fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Młody skrzypek Adam Bałdych podbija Europę nowym albumem

Adam Bałdych & The Baltic Gang „Imaginary Room", ACT/GiGi, 2012
rp.pl
„Imaginary Room” - nowy album skrzypka Adama Bałdycha potwierdza jego przynależność do światowej elity wirtuozów tego instrumentu
Ma dopiero 26 lat, a już zdobył kilka znaczących nagród, wziął udział w nagraniu kilkunastu albumów, z których cztery firmuje własnym nazwiskiem. Zyskał entuzjastyczne recenzje w USA po wydaniu tam płyty „Magical Theatre" z grupą Damage Control. Zachwyt niemieckich krytyków wzbudził jego występ na festiwalu Berlin Jazz Fest 2011. Chwilę później podpisał kontrakt z prestiżową wytwórnią ACT z Monachium. To ona wydała płytę „Imaginary Room", a firmuje ją zespół: Adam Bałdych & The Baltic Gang. Towarzyszą mu znakomici skandynawscy muzycy z dobrze nam znanym z występów i nagrań z Leszkiem Możdżerem kontrabasistą Larsem Danielssonem na czele. Producentem albumu jest puzonista Nils Landgren, czołowa postać szwedzkiego jazzu i wytwórni ACT.
Ekspresyjną grą w grupie basisty Piotra Żaczka Mutru już w 2006 r., na festiwalu JVC Jazz Festival Warsaw,  Bałdych zwrócił na siebie uwagę . Zaprosiła go do swej grupy Urszula Dudziak, występował z gitarzystą Jarkiem Śmietaną, z którym nagrał znaczący album „A Tribute to Seifert" poświęcony pamięci naszego najlepszego, przedwcześnie zmarłego skrzypka jazzowego.
Adam Bałdych jest kolejnym po Michale Urbaniaku, Zbigniewie Seifercie i Krzesimirze Dębskim polskim skrzypkiem, który aspiruje do światowej czołówki. Jego styl najbliższy jest temu, który utrwalił na płytach Seifert zainspirowany muzyką Johna Coltrane'a.
Podobnie jak ci dwaj wielcy jazzmani Bałdych nasyca swoje improwizacje silnymi emocjami. Jest przy tym wirtuozem, lecz nie popisuje się zręcznością. Ważniejsza jest dla niego idea stworzenia spójnego brzmienia sekstetu. Z muzykami skandynawskimi łączy go szczególna melancholia, a my usłyszymy tę szczególnie bliską naszym sercom słowiańską romantykę.
Adam Bałdych jest autorem wszystkich kompozycji. Tylko w dwóch utworach ma wspólników. Nastrojowy „Time Traveler" napisał i wykonał w duecie z pianistą Jacobem Karlzonem, a zamykającą album balladę „Million Miles Away" z Danielssonem.
Spokojne w charakterze tematy dominują na płycie. A przecież Bałdych był znany dotąd z rockowego wręcz temperamentu, czemu dał dobitny wyraz choćby w grupie Damage Control zyskując przydomek „Diabeł". Jakby na potwierdzenie album otwiera dynamiczna kompozycja „Village Underground", w której skrzypce intrygująco współbrzmią z saksofonem Norwega Mariusa Neseta. Odkryciem jest fiński trębacz Verneri Pohjola dodający kolorowych barw do brzmienia zespołu. W dwóch utworach gościnnie zagrał sam Landgren. Jedna z najlepszych kompozycji albumu „For Zbiggy" została zadedykowana Seifertowi.
Z takim repertuarem i umiejętnościami The Baltic Gang Adama Bałdycha podbije w tym roku europejskie festiwale. Oby pomogła im w tym niemiecka wytwórnia.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA