Najprawdopodobniej jeszcze w kwietniu odbędą się pierwsze testy antybalistycznego systemu, który jest elementem amerykańskiej tarczy, tworzonej, by bronić USA i ich sojuszników przed atakiem rakietowym Iranu i Korei Północnej.
Pierwsza w Polsce strategiczna, przeciwrakietowa instalacja USA zostanie uruchomiona z prawie czteroletnim opóźnieniem, a pełną sprawność operacyjną ma osiągnąć z końcem roku.
– W najbliższych tygodniach zaczniemy testy systemu przeciwrakietowego – obiecuje amerykański wiceadmirał Jon Hill, dyrektor Agencji Obrony Przeciwrakietowej.
– Dotarliśmy do punktu, w którym mamy precyzyjny plan i bardzo klarowny harmonogram. Mamy już zainstalowany cały sprzęt. Wszystkie elementy systemu są już na miejscu – ujawnił wiceadmirał Hill podczas konferencji w sprawie budżetu Agencji Obrony Przeciwrakietowej na 2023 r. Zaznaczył też, że nie ma dokładnej daty osiągnięcia gotowości bojowej bazy w Redzikowie. Ale – jak się wyraził – „będzie to tak szybko, jak to możliwe”.
Czytaj więcej
Amerykańska baza obrony przeciwrakietowej w Redzikowie pod Słupskiem wybudowana kosztem blisko 850 mln dol. jest już obsadzona załogą US Navy, dy...
Z wcześniejszych zapowiedzi Pentagonu wynika, że plan zakładał pełną gotowość operacyjną polskiego elementu antyrakietowej tarczy chroniącej USA i sojuszników w Europie Zachodniej do końca tego roku. To znacznie później niż zapowiadano. Waszyngton pierwotnie planował uruchomienie instalacji już w 2018 r. Najwyraźniej ze względu na wojnę w Ukrainie i ogromne napięcie za wschodnią granicą sprawy polskiego elementu strategicznego systemu antybalistycznego zmierzają wreszcie do finału. Bliźniacza baza antyrakietowej amerykańskiej tarczy w Deveselu w Rumunii ruszyła dużo wcześniej, bo w końcu 2015 r.
Tak jak instalacja rumuńska także zamknięte i pilnie strzeżone obiekty pod Słupskiem są elementem globalnej amerykańskiej tarczy antyrakietowej i były budowane w odpowiedzi na zagrożenie ze strony m.in. Iranu i – jak to wówczas określano – wrogich „państw azjatyckich”.
Amerykanie zapewniają, że zgromadzony w redzikowskiej bazie rakietowy arsenał nie posiada cech ofensywnych, instalacja nie ma też charakteru centrum naprowadzania pocisków. – Charakterystyki systemu wskazują, że redzikowskie wyrzutnie nie są w stanie np. zwalczać pocisków wystrzeliwanych z terenu obwodu kaliningradzkiego – tłumaczą eksperci.
Mimo tych opinii i wyjaśnień baza antybalistyczna w Redzikowie była od samego początku na liście spornych kwestii, jaką formułowała pod adresem USA i NATO Rosja na długo przed wojną w Ukrainie.
Moskwa niezmiennie uważa bazę na polskim Pomorzu za zagrożenie. Jeszcze przed jej inwazją na Ukrainę Amerykanie proponowali siłom rosyjskim inspekcję swoich systemów w Redzikowie, zapewniając, że ma ona jedynie charakter defensywny. Rosja propozycję tę odrzucała.
Baza US Navy w Redzikowie jest wyposażona w radar dalekiego rozpoznania oraz 24 pociski przechwytujące RIM-161 Standard Missile 3 Block IIA, które są w stanie zestrzelić metodą bezpośredniego trafienia wrogie rakiety w szczytowej i końcowej fazie ich lotu.
Na miejscu w Naval Support Facility (NSF) Redzikowo służy już ok. 200 żołnierzy US Navy, którzy w styczniu tego roku zostali już w bazie skoszarowani.
Na miejscu mają do dyspozycji nierzucające się w oczy tzw. obiekty wielofunkcyjne, a w nich nie tylko w pełni wyposażone mieszkania, ale też wszelkie socjalne udogodnienia – łącznie ze stołówką, przychodnią lekarską, salą kinową, obiektami treningowymi i sportowymi. Militarnego, ogrodzonego wysokim płotem i pilnowanego przez monitoring miasteczka, a także terenu wokół jednostki pilnuje jedyny polski pododdział – wojskowy Batalion Ochrony Bazy.