w negocjacjach, jakie zaczęły się kilka miesięcy przed obecnymi demonstracjami i zajściami w tym kraju.
- To niedopuszczalne, by Wenezuela nie stosowała się do reguł, z którymi jest związana traktatowo. Wiem, że pewne linie zastanawiają się, czy tam przestać latać. Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale każdy przewoźnik podejmuje sam decyzje komercyjne - dodał.
Kontrola podróżnych
Od linii lotniczych nie można żądać odpowiedzialności za kontrole podróżnych używających fałszywych dokumentów, bo przewoźnicy nie mają dostępu do bazy danych o skradzionych dokumentach, z których korzystają wyłącznie władze - oświadczyła IATA w związku z zaginionym samolotem MAS.
Interpol podał, że w 2013 r. podróżni wchodzili na pokłady samolotów miliard razy bez sprawdzania ich paszportów.
Tony Tyler wyjaśnił, że linie lotnicze wydają rocznie duże sumy na informowanie zawczasu rządy ponad 60 krajów o pasażerach udających się na ich terytorium.
- Odpowiedzialnością rządów jest zapewnienie bezpieczeństwa ich granic. Jeśli rządy otrzymują kompleksowe dane od Interpolu o zgubionych i skradzionych paszportach, to dlaczego tego nie używają? - dodał na konferencji w Genewie.
Według szefa IATA, linie lotnicze dokonały tylko własnego sprawdzenia, czy nazwiska na listach pasażerów odpowiadają nazwiskom w paszporcie. I na tym kończy się ich odpowiedzialność. Jeśli istnieje problem z kontrolą na granicach i z nieważnymi paszportami, to jest to kwestia, którą powinny zająć się rządy i ją rozwiązać - powiedział Tyler.
Zapytany, czy linie sprawdzałyby paszporty, czy są fałszywe, gdyby miały dostęp do danych Interpolu odpowiedział, że nie paliłyby się do tego. - To nie zadanie linii, a rządów. Do rządów należy kontrola granic.