Ile naprawdę kosztuje „Bezpieczny kredyt 2 proc.”?

Realna cena kredytów z programu „Pierwsze mieszkanie” jest na pewno wyższa niż 2 proc. Jednak to wciąż atrakcyjny produkt w stosunku do rynkowej oferty.

Aktualizacja: 28.07.2023 06:29 Publikacja: 28.07.2023 03:00

Ile naprawdę kosztuje „Bezpieczny kredyt 2 proc.”?

Foto: Adobe Stock

Wokół „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”, czyli nowego, flagowego dla rządu PiS programu wsparcia młodych Polaków w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, powstało sporo zamieszania. Bo chętni na taką pożyczkę dowiadują się w banku, że jej oprocentowanie wcale nie wynosi 2 proc., a rzeczywiste koszty do poniesienia w całym okresie kredytowania mogą być dwa razy wyższe. Sprawdziliśmy więc, ile tak naprawdę trzeba zapłacić za „Bezpieczny kredyt 2 proc.”.

Rzeczpospolita

Nieproste wyliczenia

– Rzeczywiście, oprocentowanie „Bezpiecznego kredytu” jest realnie wyższe niż 2 proc. Nawet na stronie PKO BP pojawia się swoiste ostrzeżenie: „Pamiętaj, że »Bezpieczny kredyt 2 proc.« nie oznacza, że oprocentowanie Twojego kredytu musi wynosić 2 proc.” – przyznaje Wojciech Piesta, ekspert ds. produktów finansowych w rankomat.pl. – Wynika to z zapisów odpowiedniej ustawy o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe i konstrukcji produktów finansowych w ramach programu „Pierwsze mieszkanie” – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Izabela Leszczyna: Program mieszkaniowy jest kluczowy

Zgodnie więc z przepisami, jak przypomina Andrzej Wojda, ekspert mFinanse, w okresie stosowania rządowego wsparcia (czyli dopłat do rat) oprocentowanie „Bezpiecznego kredytu” jest stałe i wynosi 2 proc., powiększone o marżę banku. Dopłaty są jednak stosowane tylko przez pierwszych 10 lat, po tym okresie nastąpić ma zmiana warunków – prawdopodobnie kredytodawcom zostanie zaproponowane oprocentowanie zmienne, którego wysokość określą ówczesne warunki rynkowe (na razie zakłada się, że nie zmienią się one znacząco wobec obecnych).

2 proc. i mniej

Warto więc przeanalizować „Bezpieczny kredyt 2 proc.” w dwóch aspektach: w pierwszych 10 latach z dopłatami z budżetu państwa oraz w całym okresie kredytowania.

Wnioski płynące z oferty przedstawionej przez banki są bardzo interesujące. Okazuje się, jeśli chodzi o okres z dopłatami, kredytodawcy postarali się zminimalizować swoje apetyty na zarobek i proponują dla klientów naprawdę bardzo dobre warunki.

– Część banków oferuje oprocentowanie bez dopłat wynoszące 7,14 proc., czyli dokładnie na poziomie „wskaźnika dopłat” ustalonego przez BGK. A to powoduje, że oprocentowanie skorygowane o dopłatę wynosi dokładnie 2 proc. – analizuje Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Jak wynika z zebranych przez nas informacji, taki wskaźnik stosują obecnie cztery banki – PKO BP, Bank Pekao, VeloBank oraz Bank PBS. A w Alior Banku możliwe jest uzyskanie stawki nawet niższej niż 2 proc. Co prawda ten bank niemal codzienne zmienia swoje warunki, ale w czwartek oprocentowanie bez dopłat (dla reprezentatywnego przypadku opisywanego przez bank) wynosiło 6,909 proc., co oznacza, że oprocentowanie skorygowane o dopłatę wyniosło tylko 1,769 proc., a więc poniżej 2 proc.

Czytaj więcej

Do którego banku po Bezpieczny Kredyt 2%. Gdzie najlepsze warunki

Dodatkowe koszty

Zupełnie jednak inaczej wyglądają łączne koszty „Bezpiecznego kredytu”, jeśli uwzględnimy cały okres jego spłat oraz różne dodatkowe opłaty.

– Dodatkowe koszty, jakie mogą się pojawić, to m.in. prowizja banku, opłata dla BGK za udzielenie gwarancji wkładu własnego, jeśli jest taka potrzeba, koszt wyceny nieruchomości, koszt ubezpieczenia na życie lub od utraty pracy, wysokość opłaty za korzystanie z konta bankowego i karty płatniczej. Do tego dochodzi koszt ubezpieczania nieruchomości, PCC w przypadku zakupu na rynku wtórnym, choć ma on zostać zniesiony przy zakupie pierwszego w życiu mieszkania, czy koszt ustanowienia hipoteki – wylicza Sadowski.

Dlatego odpowiednim wskaźnikiem służącym do porównania ofert „Bezpiecznego kredytu” w różnych bankach może być rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO). W takim ujęciu, z propozycji przedstawionych na stronach banków w dniu 27 lipca, wynika, że najniższy wskaźnik RRSO oferuje obecnie Bank Pekao – to 4,72 proc.

Jaka RRSO

W Pekao 4,72 proc. RRSO dotyczy kredytu w wysokości 335,1 tys. zł na 27 lat, bez wkładu własnego ze strony klienta. Pierwsza rata dla kredytobiorcy wynosić ma tu ok. 1593 zł (przy założeniu dopłaty BGK w wysokości 1 435 zł), a rata po 10 latach – ok. 2 082 zł.

W Banku BPS RRSO dla reprezentatywnego przykładu wynosi 4,86 proc., w VeloBanku – 4,92 proc., w PKO BP – 4,96 proc., a w Alior Banku – 5,22 proc.

Szacunki Alior Banku dotyczą kredytu na 346 tys. zł na 25 lat, z wkładem własnym na ok. 20 proc. wartości nieruchomości. Bank zakłada, że po 60 miesiącach spłaty oprocentowanie kredytu przejdzie na zmienne w wysokości 8,95 proc. (ustalone jako WIBOR 3M na poziomie 6,9 proc. plus 2,05 proc. marży), uwzględnione są tu także ubezpieczenia nieruchomości oraz ubezpieczenia na życie. Pierwsza rata takiego kredytu może wynieść ok. 1 707 zł, od 11. roku – szacunkowo ok. 2254 zł.

Ostateczna cena

– Oprócz RRSO, który określa nam procentowo koszt kredytu w skali roku, warto też spojrzeć na całkowity koszt kredytu. To też może być ważny wskaźnik pokazujący ostateczną cenę „Bezpiecznego kredytu” – zaznacza Andrzej Wojda.

W takim ujęciu najatrakcyjniejsza wydaje się oferta Banku BPS czy PKO BP (gdzie całkowity koszt kredytu sięga ok. 75 proc. kwoty kredytu), zaś najmniej kusząca – VelobBanku (ponad 90 proc.). Trzeba tu jednak zaznaczyć, że są to wyliczenia dla mocno różniących się od siebie ofert. Ta PKO BP zakłada 290 tys. zł pożyczki na 25 lat, ta zaś VeloBanku – to dużo więcej i na dłuższy okres – 360 tys. zł na 30 lat.

– Trzeba zwracać uwagę na takie różnice, bo by dobrze oszacować koszt kredytu, należy pamiętać o przyjęciu do porównania tych samych parametrów, tzn. kwoty kredytu, okresu kredytowania, wartości nieruchomości oraz kosztów okołokredytowych itp. – zaznacza Andrzej Wojda. – Dlatego podejmując decyzję o wyborze oferty, najlepiej dokładnie poznać szczegóły i wybrać tą, która najbardziej nam odpowiada, lub skorzystać z pomocy eksperta finansowego, który w tym pomoże – wtóruje Jarosław Sadowski.

Kusząca oferta

Jednocześnie eksperci są zgodni, że mimo wszystkich zastrzeżeń „Bezpieczny kredyt 2 proc.” jest bardzo atrakcyjnym produktem na tle obecnej rynkowej oferty. – W ustawie zastrzeżono, że bank, który udziela „Kredytu 2 proc.”, nie może zaoferować gorszych warunków w zakresie marży, oprocentowania i prowizji niż te, które obowiązują w jego standardowej ofercie kredytów hipotecznych. Być może klienci są rozczarowani, ale podawana przez banki RRSO dla „Bezpiecznego kredytu 2 proc.” i tak jest niższa niż dotychczasowa oferta, gdzie RRSO zaczyna się od ok. 8,5 proc., a większość ofert ma ponad 9 proc. – podkreśla Wojciech Piesta.

Kto bierze udział w programie

Do programu „Pierwsze mieszkanie” przystąpiło osiem banków. To cztery banki uniwersalne (PKO BP, Pekao, Alior i VeloBank) oraz cztery spółdzielcze (Bank BPS, BS Rzemiosła w Krakowie, BS w Brodnicy oraz SGB-Bank SA). Według Związku Banków Polskich odpowiednie negocjacje z BGK prowadzą dwa banki, a kolejne cztery zamierzają przystąpić do programu do końca III kw. Taką deklarację ostatnio złożył Santander BP. Za to Bank Millennium poinformował, że nie będzie brał udziału w programie. O kredyt 2 proc. mogą ubiegać się tylko osoby uprawnione – młodzi Polacy do 45. roku życia, którzy chcą nabyć swoje pierwsze w życiu mieszkanie. Maksymalna kwota kredytu wynosi 500 tys. zł dla singli oraz 600 tys. dla rodziców co najmniej jednego dziecka. ∑

Wokół „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”, czyli nowego, flagowego dla rządu PiS programu wsparcia młodych Polaków w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, powstało sporo zamieszania. Bo chętni na taką pożyczkę dowiadują się w banku, że jej oprocentowanie wcale nie wynosi 2 proc., a rzeczywiste koszty do poniesienia w całym okresie kredytowania mogą być dwa razy wyższe. Sprawdziliśmy więc, ile tak naprawdę trzeba zapłacić za „Bezpieczny kredyt 2 proc.”.

Nieproste wyliczenia

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Banki
Prezes NBP Adam Glapiński bliżej Trybunału Stanu
Banki
Nadia Calviño, prezes EBI: Dwa satelity dla Polski to początek
Banki
Prezes NBP Adam Glapiński stanie przed Trybunałem Stanu? Marszałek Sejmu podjął decyzję
Banki
Prokuratura wzywa członków Rady Polityki Pieniężnej. Kotecki: To atak polityczny
Banki
Hołownia: Dziś decyzja o postawieniu prezesa NBP przed Trybunałem Stanu
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy