fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Węzły gordyjskie XXI wieku

Europę czekają ogromne wyzwania, by pozostała jednym z najbardziej konkurencyjnych regionów świata w XXI wieku – pisze dr Krzysztof Rybiński, członek Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego
Wzloty i upadki państw i całych regionów są nieuchronne, minione dwa stulecia są tego najlepszym przykładem. W XIX wielu Wielka Brytania była światowym mocarstwem, emitowała globalną walutę rezerwową. Była centrum światowych finansów. Straciła ten status w niecałe 100 lat, rolę globalnego hegemona przejęły Stany Zjednoczone. W XIX wieku dochód na mieszkańca Argentyny był zbliżony do poziomu w Stanach Zjednoczonych. Strategiczne błędy popełnione w XX wieku doprowadziły do marginalizacji Argentyny i „deklasacji” do grupy krajów rozwijających się.
Europę czekają ogromne wyzwania, żeby pozostała jednym z najbardziej konkurencyjnych regionów świata w XXI wieku, w globalnej gospodarce opartej na wiedzy. Do tych wniosków doszli uczestnicy kilku konferencji międzynarodowych zorganizowanych w ostatnich latach przez prof. Antoniego Kuklińskiego, prezesa zarządu Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim, przy poparciu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Dzisiaj Europa nie jest gotowa sprostać tym wyzwaniom. Politycy wykazują się strategiczną ślepotą i zamiast stworzyć strategiczną, długoterminową wizję Europy, angażują się w „gaszenie pożarów” lub w działania, które mają na celu wzrost popularności przed kolejnymi wyborami. Niektórzy ekonomiści określają te działania jako destruktywną kreację, co jest parafrazą schumpeteriańskiej „kreatywnej destrukcji”.
Zapewne w ciągu kolejnych kilku dekad Chiny staną się największą i najbardziej konkurencyjną gospodarką świata Nadszedł czas, by zastąpić „destruktywną kreację” strategiczną wizją Europy. Zdolność decydentów do sprostania temu wyzwaniu będzie sprawdzona przez ich reakcję na najważniejsze globalne problemy, z którymi musi się zmierzyć Europa. Za profesorem Antonim Kuklińskim proponuję, żeby te wyzwania określać jako węzły gordyjskie XXI wieku. Lista węzłów może być bardzo długa. Jednak, aby skoncentrować się na najważniejszych procesach, które kształtują współczesną geopolitykę, globalną gospodarkę i społeczeństwa, w artykule zaprezentowanym z okazji 20-lecia Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim wraz z Pawłem Opalą zdefiniowałem cztery węzły gordyjskie: 1. Granice wzrostu: niedobory energii i klimatyczne katastrofy. 2. Starzenie się społeczeństw w krajach rozwiniętych i wiek XXI jako wiek migracji. 3. Pojawienie się Chin jako globalnego mocarstwa, porażka demokracji. 4. Rosnące znaczenie rynków finansowych i pojawienie się nowych globalnych graczy na tych rynkach. Dane i obserwacje przedstawione w pracy Opali i Rybińskiego pozwalają na postawienie następujących wniosków: Strategiczne wybory Po pierwsze, ograniczone zasoby tradycyjnych surowców energetycznych mogą być istotnym ograniczeniem dla dalszego wzrostu globalnej gospodarki w średnim okresie, ludzka innowacyjność pozwoli przełamać to ograniczenie w długim okresie. Jednak do tego czasu najbardziej prawdopodobny scenariusz to wzrost zmienności aktywności gospodarczej w skali globalnej i silne zmiany cen relatywnych. Znacznie poważniejszym problemem wydają się skutki środowiskowe ludzkiej aktywności gospodarczej. Wydaje się, że era konsensusu waszyngtońskiego, który zakładał pełną swobodę przepływu kapitału i towarów, dobiega końca. Świat Zachodu przyjmuje doktrynę protekcjonizmu Raport Klubu Rzymskiego ostrzega przed możliwymi negatywnymi skutkami dalszego narastania nierównowagi ekologicznej, ale działania podjęte do tej pory są nieadekwatne do olbrzymich zagrożeń, tym bardziej że niektóre z nich już się materializują w wielu częściach świata, w tym w Europie. Po drugie, Europa gwałtownie się starzeje. Ten niepodważalny fakt jest bardzo poważnym wyzwaniem dla dalszego rozwoju gospodarczego w Europie. O ile w 2005 roku na jedną osobę w wieku poprodukcyjnym przypadało 4,3 osoby w wieku produkcyjnym, o tyle ten wskaźnik obniży się o połowę w 2050 roku. W mojej pracy i Opali przedstawiłem możliwe strategiczne wybory dla Europy. Pierwszy scenariusz zakłada, że na przykład na skutek wzrostu innowacyjności Europa poprawi wydajność i jednocześnie zwiększy wskaźnik zatrudnienia. To jednak wymaga stworzenia długoterminowej wizji Europy i uzyskania politycznego konsensusu dla zreformowania obecnego modelu socjalnego. Drugi scenariusz może się pojawić przy braku takiej wizji reform, wówczas Europa będzie skazana na olbrzymi napływ migrantów z regionów o znacznie młodszych społeczeństwach, głównie z Afryki i z Azji, co niesie ze sobą olbrzymie wyzwania, o czym przekonują wydarzenia ostatnich lat z przedmieść Paryża. Po trzecie, w ostatnich dekadach XX wieku największy sukces w podnoszeniu poziomu dochodu na mieszkańca i konwergencji do krajów bogatych odniosły tygrysy azjatyckie. Korea Południowa, Tajwan, Hongkong czy Singapur albo są, albo przez większość okresu doganiania były niedemokratyczne. Na początku XXI wieku obserwujemy olbrzymi skok cywilizacyjny największego niedemokratycznego państwa – Chin. Jest wysoce prawdopodobne, że w ciągu kolejnych kilku dekad staną się one największą i najbardziej konkurencyjną gospodarką świata. Już obecnie zawiązują silny strategiczny sojusz z Afryką, wypychając z Czarnego Lądu Europę i Stany Zjednoczone. Szybko rośnie udział tego kraju w globalnej produkcji i popycie na surowce, wiele chińskich firm stało się potentatami na rynkach, na których funkcjonują. Chiny są na przykład największym producentem komputerów na świecie. Szybko rośnie również ich kapitał intelektualny, liczba studentów w tym kraju jest wyższa niż łączna liczba w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych i dalej szybko rośnie. Chiny są światowym liderem w eksporcie kapitału, dzięki czemu stały się nie tylko globalną hurtownią, ale również globalnym bankiem, co potwierdza rosnąca liczba transakcji kupna firm Zachodu przez chińskie firmy i fundusze. Rok temu w Chinach było dziesięciu miliarderów, w tym jest ich już ponad 100. Ilu miliarderów będzie w w tym kraju za dziesięć lat? Kolejne stulecia przyniosą wzloty i upadki państw i regionów. Wielka Brytania utraciła rolę globalnego lidera na rzecz Stanów na początku XX w. Jest wysoce prawdopodobne, że w XXI stuleciu Stany Zjednoczone stracą rolę globalnego hegemona na rzecz Chin, które mogą odgrywać coraz większą rolę na scenie gospodarczej, politycznej i kulturalnej. Obecna strategia Unii Europejskiej nie bierze tego bardzo prawdopodobnego scenariusza pod uwagę. Jaskrawym przykładem tej strategicznej ślepoty Europy jest blokowanie większej reprezentacji Chin i innych krajów rozwijających się w instytucjach Bretton Woods. Takie podejście może prowadzić do powstania alternatywnych regionalnych instytucji finansowych i do marginalizacji roli Banku Światowego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zdominowanych przez Europejczyków i Amerykanów. Jeżeli Europa chce utrzymać pozycję jednego z wiodących regionów globalnej gospodarki, potrzebna jest radykalna zmiana strategii, podzielana przez wszystkich interesariuszy wizja silnej i konkurencyjnej Europy 2050. Otwarte pozostaje pytanie, czy małe europejskie demokracje funkcjonujące w krótkich czteroletnich cyklach politycznych są w stanie odrzucić populistyczny ekonomiczny narodowy patriotyzm i stworzyć taką wspólną wizję. Po czwarte, rola rynków finansowych w globalnej gospodarce bardzo się zwiększyła w minionych trzech dekadach. Globalna kapitalizacja rynków akcji i obligacji wzrosła z prawie 70 proc. światowego PKB w 1980 do 230 proc. w 2005 r. W tym samym okresie ponadgraniczne zobowiązania finansowe wzrosły z 5 procent do 14 proc. światowego PKB. Nastąpiła eksplozja aktywności na rynkach instrumentów pochodnych. Chiny oraz kraje eksportujące ropę naftową i gaz zgromadziły olbrzymie aktywa finansowe, przez co pojawili się nowi, potężni inwestorzy na globalnych rynkach finansowych. Według dostępnych szacunków aktywa zarządzane przez azjatyckie banki centralne i państwowe fundusze inwestycyjne w krajach eksportujących ropę naftową przekroczą 12 bilionów (tysięcy miliardów) dolarów w najbliższych czterech latach. Aktywa te będą lokowane na globalnych rynkach finansowych, przy czym oczekuje się, że udział inwestycji związanych z ryzykiem kredytowym (akcje, obligacje przedsiębiorstw) będzie rósł. Już obecnie wiele transakcji zostało zablokowanych, a politycy w krajach rozwiniętych proponują wiele barier w napływie kapitału, który pochodzi z krajów o niedemokratycznych systemach i który jest wystarczająco silny, żeby przejmować nawet bardzo duże korporacje Zachodu. Wydaje się, że era konsensusu waszyngtońskiego – który zakładał pełną swobodę przepływu kapitału i towarów – dobiega końca i świat Zachodu przyjmuje doktrynę protekcjonizmu, szczególnie w obszarze transakcji na rynkach kapitałowych. Jeżeli ten trend będzie kontynuowany, wówczas kapitał z rynków wschodzących stopniowo będzie alokowany w firmach państw wschodzących i wartość rynkowa „sreber narodowych” Zachodu chronionych barierami będzie relatywnie spadała wraz z upływem czasu. Protekcjonizm Zachodu może również prowadzić do stworzenia nowej globalnej osi, która powstanie w tle intensywnie rosnących inwestycji Azji w krajach Afryki, i wzajemnie inwestycji eksporterów ropy w innych krajach Azji. Zagrożenia wynikające ze scenariusza protekcjonizmu są dla Europy bardzo poważne i dlatego potrzebna jest debata na temat globalnego wymiaru, jak uniknąć tego scenariusza. Uważam, że Polskie Towarzystwo Współpracy z Klubem Rzymskim powinno wezwać Klub Rzymski do poszerzenia toczonej debaty. To, co wydawało się węzłem gordyjskim XXI wieku 30 lat temu – granice wzrostu – teraz powinno być widziane w szerszym kontekście. Europa musi poradzić sobie z olbrzymimi wyzwaniami w niedalekiej przyszłości: starzenie się i migracje, Chiny jako światowe mocarstwo ekonomiczne, polityczne i kulturowe, rosnąca rola rynków finansowych i pojawienie się nowych kategorii inwestorów, w tym państwowych, przejmujących europejskie firmy. Nadszedł najwyższy czas, aby Klub Rzymski ostrzegł zaślepionych słupkami popularności polityków, że prowadzą Europę w ślepą uliczkę pod nazwą globalna marginalizacja. Brak wizji strategicznej, narodowe patriotyzmy ekonomiczne, protekcjonizm, niezdolność do dostrzeżenia w krajach rozwijających się pełnoprawnych globalnych partnerów. Te wszystkie strategiczne słabości już wkrótce zwrócą się przeciw Europie, której rola w globalnej gospodarce opartej na wiedzy będzie stopniowo malała. Jestem przekonany, że zorganizowanie w Warszawie międzynarodowej konferencji, w której wezmą udział wybitne umysły strategiczne, pozwoli na stworzenie dobrej platformy dyskusji. Głęboka analiza, dialog, uczciwość intelektualna, wzajemne zrozumienie i myślenie w kategoriach aleksandryjskiego rozwiązania powinny pozwolić na przecięcie węzłów gordyjskich i na wypracowanie wizji dla Europy. Bez nowej wizji i bez nowej strategii przyszłość Europy w XXI w. wygląda niepokojąco. Stany prawdopodobnie stracą globalną dominację na rzecz Chin i staną się Wielką Brytanią XXI wieku. Jednak bez istotnych zmian strategicznych Europa ryzykuje, że stanie się Argentyną XXI w. Jeszcze nie jest za późno, żeby uniknąć tego scenariusza. Artykuł jest oparty na styczniowym wystąpieniu autora na forum Towarzystwa.Tekst „Gordian knots of the 21st century” jest dostępny na blogu www.rybinski.eu
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA