Katastrofa smoleńska

Smoleńskie kłopoty prokuratora

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Kazimierz Olejnik skrytykował na łamach „Rz" sposób prowadzenia śledztwa w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Teraz ma postępowanie służbowe.
Po ponad dwóch latach od katastrofy Tu-154 nie ma wątpliwości, że wojskowi śledczy popełnili błędy, dopuścili do zamiany ciał ofiar, przez co konieczne były ekshumacje.
Ich pracę krytycznie ocenił Kazimierz Olejnik, były zastępca prokuratora generalnego. I mocno tym się naraził kierownictwu Prokuratury Generalnej. Ma postępowanie służbowe. Dziś musi tłumaczyć się ze swoich słów. – Zostałem wezwany na przesłuchanie w charakterze obwinionego w związku z wypowiedziami dla dziennika „Rzeczpospolita" dotyczącymi śledztwa smoleńskiego – potwierdził „Rz" Kazimierz Olejnik. Uciął pytania, zastrzegając, że na tym etapie nie będzie się wypowiadał.
– Rzecznik dyscyplinarny prokuratora generalnego wezwał prok. Olejnika, by odebrać od niego wyjaśnienia – mówi „Rz" Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej. Czy dyscyplinarkę polecił wszcząć Andrzej Seremet? – Postępowanie ma niejawny charakter – dodał. Czym się naraził Olejnik? Kiedy na jaw wyszła zamiana ciała Anny Walentynowicz, pytany przez „Rz" mówił, że nie ma dla tego usprawiedliwienia i wytykał zaniedbania. – Nie mam cienia wątpliwości, że przy sekcjach ciał ofiar powinni być polscy prokuratorzy. Oględziny i sekcja to wręcz kanon pracy – mówił. Twierdził, że to szef wojskowych prokuratorów (wtedy gen. Krzysztof Parulski) powinien dopilnować, by przy sekcjach byli nasi śledczy. Gdy prokuratura winą za błędne identyfikacje obarczała rodziny ofiar, Olejnik tłumaczył: – To prokurator wydaje pozwolenie na pochowanie zwłok, do niego należała decyzja o otwarciu trumien. Najmocniej się naraził mówiąc, że „prokuratura doprowadziła do tego, że dzisiaj ustalenia śledztwa są pod znakiem zapytania, bo oparła się na dowodach zebranych przez służby innych państw". Olejnik odszedł w stan spoczynku po ciężkim wypadku drogowym w 2005 r. Wcześniej był pogromcą mafii, posłał za kraty gangsterów i tzw. łowców skór. Słynie z dosadnych komentarzy i ma odwagę wytykać błędy śledczym, za co wciąż obrywa. Kłopoty miał też za krytykę prokuratury po tym, gdy wycofała się z zarzutów wobec wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza (chodziło o należności podatkowe Rafinerii Trzebinia). – Teraz też nie wycofa się z tego, co powiedział, bo uważa, że ma prawo wypowiadać się w tak ważnej sprawie jak śledztwo smoleńskie – mówi znający go prokurator.     —, jpi
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL