fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Sanepid czeka reorganizacja: mniej urzędników

Zmiany nie pogorszą bezpieczeństwa społeczności lokalnych – zapewnia główny inspektor sanitarny Przemysław Biliński
Rz: Czy lokalne stacje sanitarno-epidemiologiczne będą likwidowane?
Przemysław Biliński: Nadzór merytoryczny nad stacjami w powiecie mają państwowi wojewódzcy inspektorzy sanitarni. Poprosiłem więc ich na początku 2012 r., aby przedstawili mi plany działania stacji na lata 2013 – 2016. Wyznaczyłem również warunki tych zmian: z jednej strony bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców danego terenu, z drugiej – zachowanie możliwości laboratoryjnych inspekcji w skali kraju.
Co konkretnie z tego planu wynika?
Początkowo wojewódzcy inspektorzy planowali reorganizację stacji w niemal każdym województwie, a to wszystko w zależności od budżetu, jaki otrzymają od swoich wojewodów. W rezultacie zmiany są rozważane w pięciu województwach. Inspektorzy zamierzają dla oszczędności wstrzymać w tamtejszych stacjach zatrudnianie nowych pracowników. W kilku miejscach planują też stworzyć jedną główną stację, a w pozostałych powiatach tworzyć jej oddziały zamiejscowe. To pozwoli zatrudnić jednego dyrektora, jedną księgową na kilka stacji, podczas gdy w powiatach pozostaną osoby zajmujące się nie administracją, ale pracą w terenie i kontrolą.
Czy brak stacji w niektórych powiatach nie pogorszy jednak bezpieczeństwa miejscowej ludności?
Żaden wojewódzki inspektor nie może zlikwidować stacji powiatowej bez zgody ministra zdrowia, system jest dobrze zabezpieczony przed pochopnymi decyzjami. Dlatego nie dopuszczę, aby nie było stacji np. w Zakopanem, gdzie tylko na weekend przyjeżdża 500 tys. turystów. Takich krytycznych miejsc jest w Polsce dużo więcej. Trzeba jednak pamiętać, że o bezpieczeństwie turystów i mieszkańców nie decyduje część administracyjna inspekcji, ale faktyczny nadzór sanitarny.
Co w takim razie z laboratoriami? Wojewódzcy inspektorzy tłumaczyli, że wiele zostanie zlikwidowanych, bo brakuje nowoczesnego sprzętu.
Dziś mamy w kraju 133 laboratoria. Większość na poziomie europejskim. Możliwe jest zmniejszenie ich liczby, kosztów ich funkcjonowania, z zachowaniem jednocześnie możliwości badań w skali całego kraju. Przypomnę, że gros tych badań nie wynika z jakichś szczególnych polskich uwarunkowań, ale z prawa Unii Europejskiej, która nakłada na kraje członkowskie różne obowiązki, np. w zakresie kontroli żywności czy chemikaliów. Wojewódzcy inspektorzy optymalizują więc sieć laboratoriów, dostosowując ją do potrzeb kontroli.
A kiedy możemy się spodziewać restrukturyzacji?
Czekam na informacje o planach reorganizacji inspekcji w skali każdego województwa, a następnie rozważę wystąpienie do ministra zdrowia o nowelizację rozporządzenia, bo zmiany mogą się formalnie odbyć tylko w takim trybie. Każda z takich propozycji musi być jednak dobrze uzasadniona. Spodziewam się, że konkretne projekty mogą się pojawić nie wcześniej niż we wrześniu tego roku.
Jak wygląda w takim razie finansowanie sanepidu w powiecie? Dlaczego trzeba go zrestrukturyzować akurat w tym momencie?
Podkreślam, że mówimy wyłącznie o wariancie awaryjnym. W tym roku wygasa nam rezerwa budżetowa uruchomiona przez ministra finansów na kwotę 90 mln zł. Przypominam, że są to środki, które inspekcja wypracowuje dzięki usługom na rzecz innych podmiotów. Nie wiemy teraz, czy na następny rok dostaniemy także taką rezerwę, dlatego staramy się przygotować na każdą ewentualność.
Może należałoby się zatem zastanowić nad zmianą zasad finansowania sanepidu i wrócić do poprzedniego rozwiązania, w którym powiatowe stacje miały rachunek dochodów własnych?
Tu dużo zależy jednak od ministra finansów. Nowelizacja ustawy o finansach publicznych zlikwidowała ten rachunek w 2010 r. Trzeba przyznać jednak, że był on dobrym rozwiązaniem, bo powiatowe stacje miały dodatkowy zastrzyk finansowy. W całej Unii tego typu instytucje jak nasza wykonują zadania zlecone przez inne podmioty, np. samorząd terytorialny. Teraz pieniądze za przeprowadzone badania stacja oddaje do centralnego budżetu, a dopiero po jakimś czasie dostaje dzięki fakturze tzw. dotację. To utrudnia zachowanie płynności finansowej, a w konsekwencji sprawowanie urzędowego nadzoru, finansowanie badań epidemiologicznych, badań żywności, wody, chemikaliów, czynników szkodliwych na stanowisku pracy itd.
Czy planuje pan jakieś zmiany w strukturze sanepidu?
Obecnie struktura inspekcji jest pozioma, a nie pionowa. Zmiany te wynikają z ustawy o administracji publicznej w województwie. GIS może sprawować tylko nadzór merytoryczny nad stacjami wojewódzkimi. Inspektora wojewódzkiego powołuje bowiem wojewoda po zasięgnięciu opinii głównego inspektora. Tak samo w powiecie, gdzie powiatowego inspektora powołuje starosta po zasięgnięciu opinii inspektora wojewódzkiego.
Moim zdaniem zasady podległości i kontroli wymagają doprecyzowania i jednoznacznego wskazania kompetencji. Teraz nadzór nadal jest, ale koszty rosną, jeśli powiat jeździ do województwa i odwrotnie. Dlatego uważam, że ten podział kompetencji wymaga usprawnienia. Przedstawimy propozycję zmian na najbliższym posiedzeniu Komisji Trójstronnej, o co występowała strona związkowa.
W jakim zakresie?
Rozpoczęliśmy zbieranie propozycji różnych środowisk do nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności. Chodzi o przywrócenie norm żywieniowych w stołówkach szkolnych. Obecnie brak jest twardego prawa obligującego stołówki do serwowania dzieciom posiłków zgodnych z aktualną wiedzą żywieniową. Przy okazji trzeba również zastanowić się nad kolejnymi ułatwieniami dla małych firm produkujących żywność regionalną i tradycyjną. Znaczne zmiany zrobiliśmy już trzy lata temu.
—rozmawiała Katarzyna Nowosielska
Przemysław Biliński pełni funkcję głównego inspektora sanitarnego od stycznia 2011 r. Od 2002 do 2004 roku pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. restrukturyzacji w Państwowym Zakładzie Higieny w Warszawie. Był także zastępcą dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Zdrowia. Z wykształcenia jest lekarzem
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA