fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Tu wpisz „k...”, uczniu

Wulgaryzmy i plagiat w czasopiśmie dla nauczycieli, które wydaje fundacja założona przez MEN
W resorcie edukacji i w podległych mu instytucjach wpadka goni wpadkę. Kolejne odkryliśmy w piśmie, z którego nauczyciele języków mają czerpać wzorce prowadzenia lekcji i poznawać najnowsze metody pedagogiczne.
„Języki obce w szkole" po raz pierwszy ukazały się na rynku w 1957 r., a od początku tego roku mają nowego wydawcę. To podległa MEN i należąca do Skarbu Państwa Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji. W jej radzie zasiadają wiceministrowie z ramienia MEN oraz resortu nauki. Wraz ze zmianą wydawcy pismo zaskakuje nie tylko nową formą graficzną, ale także treścią.
Do tej pory w nowej odsłonie ukazały się trzy numery. Już w pierwszym, w marcu, zaproponowano przeprowadzenie lekcji z wykorzystaniem wulgarnego dialogu. W trzecim zaś opublikowano napisany przez młodego naukowca artykuł, który jest plagiatem. Pierwszy numer poświęcony był zbliżającemu się egzaminowi gimnazjalnemu. „Aktywnym" nauczycielom pismo podpowiada, by uczniowie odgrywali pomiędzy sobą dialog z filmu „Dzień świra". Mają się go także nauczyć na pamięć oraz uzupełniać luki słowami z filmu. Chodzi o scenę, w której Adaś Miauczyński odpytuje syna z koniugacji czasownika to be. Dialog kończy się słowami „to be, k... a, or not to be". „K... a" jest jednym z tych wyrazów, które uczniowie mają wpisać w dialogowe luki. O recenzję tego ćwiczenia zapytaliśmy prof. Tadeusza Zgółkę, członka komisji dydaktycznej Rady Języka Polskiego. – Ma ono przybliżyć uczniom język codzienny, który bez wątpienia różni się od języka pięknego i wyrafinowanego. Pytanie tylko, czy szkolne lekcje są miejscem, gdzie powinny się pojawiać tego typu rejestry językowe – zastanawia się Zgółka. Odpowiedź na to pytanie znajduje się w publikacji Ośrodka Rozwoju Edukacji, agendy podległej resortowi edukacji, która podpowiada nauczycielom, jak tworzyć programy kształcenia. ORE wskazuje, by w ramach nauczania języka polskiego (ale nie tylko) brać pod uwagę także cele wychowawcze, czyli dbać o kulturę języka, walczyć z przejawami agresji w języku, wulgaryzmami itp. Pismo podpowiada nauczycielom, by wykorzystali dialog z filmu „Dzień świra" Z kolei Rada Języka Polskiego domaga się od MEN, by dyskwalifikowano prace maturalne nasycone wulgaryzmami. To nie koniec kontrowersji wokół pisma dla nauczycieli. W trzecim numerze opublikowano materiał, który w zdecydowanej większości jest kompilacją czterech innych tekstów. Bez problemu można wyszukać je w Internecie, każdy z nich ma swojego autora. Ich nazwisk jednak nie odnotowano w bibliografii. Mirosław Marczewski, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, oznajmił nam, że wydawnictwo nie będzie już współpracowało z autorem tego artykułu. O plagiacie ma zostać poinformowana także uczelnia, na której autor się doktoryzuje. Marczewski przyznał też, że Fundacja nie zawsze korzysta z programu antyplagiatowego, gdyż jest on zbyt drogi. – Czasopismo wydawane jest po minimalnych kosztach, a osoby, które je redagują, robią to „przy okazji" – stwierdził. Zanim pismo trafiło w ręce Fundacji, przez wiele lat wydawane były przez podległy MEN Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, przekształcony potem w ORE. Decyzję o likwidacji pisma podjęła ówczesna szefowa ORE, obecna wiceminister edukacji Joanna Berdzik. Za tą decyzją miały stać kwestie ekonomiczne. Tyle że kilka miesięcy wcześniej ORE zapłaciło za nową szatę graficzną pisma, a także wymieniło informatyka, który pracował nad składem tytułu. Nowy zarabiał o blisko 50 proc. więcej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA