fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Drugi oddech arabskiej rewolucji

Jerzy Haszczyński
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Jerzy Haszczyński
Egipt znowu stał się miejscem, gdzie pisze się historia świata arabskiego. Tym razem jest to drugi rozdział o życiu po upadku dyktatury
Pierwszy był pełen napięcia, zaczął się od porewolucyjnego entuzjazmu, przeszedł przez męczące wybory parlamentarne, w których wielkie zwycięstwo odnieśli islamiści, a skończył się prawie udaną kontrrewolucją w wykonaniu generałów, mianowanych przez obalonego prezydenta Mubaraka.
Drugi rozdział jest zarazem drugim oddechem, który złapała egipska rewolucja, a za nią być może rewolucje w innych krajach arabskich. Zaczyna go ogłoszenie zwycięstwa w wyborach prezydenckich lidera Bractwa Muzułmańskiego Mohameda Mursiego.
Nie jest to wymarzony prezydent dla Zachodu (takiego kandydata w drugiej turze nie było), ale najważniejsze, że w pierwszych demokratycznych wyborach nie wygrał kandydat wojskowych, ostatni premier Mubaraka, Ahmed Szafik. To szansa dla Egiptu i całego świata arabskiego. Utrzymanie całej władzy przez dawny reżim pogrzebałoby nadzieje tych, co wystąpili przeciwko Mubarakowi, a nie byli to tylko islamiści.
Zwycięstwo generała Szafika służyłoby radykalizacji islamistów, dawałoby im zarazem coraz większe poparcie społeczne, co w końcu mogłoby doprowadzić do wybuchu o sile nieporównywalnej z rewolucją z początku zeszłego roku. A to byłoby zagrożeniem i dla stabilizacji na Bliskim Wschodzie i dla Zachodu.
Jest też spora szansa, że Bractwo Muzułmańskie będzie coraz bardziej pragmatyczne, że nastawi się na polepszenie warunków życiowych swojego elektoratu, a nie wprowadzanie zasad religijnych wszędzie, gdzie się da. I zaprosi do współrządzenia wspomnianych liberałów. Podobnie jest w Tunezji, kraju pierwszej rewolucji arabskiej. Podobnie może być i w innych państwach arabskich.
Zagrożeń jest wiele, także po stronie islamistów, z których część na pewno nie zrezygnuje z antyzachodniego i antychrześcijańskiego radykalizmu, z marzenia o utworzeniu doskonałego społeczeństwa muzułmańskiego. Generałowie egipscy nadal będą mieli bardzo dużo do powiedzenia w państwie. Ale z tego, miejmy nadzieję, pokojowego starcia różnych sił może się wyłonić lepszy Egipt. Dając przykład innym krajom arabskim.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA