fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Awans po cichu

Kapitan Cristiano Ronaldo daje swojej drużynie półfinał
Theodor Gebre Selassie jest jednym z odkryć tego turnieju. Ciemnoskóry czeski obrońca nie jest piłkarzem naturalizowanym na potrzeby gry w reprezentacji. Jego ojciec przyjechał na studia z Etiopii i został w Czechosłowacji na stałe. Theodor urodził się w Trebiciu, teraz występuje w Slovanie Liberec. W fazie grupowej mistrzostw Europy wypadł świetnie, dlatego Michal Bilek to właśnie jemu polecił pilnowanie Cristiano Ronaldo.
Trener Czechów pytany o to, jak zneutralizować zawodnika Realu Madryt, powiedział, że najlepiej byłoby go zamknąć w klatce. Postanowił jednak przydzielić do niego  Gebre Selassiego. Ronaldo w pierwszej połowie kilka razy mocno irytował się na swoją nieporadność. Obrońcom uciekł tylko raz, zatańczył w polu karnym i trafił piłką w słupek.
– Przez pierwsze 20 minut nie byliśmy w najlepszej formie, ale później pokazaliśmy, że jesteśmy świetnie przygotowani. Nie wydaje mi się, by Czesi mieli chociaż jedną okazję na gola. Jestem zachwycony naszą dyspozycją – mówił po meczu Ronaldo.
Czesi może nie mieli dogodnej okazji, by zdobyć bramkę, ale kilka razy napędzili Portugalczykom strachu. Petr Jiracek i Vaclav Pilar potrafili minąć nawet kilku przeciwników na pełnej szybkości, ale kończyli akcję niecelnym podaniem albo złym strzałem.
W pierwszej połowie Czesi grali jednak szybko, ambitnie i bardzo skutecznie w obronie. Gebre Selassie przez długi czas był bezbłędny. Wyprzedzał Ronaldo, często w ekwilibrystyczny sposób wybijał mu piłkę spod nóg. Gasł jednak z każdą minutą, tak jak jego koledzy. Czesi wiedzieli, że to gonitwa, w której  wcześniej czy później zabraknie im sił.
– W pierwszej połowie tylko reagowaliśmy na ataki rywali. W przerwie powiedziałem, że defensywa jest świetna, ale musimy postawić na atak. Dominowaliśmy coraz bardziej. Czesi nas niczym nie zaskoczyli, przygotowaliśmy się do tego meczu bardzo dokładnie. Nie ma znaczenia, czy w półfinale zagramy z Francją czy Hiszpanią, jesteśmy gotowi dać odpowiedź każdemu rywalowi. Polskim piłkarzom przeszkadzał zasunięty dach? Żaden z moich zawodników na nic nie narzekał – mówił trener Paulo Bento.
W drugiej połowie Portugalczycy wsadzili Czechów na karuzelę i mocno nią zakręcili. Ronaldo z rzutu wolnego znowu trafił w słupek, Joao Moutinho strzelił tak, że Petr Cech obronił cudem, koniuszkami palców.
Czesi przestali istnieć na boisku, próbowali tylko przeszkadzać rywalom i wiadomo było, że to nie może się dobrze skończyć. W 79. minucie Gebre Selassie zagapił się tylko na chwilę, zrobił krok w złą stronę, zza jego pleców wyskoczył Ronaldo i strzałem głową wprowadził Portugalię do półfinału. To był trzeci gol Ronaldo w tym turnieju, jeszcze nigdy nie miał ich tak dużo. W Euro 2004  trafił dwa razy, w mundialu 2006, Euro  2008 i mundialu 2010 – zdobył tylko po jednej bramce.
– Graliśmy z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Po przerwie było to widać, zabrakło nam energii – mówił przygnębiony Petr Jiracek.
Trener Michal Bilek przyznał, że zaraz po meczu wszyscy piłkarze byli załamani porażką, ale po kilku minutach doszli do wniosku, że i tak znalezienie się w najlepszej ósemce jest dużym osiągnięciem. – Goniliśmy nasze marzenia, walczyliśmy, ale się nie udało. Tyle że jakby ktoś dwa lata temu w trakcie eliminacji powiedział mi, w którym momencie zakończymy Euro, i tak bym mu nie uwierzył – tłumaczył.
Portugalia stworzyła 20 okazji pod bramką przeciwnika, Czesi – dwie i to niezbyt groźne. Bento mówił, że było to kolejne spotkanie, w którym musiał udowadniać, że ci piłkarze są gotowi za siebie ginąć na boisku. Ronaldo odbierając nagrodę dla najlepszego piłkarza meczu, podkreślił, że Portugalia jest zjednoczona i zawodnicy tworzą prawdziwą drużynę. Jako jedyny do tej pory uhonorowany zawodnik nie usiadł nawet na chwilę za stołem i nie odpowiedział na żadne pytanie dziennikarzy. Bojkot mediów trwa dalej.
Stadion Narodowy wypełnił się wczoraj po brzegi. Świetną atmosferę zrobili czescy kibice. Przez cały dzień chodzili po Warszawie, śpiewając piosenki i dziękując Polakom za przyjęcie we Wrocławiu. Na stadionie Polacy odwdzięczyli się Czechom, wspierając ich drużynę. Gdy tylko Ronaldo dochodził do piłki, stadion buczał, jeden z najlepszych piłkarzy na świecie ma w Polsce wielu fanów, ale chyba akurat nie przyszli na stadion.
Portugalia czeka na kolejnego rywala, w półfinale zmierzy się ze zwycięzcą meczu Francji z Hiszpanią. Do najlepszej czwórki turnieju doszła po cichu, nikt na nią nie stawiał. I to wcale nie musi być koniec.
Warszawa, Stadion Narodowy

PORTUGALIA – CZECHY 1:0 (0:0)

Bramka: C. Ronaldo (79).
Żółte kartki: Nani, M. Veloso (Portugalia); D. Limbersky (Czechy). Sędziował H. Webb (Anglia). Widzów: 55 590.
Portugalia: Patricio – Pereira, Pepe, Alves, Coentrao – Meireles (88, Rolando), Veloso, Moutinho – Nani (84, Custodio), Postiga (40, Almeida), Ronaldo.
Czechy: Cech – Gebre Selassie, Sivok, Kadlec, Limbersky – Jiracek, Huebschman (86, Pekhart), Plasil, Pilar – Darida (61, Rezek) – Baros.

Powiedzieli:

Cristiano Ronaldo | strzelec jedynej bramki
Pamiętam, że w poprzednim spotkaniu również dwa razy trafiłem w słupek. Najważniejsze, że w końcu znalazłem drogę do bramki i dzięki temu jesteśmy w półfinale. Teraz jest czas na wielkie uśmiechy i dobrą muzykę. To nie ja zadecydowałem o awansie, ale cały zespół. Przede wszystkim zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze jako drużyna. Mieliśmy przewagę i kontrolowaliśmy przebieg spotkania.
Nani | skrzydłowy reprezentacji Portugalii
Nie strzeliłem jeszcze w tym turnieju bramki, ale to naprawdę nie jest problem. Portugalscy kibice nie będą pytali, kto strzelił, ale czy awansowaliśmy do półfinału. To zadanie udało się wykonać i jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwy. Marzymy bardzo o zdobyciu mistrzostwa, ale teraz przed nami półfinał. Nie ma znaczenia, kto będzie naszym przeciwnikiem w najbliższym meczu. Francja i Hiszpania są tak samo silne i nie mamy wyjścia: musimy ich pokonać.
Petr Cech | bramkarz reprezentacji Czech
Tak się złożyło, że jedziemy do domu, ale możemy być z siebie zadowoleni. Mamy młodą drużynę, która tworzyła się tuż przed mistrzostwami, dlatego myślę, że wynik, który tu osiągnęliśmy jest bardzo dobry. Wygraliśmy grupę i zagraliśmy dobrze przeciwko Portugalii. Za jakiś czas docenimy to, jak udało nam się zagrać podczas Euro 2012. Tacy piłkarze jak David Limbersky, Petr Jiracek czy Vladimir Darida pokazali, że przyszłość tej drużyny należy do nich. Wierzymy, że będziemy grać jeszcze lepiej. Portugalia w drugiej połowie narzuciła wielkie tempo, a pod koniec meczu trochę brakowało nam sił. Trzeba przyznać, że wygrała lepsza drużyna.
Tomas Rosicky | kapitan Czechów
Niestety, nie mogłem dziś wejść na boisko i pomóc kolegom. Nie byłem w stanie zagrać nawet 10 minut, bo ból w nodze był zbyt silny. W Arsenalu trochę się bali o moje zdrowie i nawet chcieli, żebym wrócił do Londynu po meczu z Grecją. Chciałbym jeszcze pograć przez jakiś czas w reprezentacji, ale dużo zależy od tego, w jakim stanie będzie moje zdrowie i czy starsi zawodnicy zostaną w drużynie. Z piłkarzy, z którymi zaczynałem zostałem chyba tylko ja. Teraz pojadę na wakacje i będę myślał o swojej przyszłości, ale podkreślam, że występ na mistrzostwach świata w Brazylii to moje wielkie marzenie.    —notował mjr
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA