Tony Housh: Rynek reaguje szybciej niż polityk, który planuje inwestycje

Przedsiębiorcy zagraniczni muszą mieć pewność, że gdy zostaną wpisani do KRS, będą traktowani tak jak polski biznes. Potrzebna jest także przewidywalność legislacji – mówi Tony Housh, prezes AmCham w Polsce.

Publikacja: 08.08.2023 03:00

Tony Housh: Rynek reaguje szybciej niż polityk, który planuje inwestycje

Foto: mat. pras.

Od jak dawna jest pan w  Polsce?

Prawie 30 lat.

Jak się zmieniła polska gospodarka w tym czasie?

Klientom czy nowym członkom Izby [American Chamber of Commerce in Poland, AmCham – red.]opowiadam, że co prawda mam od 30 lat ten sam adres geograficzny, ale mieszkałem w trzech czy nawet w czterech krajach. Tak się zmieniły w tym czasie Polska i jej gospodarka, że trudno porównać przeszłość do teraźniejszości. Trudno mi wytłumaczyć młodym menedżerom, jak robiło się biznes w Polsce czy w innych krajach tej części Europy na początku lat 90. Jak wyglądała sytuacja przed telefonem komórkowym, przed internetem. Nie wszystkie firmy miały faks. Pamiętam, że kilka razy dostałem telegram z ważnymi informacjami oraz propozycją miejsca i terminu spotkania. Podobnie brzmi opowieść o tym, jak wyglądały lotniska – szczególnie regionalne, jak się jeździło i po jakich drogach. Nie można porównać obecnej sytuacji w Polsce do tego, jak się żyło i robiło biznes 30 lat temu. Powiem tak: duch ten sam, ale ogromne zmiany technologiczne.

Co to znaczy duch ten sam?

Kilka barier nie ma już znaczenia: poprawiły się logistyka, transport, lepsza jest sieć dróg, łatwiejszy dostęp do nowoczesnej technologii, do usług cyfrowych. Biznes można otwierać wszędzie: na Podkarpaciu, na Polesiu, a nie tylko w wielkich aglomeracjach. Teraz to profesjonalizm kadr jest tym, co pozytywnie wyróżnia polską gospodarkę. Wielu przedsiębiorców współpracuje z zagranicznymi firmami. Odnieśli sukces międzynarodowy. Eksportują pod własną marką, a nie jako podwykonawcy. To buduje prestiż kraju. Choć wizerunek buduje się dłużej niż pozycję rynkową. Jest tak mniej więcej spóźniony o  pięć lat w stosunku do rzeczywistej sytuacji. Polska traktowana jest przez zagraniczny biznes nie tylko jako duży wewnętrzny rynek, ale też jako dobre miejsce dla inwestowania w całej Europie. Wiele amerykańskich firm, które są w Polsce, ma także siedziby w innych europejskich krajach. Polska ma szanse stać się hubem dla międzynarodowych inwestorów, choć wciąż przechodzi transformację.

Jeśli mamy być hubem na Europę, to czy potrzebne są nam wielkie infrastrukturalne projekty jak Centralny Port Lotniczy? Niektórzy ekonomiści koncepcję publicznych wielkich inwestycji porównują do sposobu rozwoju Korei Południowej. Ich zdaniem nasi politycy gospodarczy są zapatrzeni w ten model rozwoju.

Przy inwestycjach państwowych ważne jest ,by mieć pewność, że będą to opłacalne długoterminowe projekty. Rynek reaguje szybciej i lepiej niż polityk, który projektuje inwestycje państwowe. Niekiedy inwestycja daje natychmiastowy efekt – tak jest w przypadku zbudowania drogi czy kolei. Budowa infrastruktury lotniskowej, atomowej to są inwestycje na dekadę, a nawet dwie. Trudno jest oszacować przyszłą zyskowność, bo nie wiemy, jak będzie wyglądał rynek. Technologie zmieniają się coraz szybciej. Pięć lat temu wydawało się, że użycie sztucznej inteligencji będzie domeną SF, a teraz wykorzystywana jest powszechnie. Jakie będzie miała zastosowanie za pięć lat? Nie sposób tego przewidzieć. Wiem natomiast, że są takie branże, które w Polsce powinny być opłacalne, które są potrzebne. To te, które dotyczą bezpieczeństwa energetycznego: Gazoport Świnoujście, planowany pływający terminal LNG (FSRU) w Zatoce Gdańskiej, port przeładunkowy w Gdańsku. Ważne są połączenia sieci gazowych i energetycznych do krajów bałtyckich, ale także budowa elektrowni jądrowych. Mam nadzieję, że dzięki tym inwestycjom Polska stanie się krajem stabilnym i bezpiecznym energetycznie.

Dla biznesu amerykańskiego, dla jego chęci inwestowania u nas, ma znaczenie, kto wygra wybory w Polsce?

Izba jest apolityczna. Dla biznesu ważne jest to, co będzie po wyborach. Jakie decyzje zostaną podjęte, bo będą miały znaczenie dla koniunktury na najbliższe lata. Jak w przypadku każdych wyborów nie chodzi o to, kto wygra, ale o to, co zrobi zwycięzca. Inwestorzy będą się uważnie przyglądać słowom i czynom przed i po wyborach, aby decydować o  przyszłych inwestycjach lub kontynuacji działalności. Dla amerykańskiego biznesu w 2024 r. ważne będą wybory prezydenckie w USA, ważne będą też dla naszych sojuszników i partnerów w handlu, inwestycjach i bezpieczeństwie.

Wybrani przywódcy będą odpowiedzialni za kształtowanie średniookresowej przyszłości naszych krajów. Zadecydują o naszym sukcesie gospodarczym, bezpieczeństwie narodowym i naszej zdolności do współpracy, aby zapewnić szansę następnemu pokoleniu. Dlatego dialog publiczno-prywatny jest ważny. Złe decyzje – nawet podjęte w dobrych intencjach – mogą mieć skutki gospodarcze i społeczne przez dziesięciolecia. Jednym z pozytywnych elementów, które biznes może wnieść do dyskusji, jest fakt, że nie mierzy on pracy cyklami wyborczymi i kadencjami rządów, ale technologią, trendami i możliwościami.

Przygotowaliście jednak postulaty przed wyborami parlamentarnymi w Polsce. Na pierwszych miejscach są: wsparcie dla rozwoju inwestycji, kwestie dotyczące energii, obszar nowych technologii, a dopiero na czwartym potrzeba stabilnego prawa. Inne organizacje ten postulat stawiają jako najważniejszy.

To nie jest ranking, to jest lista. A struktury rynkowe i przepisy prawa są podstawą, na której opierają się wszystkie inne kwestie. Priorytetem dla inwestorów jest stabilność i przejrzystość prawa oraz proces konsultacji legislacyjnych. Jest to kluczowy element długoterminowych inwestycji i partnerstwa.

Biznes jest niezbędny do osiągnięcia bezpiecznej i dostatniej Polski. Oprócz kluczowych kwestii związanych z praworządnością inwestorzy potrzebują ekosystemu, który koncentruje się na zrównoważonych, nowych technologiach i branżach. Oznacza to dalszy rozwój kapitału ludzkiego i umiejętności, poprawę infrastruktury krytycznej, zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjnych cen, maksymalizację korzyści płynących z jednolitego rynku europejskiego oraz równe traktowanie wszystkich inwestorów – krajowych i międzynarodowych.

AmCham jest apolityczny, jednak zależy nam na tym, aby głos inwestorów był słyszalny w każdej publicznej dyskusji. Bezpieczna, otwarta i dynamicznie rozwijająca się gospodarka to nasz główny cel polityczny – i wierzę, że podzielają go wszyscy aktorzy polityczni i gospodarczy w Polsce. To jest nasze przesłanie dla wszystkich.

Co przeszkadza w prowadzeniu biznesu w Polsce?

Przedsiębiorcy zagraniczni muszą mieć pewność, że gdy zostaną wpisani do KRS, będą traktowani tak jak polski biznes. Poza tym potrzebna jest przewidywalność legislacji i pewna stabilność przepisów. To jest ważne dla amerykańskich firm, bo spora ich część jest obecna także w innych krajach europejskich. Dla biznesu międzynarodowego ważne jest to, by istniały podobne warunki w różnych krajach. Dobrze, by liderzy w Polsce pamiętali, że choć kraj się rozwija, rynek jest duży, położenie geograficzne sprzyjające zagranicznym inwestycjom, to jednak sąsiednie kraje też się zmieniają. Starają się być atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów. Konkurencja w tej części Europy jest mocna. Błędem polityków jest dzielenie inwestycji na krajowe i zagraniczne, zwłaszcza jeśli inwestor pochodzi z kraju UE lub OECD. To są inwestycje, które wspierają gospodarkę. Warunki, które wspierają krajowy biznes lub które nie przeszkadzają w prowadzeniu krajowego biznesu, także powodują, że kraj staje się atrakcyjny w regionie.

W Polsce jest takie myślenie, czy go brakuje?

Jest, ale by zrealizować taką koncepcję, trzeba przejść wiele kroków. Potrzebne są i plan, i strategia. Koncepcja i realizacja transparentności przepisów, zrozumiałych procedur, rozwoju cyfryzacji są potrzebne tak dla biznesu (w tym dla małego i średniego), jak i dla całego społeczeństwa. To jest ważne dla rozwoju. Wielkie inwestycje, nowe technologie znajdują miejsce na pierwszych stronach ekonomicznych gazet, ale najważniejszym elementem rozwoju gospodarki są przyjazne warunki dla każdego biznesu, od najmniejszego do dużego, prywatnego i państwowego. On buduje nie tylko produktywność, ale też dobre nastawienie. A ono jest niezbędne dla pobudzenia inwestycji.

Brakuje panu, że w Polsce nie ma takiej strategii rozwoju? Nie ma jej w wielu krajach: pandemia, wojna spowodowały, że skończył się czas przewidywalności.

To nie brak strategii, lecz dyskusji. Pandemia, wojna im nie sprzyjają. Ale są w Polsce ludzie: politycy oraz obozy władzy i opozycji, także przedsiębiorcy, którzy mają podobne spojrzenie na to, jak Polska może się rozwijać i co zrobić, by tak się stało. Potrzeba więcej realizacji planów i konkretnych kroków. Jest dużo dyskusji i są postępy. Dziś nie mamy kryształowej kuli, ale wspólnie możemy podjąć pewne decyzje i kroki, aby przygotować się na nowe warunki gospodarcze i bezpieczeństwa. Czasy są trudne, lecz mam nadzieję, że uda się ułożyć priorytety działań. Na razie jednak to, co dzieje się w Ukrainie, determinuje tematy rozmów: kiedy może się skończyć, jakie będą zasady odbudowy, udział strony europejskiej, zaangażowanie amerykańskie, jak będzie wyglądało partnerstwo międzynarodowe?

Ma pan spotkania z przedsiębiorcami z USA, którzy są zainteresowani Polską i Ukrainą?

Tak, mam. Nie ma ich tak dużo jak ponad rok temu, kiedy było to kilka razy w tygodniu, ale są.

Czy wojna w Ukrainie i nasze z Ukrainą sąsiedztwo wzmacniają szanse Polski na stanie się centrum biznesowym regionu?

Polska będzie ważnym centrum pomocy: usług, transportu czy produkcji pomocy dla Ukrainy. Ważne jest nie tylko położenie geograficzne. Choć Ukraina dla Polski to sąsiad, a dla innych nieznany obszar. Coraz więcej polskiego biznesu współpracuje z amerykańskim czy światowym, rośnie wizerunek polskiego biznesu. Jeśli więc biznes polski zna biznes ukraiński i ukraińskich pracowników, a sam jest znamy w świecie, to w sposób naturalny będzie pośredniczył między Ukrainą i biznesami z innych krajów Europy czy nawet świata. Dodatkowo w Polsce już przed drugą fazą wojny mieszkało wielu Ukraińców, wielu studiowało. Dla nich także naturalne jest to, że Polska jest pomostem przy ich rozwoju.

Poważnym problemem Ukrainy przed wojną była korupcja. Na ile wady tamtej gospodarki mogą mieć znaczenie dla odbudowy kraju po wojnie?

W rozmowach biznesowych często pojawia się wątek, że chcemy pomóc odbudować Ukrainę z większą transparentnością, mocniejszą pozycją instytucji publicznych. Już obecnie, pomimo wojny, zmieniają się przepisy w Ukrainie. Trwają prace nad ustawami: o systemie sądowym, o ochronie konkurencji, o przeciwdziałaniu korupcji. Ta transformacja ustrojowa już się zaczęła. Ale to jest wyzwanie na pokolenia.

CV

Tony Housh – prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce. Jest doradcą ds. polityki strategicznej, biznesu i komunikacji. Doradzał i pomagał firmom z wielu sektorów, w tym z sektora obronnego, energetycznego, innowacyjnych technologii i nauk biologicznych. Były członek zarządu notowanej na giełdzie firmy CEDC. Był dyrektorem na Polskę oraz Europę Środkową w Northrop Grumman Corporation. Zasiadał w Międzynarodowym Komitecie Doradczym firmy konsultingowej APCO Worldwide. Założyciel i właściciel firmy doradczej CGC Advisors.

Od jak dawna jest pan w  Polsce?

Prawie 30 lat.

Pozostało 99% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Sztuczna inteligencja puka do drzwi polskiego biznesu i finansów. Ile wydają firmy?
Biznes
Michał Stępniewski: Nowe technologie szansą, pod warunkiem, że wiemy co chcemy osiągnąć
Biznes
Cyfrowa rewolucja w Europie. Musimy się do niej przygotować
Biznes
Najdroższe miasta do życia. Jeden kraj zdominował pierwszą 10
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Materiał partnera
Rynek mocy do przeglądu, a elastyczność pilnie poszukiwana
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży