fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Wyścig na dezinformację

Stało się to, czego chciałem uniknąć. Moi koledzy po fachu zaczęli pisać i mówić, kto może zostać trenerem reprezentacji, więc żeby nie być w tyle, też muszę zareagować. Problem w tym, że mnie te wyścigi na informacje (a raczej dezinformacje) nie interesują.
Też mógłbym napisać, że trenerem na pewno zostanie Kowalski, i miałbym przez kilka godzin powodzenie w Internecie. Ale ja nie wiem, czy Kowalski zostanie. Nikt nie wie, bo jeszcze nie zapadła decyzja. To dlaczego miałbym pisać?
Szukanie trenera kadry w mediach przypomina sprzedawanie czołowych polskich zawodników do zagranicznych klubów. Każda gazeta, portal czy stacja mają swoje informacje, czasami wymyślone o godz. 16 przy redakcyjnym biurku. Im bardziej egzotyczna i nieprawdopodobna informacja, tym lepiej się sprzedaje.
Jeśli chodzi o odchodzącego trenera kadry, to kibice zawsze szukali następcy wśród autorytetów. Przez lata kandydatami byli więc Włodzimierz Lubański, Zbigniew Boniek i trenerzy zagraniczni jako panaceum. Lubański nie doczekał, Boniek tak i chyba żałuje. Leo Beenhakker, im dłużej pracował, był tym słabszy i podobny polskim trenerom.
Nie wiem, kto zajmie miejsce Franciszka Smudy. Słyszę, że szanse ma Jerzy Engel, bo pracuje w PZPN i UEFA, jest fachowcem, mógłby wziąć reprezentację z marszu i wyjść z nią za dwa miesiące na pierwsze mecze eliminacyjne do mundialu. Macieja Skorżę namaścił podobno Franciszek Smuda. Na pewno poprze go Andrzej Placzyński ze SportFive, szara eminencja PZPN. Placzyński jest przyjacielem Pawła Janasa, a Skorża to jego uczeń. Był zresztą asystentem Janasa na mundialu w Niemczech, więc ma doświadczenie. Jeśli Skorża zostanie trenerem, to na asystenta weźmie Rafała Janasa, syna Pawła. Waldemar Fornalik jest poza układami. Poprą go wiceprezesi ze Śląska Antoni Piechniczek i Rudolf Bugdoł. Na początek PZPN narzuci mu swoich asystentów, żeby sobie nie pomyślał, że jest samodzielny. Orest Lenczyk i Henryk Kasperczak przekroczyli barierę wieku, a Michał Probierz jest zbyt hardy. Takiego trenera PZPN nie potrzebuje. Zagraniczny przyjdzie tylko po pieniądze i nic go nie będzie obchodziło poza pierwszą reprezentacją.
W sumie – trudny wybór. Nominacja Kazimierza Górskiego nie wzbudziła żadnych emocji. Pan Kazimierz był wtedy trenerem jednym z wielu, nawet bez sukcesów. Dano mu tę funkcję, bo prezes PZPN, minister spraw wewnętrznych Wiesław Ociepka myślał, że to on będzie rządził. Apel o szukanie następcy Górskiego jest wciąż aktualny i skazany raczej na niepowodzenie.
Stefan Szczepłek
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA