fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Mario, geniusz niepokorny

ROL
Mario?Balotelli na mistrzostwa Europy mógł w ogóle nie pojechać, a dziś jest włoskim bohaterem
Marcello Lippi nie zabrał go na mundial do RPA, bo bał się, że rozsadzi mu drużynę. Tak jak swoją łazienkę przed październikowymi derbami Manchesteru, gdy odpalił w niej z kolegami fajerwerki.
Bo głowa 22-letniego Mario – Człowieka Rakiety, jak pisały o nim angielskie media – pełna jest dziwnych pomysłów. Gdy strażacy wyprowadzali go z domu, chciał biec z powrotem, by wynieść walizki ze swoimi milionami (w Manchesterze City szejkowie płacą mu 100 tys. funtów tygodniowo). Trzymać pieniądze na koncie? To przecież takie banalne.
Na zakupy jeździ z plikiem banknotów na prawym fotelu.   W razie, gdyby trzeba było zapłacić mandat. Bo Mario żadnych przepisów nie przestrzega: rozbija drogie sportowe auta, zostawia je w niedozwolonych miejscach, kiedyś staranował nawet dziedziniec więzienia dla kobiet, tłumacząc niewinnie, że był ciekawy, jak jest w środku.
Przed meczami zdarza mu się wędrować po nocnych klubach, a w młodych piłkarzy City rzucać z nudów lotkami. Robi sobie zdjęcia z bossami neapolitańskiej mafii, a kłótnie z trenerami to norma. Jose Mourinho odstawiał go od składu w Interze, Roberto Mancini robi to samo w Manchesterze. Ale obaj przyznają, że jest geniuszem i gdyby nie trudny charakter, byłby dziś gwiazdą na miarę Leo Messiego i Cristiano Ronaldo.
Wie o tym też Cesare Prandelli. Choć wprowadził we włoskiej kadrze kodeks etyczny i ostrzegł Mario, że musi się zmienić, postanowił mu zaufać. Trochę z przymusu, bo wielkiego arsenału w ataku nie miał. A trochę z wiary w ludzi.
Balotelli dzieciństwo miał trudne. Syn emigrantów z Ghany, adoptowany przez rodzinę z Brescii, do Italii nie pasował. Gdy grał w młodzieżowej reprezentacji, na trybunach pojawiały się transparenty „Nie ma czarnych Włochów", a w pubach rzucano w niego bananami. Przed Euro, przestraszony materiałami o rasizmie w Polsce i na Ukrainie, zapowiedział, że zabije każdego, kto przypomni mu o kolorze skóry. Nie musiał.
Mancini twierdzi, że Balotelli nie jest głupi ani zły. Przecież wspiera akcje charytatywne, a bezdomnemu potrafi przekazać wygraną w kasynie. Jest po prostu jeszcze dzieckiem szukającym swojego miejsca w życiu.
Może ten turniej będzie dla niego przełomem. Tylko czy Mario zechce dorosnąć? I czy my naprawdę chcemy, by  spoważniał?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA