fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Biednemu wędkę, tonącemu brzytwę

Andrzej Topiński
Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
W narracji o osobach wykluczonych to banki winne są ich krzywdy i odebrania takim ludziom szans sprostania sytuacji, w której się znaleźli – pisze ekonomista
Afera z Amber Gold wysunęła na pierwsze strony gazet temat parabanków – instytucji udzielających pożyczek w oparciu o kodeks cywilny i niepodlegających kontroli Komisji Nadzoru Finansowego.

Rolowanie długów

Część z tych firm (nie wszystkie) zbudowała model biznesowy wokół haseł: „szybka pożyczka” czy „kredyt bez BIK” (czyli bez sprawdzenia potencjalnego klienta w Biurze Informacji Kredytowej). Kierują one swą ofertę do osób mających już kłopoty w wywiązywaniu się ze swoich zobowiązań kredytowych. Źródłem ich problemów mogą być zarówno zdarzenia losowe: choroba, utrata pracy, rozwód itp., jak i po prostu zwykła ludzka beztroska w finansowaniu zakupów kredytem. Inną grupą klientów takich firm są osoby mające kłopoty z udokumentowaniem w bankach wysokości swoich dochodów (szara strefa), ale tę grupę tu pomijamy, choć to sprawa ważna. Firmy pożyczkowe gotowe są udzielać kredytów na często bardzo wysoki procent także osobom mającym kłopoty z obsługą kredytów w bankach (stąd slogan reklamowy „pożyczka bez BIK”).
W dyskusji publicznej pojawił się termin „osoby wykluczone”, czyli takie, które po uzyskaniu odmowy kredytu w banku idą po pożyczkę do firmy pożyczkowej. W mediach pojawiają się wzruszające historie o klientach, wpadających wskutek spowolnienia gospodarki w kłopoty ze spłatą dotychczasowych kredytów, wpychanych w objęcia parabanków, skłonnych im udzielić pożyczki na wysoki procent. W tej narracji to banki winne są wykluczenia i odebrania takim osobom szans sprostania sytuacji, w której się znalazły.
Ludzie wpadają w kłopoty finansowe ze swojej albo nie swojej winy i trudno dać im prostą, skuteczną radę na sposób wyjścia z takiej sytuacji, choć prasa, także „Rzeczpospolita”, co jakiś czas drukuje takie porady.
Chciałbym tylko postawić pytanie: w czyim interesie jest kredytowanie osób niebędących w stanie obsługiwać dotychczasowych długów? Kredytobiorca, jeśli nie wygra w Totka, rolując zadłużenie kupuje tylko czas. I tak wkrótce wierzyciele, może komornik, zapukają, tyle że dług (wraz z odsetkami) będzie jeszcze większy. Czy pożyczka na wysoki procent osobie przekredytowanej nie jest często brzytwą podaną tonącemu (w długach)? Pożyczkodawca swoje odzyska z wysokich procentów odebranych od tych klientów spłacających swoje zobowiązania, a dług, którego nie zdoła odzyskać, sprzeda, wraz z narosłymi odsetkami firmie windykacyjnej. Stąd już prosta droga do komornika.

Pożyczać, ale odpowiedzialnie

W tego typu historiach o ludziach wykluczonych z rynku przez banki jest często wiele błędów faktograficznych. Zwykle kłopoty dłużników wiąże się w tych artykułach z kryzysem gospodarczym. Ludzie tracą pracę, mają kłopoty z ratami, nie starcza im do pierwszego – tak istotnie bywa. Spowolnienie gospodarcze jest faktem, ale z tego, że gospodarka rozwija się wolniej (choć ciągle do przodu), nie wynika, że ludzie tracą pracę, a płace spadają. Do niedawna zarówno zatrudnienie, jak i płace realne rosły, choć może lepiej jest powiedzieć, że pełzły (ale w górę). Ludzie wciąż kupują więcej. To wszystko jest widoczne w komunikatach GUS.
Banki powinny odpowiedzialnie pożyczać pieniądze, co oznacza, że powinny w sposób rzetelny oceniać ryzyko spłaty zadłużenia przez kredytobiorcę. Powinny też negocjować z klientami, zwłaszcza z tymi, którzy wpadli w kłopoty z przyczyn losowych, restrukturalizację długu. Nie powinny jednak udzielać nowych kredytów osobom nadmiernie zadłużonym („wykluczonym” z powodu nadmiernego zadłużenia), niemających możliwości obsługi dotychczasowego długu. Biuro Informacji Kredytowej pomaga bankom w dokonaniu oceny zdolności osób do regulowania swoich zobowiązań.
Parabanki często wykorzystują nieuczciwie hasło „pożyczka bez BIK”. Wiele firm pożyczkowych, wbrew temu sloganowi reklamowemu, pobiera informacje z BIK o zaleganiu wnioskodawców ze spłatą zobowiązań w bankach za pośrednictwem Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.
Parabanki powinny także kredytować odpowiedzialnie. Warto byłoby je włączyć do funkcjonującego obecnie systemu wymiany informacji kredytowej na równych prawach z bankami, choć oczywiście mogą zachować inne metody oceny ryzyka i akceptować wyższy jego poziom.
Autor jest ekonomistą. W latach 1991–1992 był wiceprezesem i pełniącym obowiązki prezesa NBP, w latach 1994–1999 – prezesem PKO BP, w latach 2000–2003 – prezesem Związku Banków Polskich
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA