fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

R2: Listy Roberta do Roberta

Rzeczpospolita
Mateusz Pawlak
Robert Mazurek
Drogi Robercie! Odkąd pan Rusinek ogłosił, że leje w mordę za rozpoczynanie listu od „witaj", muszę używać tej staropolskiej formy, choć wygląda, jakbym chciał Cię wyrwać. A nie chcę, bo jestem w stałym związku. Z Twoją żoną zresztą.
A drogi to nie byłeś Ty, tylko napoje rozweselające w tej knajpie. Zanim z niej wyszliśmy, zapomniałem Ci powiedzieć, że nasze listy z wakacji będzie drukowała prasa. Zresztą mówienie tego nic by wtedy nie dało, bo była trzecia nad ranem, a naszym podstawowym problemem było zachowanie godności osobistej oraz pionu, skoro o poziom już się troszczyć nie musimy. W każdym razie trzeba się przywitać z czytelnikami. To się witam za nas obu.
Wiesz, Robert, im dłużej żyję na świecie, tym bardziej jestem pewien, że ludzie wymyślili wakacje, żeby się katować. Odliczasz czas do rozpoczęcia urlopu, a potem na urlopie odliczasz dni do zakończenia. Zaczyna się od samego początku, od planowania. „Kochanie, dokąd pojedziemy latem?". „Ach, wszystko mi jedno, z Tobą zawsze fatalnie".
No to kombinujesz, szukasz i wymyślasz, by się dowiedzieć w końcu, że gówniarz ma uczulenie na komary, polskie morze ma temperaturę lodowca, z którego wczoraj się jakimś cudem coś zielonego wytopiło, przecież wiadomo, że w lipcu zawsze leje, a w dodatku ta grupa homoseksualnych kibiców Stali Rzeszów, która zajęła całe piętro nad nami, nie wyprowadza się przed połową sierpnia. A to nie są eurokibice, którzy kochają wszystkich.
I czy my nie możemy jak ludzie raz do Grecji pojechać? Kto w ogóle oprócz nas jeździ na Łotwę, przecież oni tam nawet TVN 24 nie odbierają! Nie ma Kuźniara! Ciemności pochłaniają ziemię! I widziałeś, jak patrzyła na ciebie ta baba w mini w recepcji? No wiesz, tłumaczę jej wtedy niemrawo, że Łotwa jest OK, ludzie kulturalni, Paula Coelha w parku czytają. A Grecja? Ta cała Grecja to naprawdę ruina. Widziałaś, jak wygląda Akropol?
Planowanie podróży da się jeszcze jakoś przeżyć. Niestety, nie można tego powiedzieć o pakowaniu. Ja oczywiście zawsze biorę tylko niezbędne rzeczy: trochę ciuchów, dmuchany ponton, wędkę. Nie, no z tą wędką przesadziłem, nie mam przecież nawet wąsów. Jeszcze tuż przed wyjściem z domu pożegnalny prysznic. A jak już dotachasz walizki do windy, jesteś spocony jak mysz (w wersji Wojewódzki & Figurski - spocony jak meksykańska prostytutka), bo niby apartamentowiec, ale w korytarzu nie zrobili, złodzieje, okna.
No, ale biorę to plus kilka książek, które obiecałem sobie przeczytać, a których i tak na pewno nie tknę. Dostojewski, pisz cieniej, na Boga! Gruba książka na plaży naprawdę wygląda jak kożuch. Za to „Świat Krzyżówek" z obowiązkowym „Autor Nany" na cztery litery, rozwalony do ostatniej kratki oprócz „Rytualny obrzędowy taniec Hucułów". Te, Robert, może ty wiesz, kto to te Hucuły były? Byłeś w Portugalii, to może?
Ech, jak ja Ci zazdroszczę, choć chyba nie ma czego, bo Ty zdaje się do Danii jedziesz. No, trzymaj się stary, wiem, że będzie ciężko.
—Twój Robert
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA