fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Cios w naszych w UE

Bloomberg
Cięcia w administracji UE zagrażają naszemu wpływowi na powstawanie europejskiego prawa.
Lada dzień po świątecznej przerwie do Brukseli wróci dyskusja o budżecie UE na lata 2014–2020. To, że będą kolejne cięcia, jest pewne, ale bez większego zaangażowania Warszawa straci i tak nieznaczny wpływ na przyszłość Unii.
W trakcie dyskusji o budżecie UE pojawiła się bowiem propozycja obcięcia pensji urzędnikom niższego szczebla, jednak bez naruszania zarobków wyższej kadry kierowniczej. To pomysł brytyjskiego premiera Davida Camerona, którego kraj ma wielu wysokich rangą urzędników w Komisji Europejskiej. Brytyjczycy mają np. aż pięciu dyrektorów generalnych (czyli ministrów) na 33 pracujących w całej Komisji, w tym w tak ważnych miejscach jak rynek wewnętrzny czy energia. Polska ma jednego dyrektora generalnego – Jan Truszczyński kieruje edukacją i kulturą. W Komisji są także pomysły na wydłużenie ścieżki kariery, co utrudni awansowanie urzędników z niższych szczebli drabiny administracyjnej. Dotknie to przede wszystkim urzędników z nowych krajów UE. A to właśnie urzędnicy w Komisji Europejskiej tworzą projekty legislacyjne. Gdy przechodzą one potem na szczebel polityczny, można próbować je zmieniać, ale jest to znacznie trudniejsze niż na etapie powstawania pierwszej wersji.
1 dyrektora generalnego, czyli ministra, ma Polska w Komisji Europejskiej (na 33 w sumie)
– Rozumiemy, że jest kryzys, widzimy potrzebę cięć w administracji, ale protestujemy przeciwko pomysłom pogłębiania istniejących dysproporcji – mówi „Rz" Fernando Sánchez Amillategui, szef stowarzyszenia Pokolenie 2004 reprezentującego urzędników, którzy pracę w Komisji Europejskiej zaczęli po 2004 r., a więc już po rozszerzeniu UE, m.in. o Polskę.
Urzędnicy Komisji formalnie są bezstronni, ale nawet jeśli nie reprezentują wprost interesów swojego kraju, to wnoszą własną wrażliwość i bagaż doświadczeń. Polski rząd przekonał się o tym w czasie naszej prezydencji, gdy Komisja zablokowała wszelkie inicjatywy dotyczące zmian klimatycznych, bo nie chciała współpracować ze sceptyczną w tej sprawie Warszawą.
Próbowaliśmy się dowiedzieć, ilu dokładnie kierowników i dyrektorów z poszczególnych państw pracuje w Komisji. Rzecznik komisarza Markosa Szefcovica, który nadzoruje administrację i kadry, podał nam jedynie zbiorcze zestawienie dla 15 państw starej UE i 12 nowych. Oświadczył też, że na średnim szczeblu kierowniczym „panuje równowaga geograficzna", bo z nowych krajów UE pochodzi 17 proc. naczelników wydziałów, co odpowiada  proporcjom ludności – w „nowej" UE mieszka 20 proc. obywateli Unii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA